Reklama

Iwona Katarzyna Pawlak: Oczarowała widzów w "Nad Niemnem"! Co się z nią stało?

Jak potoczyły się losy popularnej w latach 80. polskiej aktorki?

Iwona Katarzyna Pawalak miała przed sobą wielką międzynarodową karierę. Jej role doceniali zarówno krytycy, jak i widzowie, jednak tęsknota za mężem oraz Polską była silniejsza niż chęć zrobienia kariery za granicami kraju.

Przełomową rolą, a zarazem debiutem filmowym aktorki była postać Justyny Orzelskiej w adaptacji powieści "Nad Niemnem" (w 1986 roku powstał film i miniserial). Absolwentka łódzkiej filmówki zachwycała także na deskach teatrów (na początku kariery grała często w Teatrze Nowym w Łodzi).

Sukces "Nad Niemnem" sprawił, że o Iwonie Katarzynie Pawlak stało się głośno. Dostawała coraz więcej propozycji filmowych, jednak aktorka na długi czas została "zaszufladkowana" jako Orzelska.

Reklama

W latach 80. Iwona Katarzyna Pawlak wyemigrowała do Australii. Tam rozpoczęła karierę modelki, dostawała też wiele ciekawych propozycji filmowych oraz telewizyjnych. Wystąpiła w nowozelandzkich produkcjach - m.in. serialu TVNZ "Gloss" oraz "Braterstwo Róży".

Na łamach "Rewii" aktorka wspominała: "Moja emigracja była bardzo interesująca i pracowita. W Nowej Zelandii poznałam agentkę, która bardzo mi pomogła. Dostrzegła we mnie urodę pasującą do wschodniego typu modelek. Zagrałam tam w serialu oraz w filmie "Braterstwo róży", w którym miałam okazję poznać amerykańskiego aktora Roberta Mitchuma".

W innym wywiadzie Iwona Katarzyna Pawlak zdradziła, że był taki moment w jej życiu, kiedy była w Nowej Zelandii bardziej rozpoznawalna niż w Polsce.

Po kilku latach wróciła jednak do Polski. Tęsknota za mężem i krajem okazała się silniejsza. Aktorka nie chciała rozwijać swojej kariery kosztem małżeństwa.

"Los tak chciał. Nie udało mi się ściągnąć mojego męża Jacka do Nowej Zelandii, ponieważ pieniądze, które mu wysłałam, zaginęły w drodze. Dopiero po moim powrocie okazało się, że dotarły do innego banku. Ale nie żałuję, że wróciłam" - stwierdziła, zapytana o to, dlaczego zgodziła się wrócić.

"Po kilku latach przenieśliśmy się z mężem do Poznania. Występowaliśmy ze wspólną naszą sztuką "Się kochamy". To był poznański hit. Bardzo się przyjaźnimy i kochamy do dziś. Niestety, nie mamy potomstwa, ale swoim własnym towarzystwem wyrównujemy sobie ten brak..." - dodała.

Po powrocie Iwona Katarzyna Pawlak występowała na scenach poznańskich teatrów - Teatru Nowego, Teatru Polskiego - czy też na deskach warszawskiego Teatru Narodowego.

Widzowie mogli oglądać aktorkę także na dużych i małych ekranach - Iwona Katarzyna Pawlak ma na swoim koncie role w filmach "Porno", "Psy 2. Ostatnia krew", "Kolekcja sukienek", "Kurier", "Psy 3. W imię zasad" czy serialach - "Na dobre i na złe", "39 i pół", "Czas honoru", "Wiadomości z drugiej ręki", "O mnie się nie martw", "Prawo Agaty".

Kolejnym jej projektem Iwony Katarzyny Pawlak jest film "Łuna".

Kilka tygodni temu na łamach magazynu "The Designer" tak opowiadała o swoich planach zawodowych: "Tak, przygotowuję się do udziału w filmie pt. "Łuna"  w reż. Konrada Łęckiego, (reż. filmu "Wyklęty".) Zagram Justynę Ostrowską, matkę gł. bohaterki. Rzecz dotyczy Kresów. A moim filmowym mężem będzie  aktor Adam Marjański. Znowu  po 35 latach, od czasu "Nad Niemenem" zagramy razem na planie. Oboje się z tego ucieszyliśmy. Zresztą, ostatnio współpracowaliśmy razem nad audiobookiem "Niemy Niemen" wg fascynującej książki pana Roberta Pawłowskiego" (...).

swiatseriali

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje