Reklama

Dorota Segda świętuje 20. rocznicę ślubu ze Stanisławem Radwanem!

Dorota Segda, czyli Halina z „Dziewczyn ze Lwowa” i Irena z „Echa serca”, była zaledwie miesiąc po ślubie z aktorem Janem Korwin-Kochanowskim, gdy poznała starszego od niej o 27 lat Stanisława Radwana - dyrektora teatru, w którym pracował jej mąż i w którym ona właśnie dostała angaż. Kilka lat później o jej romansie z kompozytorem mówił cały Kraków... Właśnie mija 20 lat od ich ślubu!

Kiedy Dorota Segda po raz pierwszy wyszła za mąż, była jeszcze studentką. Jan Korwin-Kochanowski, któremu tuż przed ukończeniem krakowskiej szkoły teatralnej ślubowała miłość i wierność po grób, wydawał się jej mężczyzną idealnym.

Do czasu... aż miesiąc po ślubie poznała Stanisława Radwana. 22-letnia aktorka po prostu straciła głowę dla dyrektora Starego Teatru, ale ostatnią rzeczą, o jakiej myślała, był romans z ponad dwa razy starszym od niej kompozytorem.

- Były chwile, że starałam się zabić w sobie tę miłość - wyznała wiele lat później w wywiadzie.

Reklama

- Wydaje mi się, że w chwili zawierania pierwszego małżeństwa nie byłam jeszcze w pełni dojrzałą kobietą - mówi dziś i tłumaczy, że decyzję o wyjściu za Jana podjęła z czystego serca i z najszlachetniejszych pobudek.

- Ani przez chwilę nie przypuszczałam, że już miesiąc później los postawi na mojej drodze mężczyznę, który stanie się miłością mojego życia. Długo czekałam na spełnienie mojej wielkiej miłości, ale doczekałam się. Nie mam wątpliwości, że mężczyzna, u boku którego stoję, jest właśnie moim największym szczęściem - twierdzi.

Gdy Dorota Segda - będąc jeszcze żoną Jana Korwin-Kochanowskiego - wdała się w romans ze Stanisławem Radwanem, natychmiast zaczął plotkować o tym cały Kraków. Aktorka bardzo się przejmowała tym, co mówili o niej ludzie...

- Dużo nas kosztowało bólu i cierpliwości, żeby być razem. Walczyłam, jak tylko umiałam - opowiadała w wywiadzie.

- To, że Stanisław jest miłością mojego życia, zrozumiałam podczas teatralnego wyjazdu do Japonii w 1990 roku. Trzeciego dnia pobytu obchodziliśmy koniec jego dyrektorowania... Poczułam, że jeśli natychmiast nie przerwę związku, w którym wówczas tkwiłam, to się uduszę - wspominała na łamach "Życia na gorąco".

Z Japonii aktorka i kompozytor wrócili już jako para, ale... nie mogli być razem. Stanisław Radwan miał przecież rodzinę. Wcale nie miał zamiaru zostawić dla nowej ukochanej swojej żony Mai Zając i adoptowanych synów.

Dorota Segda czekała na to aż 10 lat! Była szczęśliwa, gdy mężczyzna, dla którego straciła głowę, wreszcie powiedział jej, że jest wolny i że mogą być już ze sobą oficjalnie. Przez jakiś czas żyli w nieformalnym związku, choć w wywiadach nazywali się mężem i żoną.

Na ślubnym kobiercu stanęli dopiero w 2001 roku. Ona miała wtedy 35 lat, on - 62 lata.

- W moim życiu najważniejsza jest miłość. A miłość jest głosem, za którym trzeba pójść. Wygraliśmy tylko dlatego, że posłuchaliśmy go i uznaliśmy, że jest on najważniejszy - twierdzi Dorota Segda.

Aktorka marzyła, by mieć z mężem dzieci, ale - niestety - nie było jej dane poznać smaku macierzyństwa.

- Nie udało się. Nie wszystkie marzenia się spełniają... I jakoś żyjemy. Tak miało być" - powiedziała w wywiadzie dla magazynu "Uroda życia".

Kilka lat temu Stanisław Radwan bardzo poważnie zachorował. Dorota Segda wszystko podporządkowała temu, by wrócił do zdrowia. Nie wyobraża sobie życia bez niego...

AIM

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje