Reklama

Henryk Gołębiewski: Uwielbiany do dziś

Henryk Gołębiewski miał 14 lat, gdy Stanisław Jędryka zaproponował mu rolę Pikadora w "Wakacjach z duchami". Od razu rozkochał w sobie cały kraj. Filmy z jego udziałem do dziś są uwielbiane przez widzów. Zagrał przecież w "Podróży za jeden uśmiech", "Stawiam na Tolka Banana".


Jego kariera niespodziewanie skończyła się w 1977 roku, kiedy upomniało się o niego wojsko. Po odbyciu służby wojskowej Henryk Gołębiewski trafił do grupy remontowo-budowlanej. Pracował jako malarz, tapeciarz, szklarz, stolarz.

Do aktorstwa powrócił w latach 90. i grywał epizody w takich produkcjach jak "Sara", "Dług", "Plebania", "Na dobre i na złe". Mogliśmy go również zobaczyć w "Świecie według Kiepskich" oraz "Dniu świra".

Po latach dostał drugą szansę - otrzymał główną rolę w filmie "Edi" Piotra Trzaskalskiego.  

Reklama

"To, że mogłem teraz zagrać główną rolę, to była dla mnie jakby druga szansa, światełko. Mówią, że człowiek szczęście ma raz w życiu - dostaje coś. Jeżeli tego nie uchwyci, to niestety... A ja dostałem drugi raz. Zagrać po tylu latach główną rolę to jest wspaniałe" - mówił w jednym z wywiadów.

W ostatnich latach Henryk Gołębiewski gra w serialu "Lombard. Życie pod zastaw". W rozmowie z "Tele Tygodniem" o przyjęciu roli Ziutka mówił tak: "(...) Aktor jest aktorem i nie ma dla niego znaczenia czy gra mniej, czy więcej - zawsze musi być przygotowany. Ucieszyłem się z tej propozycji współpracy, zwłaszcza że z reżyserem już nieraz pracowałem, a ze Zbyszkiem Buczkowskim też znamy się od wielu lat".

Na początku 2020 roku Henryk Gołębiewski odebrał Nagrodę Specjalną za role, jakie zagrał w ciągu ostatnich pięciu dekad, którą przyznawano w plebiscycie Telekamer.

"Dlaczego nagroda specjalna? Nagrody specjalne są dla ludzi specjalnych, a ja jestem zwykły - skomentował przyznanie mu wyróżnienia aktor.

Henryk Gołębiewski często powtarza w wywiadach, że granie w serialach i filmach było i jest dla niego przyjemnością, a wynagrodzenie, jakie za to dostaje, to... bonus.

Henryk Gołębiewski nie kryje, że zmaga się z chorobą alkoholową. Nałóg zniszczył mu życie, przed laty był wrakiem człowieka.

Dopiero niedawno udało mu się definitywnie zerwać z piciem. Twierdzi, że przestał zaglądać do kieliszka, bo bał się, że straci rolę w serialu "Lombard. Życie pod zastaw".

Kilka razy stracił pracę z powodu alkoholu. Często spadał na samo dno, a dzień zaczynał od otwarcia butelki z wódką... Ostatnio postanowił jednak na dobre zerwać z piciem i - co potwierdził w rozmowie z jednym z dzienników - już od kilku miesięcy trzyma się z daleka od kieliszka.

"Mój problem z alkoholem minął i nie chcę już nawet tego wspominać. Jestem już trzeźwy" - wyznał na łamach "Super Expressu".

***Zobacz także***

swiatseriali

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje