Reklama

Heidi Ferrer, scenarzystka "Jeziora marzeń", popełniła samobójstwo po 13 miesiącach walki z COVID-19

Heidi Ferrer, autorka popularnego w latach 90. dramatu dla nastolatków "Jezioro marzeń", odebrała sobie życie po 13-miesięcznej koszmarnej walce z koronawirusem - ujawniła rodzina. Miała 50 lat. Zostawiła pogrążonych w smutku męża Nicka, 13-letniego syna Bexona, matkę i dwie siostry.

Do łóżka przykuta była przez wiele miesięcy. Miała już dość choroby. Odebrała sobie życie w swoim domu w Los Angeles w zeszłym miesiącu.

Wirusem zaraziła się w kwietniu ubiegłego roku. Początkowo zmagała się z bólem stóp, kości, zmęczeniem i objawami grypopodobnymi.

W czerwcu objawy nasiliły się. Pojawił się rozdzierający ból, ciężkie drgawki neurologiczne. Przykuta została do łóżka. 

Mąż zmarłej napisał, że "walczyła z tą podstępną chorobą z taką samą zaciekłością, z jaką żyła". Potwierdził, że popełniła samobójstwo.

Reklama

Sama Heidi Ferrer na swoim blogu podkreślała, że nie ma już siły żyć, "potwór jest prawdziwy i przyszedł po nią".

Przestałam marzyć

Mimo problemów zdrowotnych próbowała podnosić na duchu inne osoby zmagające się z covidem. Przed samobójstwem jej stan gwałtownie się pogorszył.

Mąż Nick Guthe, scenarzysta, reżyser i producent, poinformował o jej śmierci w mediach społecznościowych. Dodał, że narządy przekazane zostały do przeszczepów.

Zdecyduj, kto zasługuje na statuetkę Najlepszego z Najlepszych. Zagłosuj teraz

pomponik.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje