Reklama

Jolanta Żółkowska wciąż nie pogodziła się ze śmiercią męża..

Lada moment minie 40 lat od chwili, gdy rozpoczęły się zdjęcia do jednego z najpopularniejszych polskich seriali wszech czasów – opowieści o losach mieszkańców warszawskiej kamienicy przy ulicy Złotej. Na planie „Domu” wybuchła wielka miłość między Jolantą Żółkowską i nieodżałowanym Krzysztofem Kołbasiukiem...

Ona grała w "Domu" Basię Lawinównę, on - Łukasza Zbrożnego, jej wielką miłość. Opowieść o młodej dziewczynie rozpaczliwie szukającej chłopaka zaginionego podczas powstania wzruszyła wszystkich miłośników serialu Jana Łomnickiego.

Na planie toczyła się także zupełnie inna historia... Obok "filmowego" uczucia pojawiła się bowiem realna miłość. Jolanta Żółkowska i Krzysztof Kołbasiuk odgrywali swoje życiowe role - role zapisane w scenariuszu i napisane przez los.

- Poznaliśmy się w szkole teatralnej. Byłam na pierwszym roku, Krzysztof na ostatnim. Po studiach spotkaliśmy się na planie "Domu" - wspomina Jolanta Żółkowska.

Reklama

***Zobacz także***

Od tamtego czasu mija właśnie 40 lat, a aktorka wciąż doskonale pamięta pierwszą randkę z ukochanym mężczyzną. Krzysztof Kołbasiuk zmarł w 2006 roku, a ona nadal nie może przejść do porządku dziennego nad tym, że ich "romantyczny serial" zakończył się tak niespodziewanie.

- Mieliśmy nadzieję, że to będzie niekończąca się historia miłosna - powiedziała Jolanta Żółkowska w jednym z niewielu wywiadów udzielonych po śmierci męża.

Krzysztof Kołbasiuk (zanim poślubił Jolantę, był mężem Doroty Stalińskiej) nieco inaczej zapamiętał moment, kiedy po raz pierwszy spotkał kobietę, u boku której spędził resztę swego życia.

- Zobaczyłem ją w warszawskim Teatrze na Woli. Pojawiła się tam jako studentka, żeby statystować w jednej ze sztuk... Udział w serialu "Dom" był oczywiście pewnym etapem w naszym życiu zawodowym i prywatnym, ale znaliśmy się już wcześniej - przedstawiał swoją wersję wydarzeń.

***Zobacz także***

Faktem jest jednak, że to właśnie na planie "Domu" coś między nimi zaiskrzyło, coś się zaczęło...

Jolanta Żółkowska twierdzi, że 25 wspólnie spędzonych lat minęło im jak chwila...

Nawet nie zauważyła, jak ich jedyny syn Kamil stał się dorosły.

Krzysztof Kołbasiuk żartował, że syn jest jedynym dowodem na to, że czas dla nich - jego i jego ukochanej - wcale nie zatrzymał się w miejscu.

- Kamil jest dzieckiem nocy stanu wojennego. Urodził się w 1983 roku.

Kręciło się wówczas mało filmów i mogłam cały swój czas poświęcić właśnie jemu. Nie żałuję tej decyzji i nigdy nie będę żałowała chwil spędzonych z synem. Cóż znaczy jedna rola mniej czy więcej? Nic! Miałam już swoje pięć minut jako aktorka, a matką jestem przecież codziennie - powiedziała kiedyś Jolanta Żółkowska.

Aktorska para marzyła, by na starość przenieść się na wieś do domu, przy którym mieliby własny ogródek. Niestety, nie udało się im zrealizować tych planów. 3 marca 2006 roku Krzysztof Kołbasiuk zmarł nagle w wieku 54 lat...

- Do dziś nie pogodziłam się z tą tragedią - mówi wdowa po aktorze.

- Spędziliśmy razem wiele cudownych lat. U jego boku przeżyłam najpiękniejsze chwile mojego życia - dodaje.

***Zobacz także***

swiatseriali

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje