Reklama

Marek Sikora: Jego karierę przerwała tragedia. Aktor odszedł, mając zaledwie 36 lat

W połowie lat 70. zagrał Ariela w „Szaleństwie Majki Skowron” i pokochała go cała żeńska część publiczności. Marek Sikora stał się wówczas idolem młodzieży i niekwestionowanym obiektem westchnień rzeszy zachwyconych nim fanek. Dalej było jeszcze lepiej – ukończył studia aktorskie i reżyserskie, z zapałem pracował na swój sukces. Sikorze układało się również życie prywatne. W jednym z teatrów poznał Grażynę Wolszczak, z którą zdecydował się założyć rodzinę. Miał wszystko – dobrze rozwijającą się karierę, piękną żonę i syna. Sielankę jednak przerwała ogromna tragedia. Aktor zmarł przedwcześnie, zostawiając rodzinę, fanów i branżę artystyczną w ogromnej żałobie.

Marek Sikora: Kariera

Sikora urodził się 30 sierpnia 1959 roku. Karierę aktorską zaczął już jako nastolatek - zagrał w ekranizacji powieści młodzieżowej "Koniec wakacji", do której został wybrany spośród kilku tysięcy kandydatów.

Jego rola była na tyle udana, że dwa lata później dostał kolejną propozycję. Sikora z pewnością nie wiedział, że to właśnie ta kreacja odmieni jego życie. W 1976 roku na ekrany telewizorów wszedł serial "Szaleństwo Majki Skowron", w którym młody adept sztuki aktorskiej wcielił się w Ariela - jednego z głównego bohaterów produkcji.

Reklama

Po emisji serialu wokół Marka Sikory zaczęło się istne szaleństwo - chłopak zdobył rozpoznawalność i ogromną rzeszę fanów. Miał wtedy 17 lat, a mówiła o nim cała Polska. Jemu samemu jednak nie zależało na sławie, a aktorstwo początkowo traktował jako zwykłą przygodę.

Swoją karierę, mimo ogromnego sukcesu serialu, postanowił związać ze sztuką. Zdecydował się występować na scenie jako... tancerz. Najpierw ukończył szkołę baletową, a dopiero potem wybrał się na aktorstwo do szkoły filmowej w Łodzi i reżyserię do warszawskiej PWST.

Po zdobyciu gruntownego wykształcenia, Sikora z powodzeniem współpracował z teatrami w całej Polsce w charakterze aktora, choreografa i reżysera.

Marek Sikora: Życie prywatne

To właśnie w jednym z teatrów, z którymi związał karierę, poznał miłość swoje życia. W Poznaniu spotkał bowiem na swojej drodze Grażynę Wolszczak - piękną, młodą aktorkę. Początkowo zarówno Marek, jak i Grażyna nie zwracali na siebie uwagi. Aktor spotykał się wówczas z dobrą koleżanką Wolszczak, a ona sama uważała, że jest dla niej "za ładny":

Zaczęło się od przyjaźni, ale dość szybko między parą wybuchło gorące uczucie. Po dwóch latach związku, w marcu 1986 roku, stanęli na ślubnym kobiercu i już wkrótce zaczęli budować wspólny dom. Trzy lata po ślubie na świat przyszedł ich syn - Filip. Dziecko tylko umocniło szczęście rodzinne, a Sikora i Wolszczak przeżywali okres prawdziwej harmonii. Sielanka nie trwała jednak długo...

Marek Sikora odszedł zbyt wcześnie


Seria fatalnych wydarzeń zaczęła się w momencie, gdy Sikora stracił pracę w telewizję. Aktor przez długi czas nie mógł zrozumieć, co było powodem zwolnienia. Przeżył ogromny zawód, który wykończył go nerwowo. Rodzina zaczęła borykać się z problemami finansowymi przez co musiała opuścić dom.

Prawdziwa tragedia miała jednak dopiero nadejść. 22 lipca 1996 roku Sikora postanowił odwiedzić rodziców, którzy mieszkali koło Buska-Zdroju. Nikt nie przypuszczał, że będzie to jego ostatnia podróż. Artysta zmarł przedwcześnie w wyniku wylewu krwi do mózgu. Nie dożył swoich 37 urodzin.

Śmierć Sikory była niewyobrażalnym ciosem dla jego najbliższych. Grażyna Wolszczak została sama z synem. Szybko zrozumiała, że dla Filipa musi znaleźć w sobie siłę i postarać się, by strata ojca była dla niego możliwie jak najmniej dotkliwa.

Filip Sikora ma obecnie 32 lata. Wiadomo że nie poszedł w ślady rodziców - swoją przyszłość związał z programowaniem i psychologią.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama