Reklama

Gwiazdor "Czterech pancernych..." zrezygnował z roli Niechcica, bo wiedział, że... umiera!

Kiedy w 1972 roku Jerzy Antczak rozpoczął pracę nad filmem i serialem "Noce i dnie", jedynym kandydatem do wcielenia się w Bogumiła Niechcica był Stanisław Jasiukiewicz - aktor świetnie wtedy znany m.in. jako ojciec Janka Kosa z "Czterech pancernych i psa". Rola w ekranizacji powieści Marii Dąbrowskiej miała być pierwszą główną rolą filmową w jego dorobku. Nie mógł jednak jej przyjąć...


Stanisław Jasiukiewicz miał 50 lat, gdy Jerzy Antczak zgłosił się do niego z propozycją roli w swoim nowym filmie. Reżyser, który z zamiarem przeniesienia "Nocy i dni" na wielki i mały ekran nosił się już dawna, nie wyobrażał sobie innego aktora w roli Bogumiła Niechcica.

- Stanisław Jasiukiewicz jak nikt inny potrafił przekazać tragizm granych przez siebie postaci. Tylko ktoś taki mógł zagrać Bogumiła - mówił reżyser wiele lat później, wspominając pracę nad swym najsłynniejszym dziełem.

Jasiukiewicz - przystojny mężczyzna o magnetycznych oczach i szlachetniej twarzy (tak opisała go kiedyś Jadwiga Barańska, czyli niezapomniana Barbara z "Nocy i dni") - był jednym z ulubionych aktorów Jerzego Antczaka. Pracowali razem m.in. na planach spektakli Teatru Telewizji "Skowronek", "Dekret" i "Trzy siostry" oraz filmu i serialu "Hrabina Cosel".

Reklama

- Ceniono go za koleżeństwo, otwartość, urok osobisty i profesjonalizm - napisał o nim reżyser w autobiograficznej książce "Jak ja ich kochałem".

Kiedy Antczak zdecydował się powierzyć Stanisławowi Jasiukiewiczowi rolę Bogumiła, ten grał akurat przeora Augustyna Kordeckiego w "Potopie" Jerzego Hoffmana. Właśnie podczas zdjęć do "Potopu" dowiedział się, że jest chory. Diagnoza, którą usłyszał od lekarzy, nie dawała nadziei... Rak trzustki nie pozwolił mu nawet zakończyć pracy nad rolą Kordeckiego (nie dożył podsynchronów, więc głos musiał podłożyć za niego inny aktor, Zygmunt Maciejewski). Gdy Jerzy Antczak złożył mu propozycję udziału w "Nocach i dniach", wiedział już, że umiera. Odmówił.

Reżyser początkowo nie mógł zrozumieć, dlaczego aktor całe życie czekający na główną rolę filmową teraz - gdy wreszcie może ją dostać - nie chce jej przyjąć. Wprost zapytał Stanisława Jasiukiewicza o powód odmowy. 

- Niezwykła prawość i lojalność kazały mu ustrzec mnie przed katastrofą, bo przecież mógłby odejść w czasie realizacji filmu - wspomina reżyser "Nocy i dni".

Jerzy Antczak musiał szukać innego aktora. Jerzego Bińczyckiego uznał za kandydata na tyle dobrego, że gdyby nawet "położył" rolę Bogumiła, widzowie wybaczyliby mu ten wybór i uznali za - to jego słowa - wypadek przy pracy. Na szczęście Bińczycki okazał się aktorem wręcz stworzonym, by wcielić się w Niechcica.

Stanisław Jasiukiewicz bardzo żałował, że musiał odrzucić propozycję Antczaka. Wiedział, że Bogumił Niechcic to postać kluczowa, która praktycznie nie schodzi z ekranu. Wiedział, że nie będzie w stanie przez ponad 500 dni zdjęciowych (tyle zaplanował reżyser) pracować od świtu do nocy. Bardzo jednak chciał choć raz pojawić się na planie. Pewnego dnia Jerzy Antczak zaprosił go jako gościa...

- Podczas kręcenia ślubu Bogumiła i Barbary przyszedł do kościoła Wizytek. Stał cicho w nawie bocznej i płakał. Pamiętam, jak łzy płynęły mu po policzkach - napisał w swej książce.

Stanisław Jasiukiewicz nie doczekał premiery "Nocy i dni“. Zmarł w wieku 52 lat 27 czerwca 1973 roku, zanim na planie oskarowego filmu Jerzego Antczaka padł ostatni klaps...

Zbliża się Polsat SuperHit Festiwal! Zagłosuj na swojego ulubionego artystę!

AIM

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje