Reklama

Grażyna Staniszewska mogła mieć u stóp cały świat. Wybrała rodzinę!

Grażyna Staniszewska, czyli niezapomniana Danusia z "Krzyżaków", zagrała w ciągu całej swej kariery tylko w jednym serialu. Dokładnie 40 lat temu - w 1982 roku - pojawiła się na małym ekranie jako Irena Zdanowska w niesłusznie zapomnianym "Białym tangu". Aktorka nie miała szczęścia do ról. Po "Krzyżakach" nie dostawała ciekawych ofert, ale... było jej to na rękę, bo zawsze na pierwszym miejscu stawiała rodzinę.

Zanim w 1960 roku Aleksander Ford powierzył Grażynie Staniszewskiej rolę Danusi w "Krzyżakach", 24-letniej wtedy studentka warszawskiej szkoły teatralnej miała już na swoim koncie udział w "Szkicach węglem", "Zamachu", "Krzyżu Walecznych" i "Popiele i diamencie". Wróżono jej wspaniałą przyszłość w zawodzie, a krytycy byli zgodni, że ma szansę na międzynarodową karierę.

Grażyna Staniszewska: Aktorka jednej roli

Niestety, rola Danusi okazała się być dla niej... przekleństwem. Po premierze "Krzyżaków" jej kariera po prostu stanęła w miejscu, bo tak bardzo kojarzyła się wszystkim z Jurandówną, że reżyserzy bali się ją zatrudniać. Propozycje, jakie dostawała, nie dość, że nie zaspokajały jej ambicji, to w dodatku nie wykorzystywały w pełni jej talentu. Na lata - w właściwie do końca życia - pozostała "tylko" Danusią w ekranizacji powieści Henryka Sienkiewicza.

Reklama

O ile przez "Krzyżaków" kariera Grażyny Staniszewskiej legła w gruzach, o tyle w życiu prywatnym wiodło się jej naprawdę dobrze....

Pewnego wieczoru, na długo przed tym, jak Aleksander Ford rozpoczął prace nad "Krzyżakami", do młodej studentki wracającej właśnie do akademika w towarzystwie kolegi, podszedł nieznajomy chłopak. Zapytał Mieczysława Kalenika (bo to u jego boku  podążała Krakowskim Przedmieściem do "Dziekanki"), czy Grażyna jest jego dziewczyną, a gdy ten zaprzeczył, powiedział: "To dobrze. Bo ona będzie moją żoną".

Zobacz też: Nie żyje Grażyna Staniszewska

Grażyna Staniszewska i Wojciech Noszczyk: Zakład o kilogram kawioru

Ów chłopak - Wojciech Noszczyk - okazał się studentem medycyny i, co wyznał wiele lat później w wywiadzie, założył się z kuzynem o kilogram kawioru, że zagada do pięknej aktorki, której urodą obaj zachwycili się wcześniej, oglądając ją w "Krzyżu Walecznych". Miał ją zaprosić na kolację do Bristolu.

Był kwiecień 1959 roku, gdy Wojciech Noszczyk... wygrał ogromną puszkę kawioru. Grażynie spodobał się od pierwszego wejrzenia, więc zgodziła się pójść z nim do restauracji, w której czekał na nich kuzyn Wojtka. 

Grażyna Staniszewska: Porzuciła aktorstwo na rzecz domu

Cztery lata później wzięli ślub i zamieszkali na Saskiej Kępie. Kiedy na świat przyszły ich dzieci - córka Maria i syn Bartłomiej - Grażyna Staniszewska uznała, że skoro nie dostaje ról na miarę swego talentu, powinna całkowicie oddać się... roli matki i żony. Poświęciła się rodzinie. Karierę robił za to jej mąż - Wojciech Noszczyk został profesorem nauk medycznych i do dziś jest jednym z najbardziej cenionych polskich chirurgów.

Zobacz też: Grażyna Staniszewska: Rola Danusi w "Krzyżakach" zniszczyła jej karierę

Grażyna Staniszewska od czasu do czasu grała w spektaklach Teatru Telewizji, wystąpiła w kontrowersyjnym filmie "Zazdrość i medycyna", w 1981 roku przyjęła rolę w serialu "Białe tango", a osiem lat później zgodziła się wcielić w Kmitową w "Lawie" Tadeusza Konwickiego, po czym na dobre wycofała się z zawodu i nigdy już nie wróciła ani przed kamerę, ani na scenę.

- Najbliższe są mi role żony, matki, babci i widza, bo jestem z gatunku tak zwanych kur domowych. Poza tym... nie ma na mnie zapotrzebowania. Zamiast więc grać drugie skrzypce lub zadowalać się byle czym, wolę zostać w domu - wyznała w wywiadzie. 

Grażyna Staniszewska nigdy nie żałowała decyzji o porzuceniu aktorstwa. Była bardzo zadowolona, że dzieci poszły w ślady nie jej, ale ojca. Maria została dermatologiem-kosmetologiem, Bartłomiej zajmuje się chirurgią plastyczną.

Aktorka, której świetna rola w "Krzyżakach" - paradoksalnie - zniszczyła karierę, zmarła 4 marca 2018 roku. Miała 81 lat.

- Poznaliśmy się jeszcze na studiach, a jako małżeństwo przeżyliśmy 58 lat. Była wspaniałą, wrażliwą i delikatną osobą - powiedział "Rzeczpospolitej" tuż po jej pogrzebie profesor Wojciech Noszczyk.

Grażyna Staniszewska spoczęła na warszawskich Powązkach.

 

 

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama