Reklama

Krystyna Kołodziejczyk nie żyje. Aktorka miała 82 lata

W wieku 82 lat zmarła Krystyna Kołodziejczyk, wybitna polska aktorka. Kołodziejczyk podbiła serca widzów w filmach i wielu serialowych produkcjach. Karierę rozpoczęła bardzo szybko, zaraz po rozpoczęciu studiów na łódzkiej filmówce. Informację o śmierci artystki potwierdziła Interii najbliższa rodzina. Kołodziejczyk zmarła w poniedziałek w szpitalu po walce z ciężką chorobą.

Krystyna Kołodziejczyk: Kariera

W 1960 r. ukończyła Wydział Aktorski PWSTiF w Łodzi. 

Występowała m.in. w Teatrze Dramatycznym w Koszalinie, Teatrze Polskim w Bydgoszczy, Teatrze Polskim w Poznaniu, Teatrze Studio w Warszawie, Teatrze Nowym w Warszawie, Och-Teatrze w Warszawie. 

"Maturę zdałam jako 17-latka i zaczęłam studia w Filmówce. Niemal od razu wystąpiłam w filmie "Król Maciuś I", a wkrótce jeszcze w trzech innych. Najważniejszy to "Cafe pod Minogą" z 1959 r., gdzie powierzono mi rolę Sabci. Miałam wtedy zaledwie 18 lat i grałam u boku wielkich sław, Adolfa Dymszy i Stefanii Górskiej, z którą zresztą dzieliłam garderobę. Ile ja się nasłuchałam różnych opowieści i pikantnych dowcipów przesympatycznej Stefci. Byłam wtedy na planie bardzo grzeczna, ale bałam się Dymszy. Wydał mi się surowy, poważny, brakowało mu luzu" - powiedziała w rozmowie z "Życiem na Gorąco: Retro".

Reklama

Grała w "Czterdziestolatku", "Daleko od szosy", "Lalce", "Tulipanie", "Zmiennikach". Na przestrzeni kolejnych lat pojawiła się w "Klanie", "Miodowych latach", "Samym życiu", "39 i pół".

W 2019 została odznaczona Srebrnym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis".

Krystyna Kołodziejczyk: Życie uczuciowe


Krystyna Kołodziejczyk miała burzliwe życie uczuciowe. Swojego pierwszego męża, reżysera Andrzeja Ziębińskiego, poznała w latach 60. na premierze jednej ze sztuk.

"(...) Andrzeja Ziębińskiego poznałam na premierze "Pani prezesowej" w bydgoskim Teatrze Polskim w 1964 r. Owocem tej miłości jest syn Marcin, dziś już 52-letni mężczyzna (także reżyser), dzięki któremu jestem babcią Ani i Andrzeja" - mówiła w wywiadzie dla "Życia na gorąco: Retro" w 2020 roku.

W latach 70. w jej życiu pojawił się Jan Englert oraz plotki dotyczące ich romansu. Aktor miał podbić serce Kołodziejczyk, jednak dla niego ich związek miał być "miłostką". Mówiono, że z tego powodu małżeństwo Krystyny Kołodziejczyk i Andrzeja Ziębińskiego nie przetrwało.

Swego czasu "Na Żywo" przywołało wypowiedź znajomej aktorki: "Dla Krystyny Janek był wielką miłością, która poważnie zachwiała jej małżeństwem. Dla Englerta była to jedna z wielu przygód".

Jednak w wywiadzie dla "Życia na Gorąco: Retor" Krystyna Kołodziejczyk skwitowała te doniesienia następująco: "Kiedy nasz związek zaczął się rozpadać w 1972 r., przyjechaliśmy do Warszawy i zagrałam w telewizyjnej sztuce z Jankiem Englertem, co skończyło się niewinnym flirtem. Nigdy nie byliśmy parą, choć krążyły takie plotki".




swiatseriali

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy