Reklama

Kultowe seriale

Ocena
serialu
8,6
Bardzo dobry
Ocen: 2597
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

„Daleko od szosy”: Krzysztof Stroiński zawsze potrafi zdobyć miłość widzów

– Superlatywy mnie deprymują. Mam opory przed uleganiem obyczajowości polegającej na autopromocji i samochwalstwie. Ja po prostu nie potrafię się do tego nagiąć. Wstydzę się – twierdzi Krzysztof Stroiński.


Reklama


Stroiński po raz pierwszy zyskał sympatię publiczności dzięki roli Leszka Góreckiego w serialu "Daleko od szosy", którą zagrał w 1976 roku. Historia, do której scenariusz napisał polonista Henryk Czarnecki inspirowany wypracowaniem Lechosława Ucińskiego, opowiadał o problemach mieszkańców wsi migrujących do miasta i ich awansu społecznego.

Góreckiemu nie wystarczała praca w gospodarstwie rodziców, chciał czegoś więcej. Gdy osiągnął pełnoletność, wyjechał na Śląsk w poszukiwaniu lepszego życia. Nawet w uczuciach wychodził z utartych schematów i rozstał się ze swą wiejską narzeczoną, Bronką (Sławomira Łożińska), by zaangażować się w trudniejszy związek ze studentką biologii, Anią (Irena Szewczyk). To właśnie dzięki niej wrócił do szkoły.

I mimo nieukrywanej dezaprobaty matki dziewczyny, doprowadził do ślubu. Postać stworzona przez aktora była tak przekonująca, że do dziś przez wielu jest głównie z nią kojarzony.

Pewnie dlatego, podobnie jak Janusz Gajos, którego zaszufladkowano po roli Janka Kosa, nie lubi o niej rozmawiać. Pytany w czasie nielicznych wywiadów o Leszka, zmienia temat.

Różne wcielenia

 Następne lata przyniosły kolejne różnorodne serialowe kreacje Krzysztofa Stroińskiego. W połowie lat 90-tych wcielił się w Michała Lindnera, męża jednej z bohaterek w "Matkach, żonach i kochankach". Na pozór miał udaną rodzinę, wspólnie z żoną prowadził dobrze prosperującą fabrykę kosmetyków i był dumny z córki.

Niestety, wkrótce wyszło na jaw, że Dorota ma romans z rzeźbiarzem Adamem. Po wielu perturbacjach małżonkowie wrócili do siebie. Wtedy jednak pojawiły się biznesowe problemy. Michał był z pozoru nieudacznikiem, ale gdy chodziło o sprawy najbliższych, to wykazywał zdecydowanie i gotowość do poświęceń.

Kiedy upadła rodzinna firma, nie załamał rąk, tylko znalazł posadę w pizzerii. Natomiast w serialu "Twarze i maski" w reżyserii Feliksa Falka (2000 r.). Stroiński stworzył bardzo zaangażowaną postać. Jego bohater, Kamiński był dyrektorem jednego z warszawskich teatrów i przez dwadzieścia pięć lat radził sobie z namiętnościami targającymi artystami pojawiającymi się na prowadzonej przez niego scenie.

A w finałowym odcinku samotnie próbował ocalić teatr przed zamknięciem. W 2007 roku pojawił się serial z gatunku political fiction -"Ekipa". Tym razem aktor wcielił się w Adama Niemca, szefa Kancelarii Premiera. Dał się poznać jako sprawny gracz, który dobrze radził sobie w świecie polityki. Wprawdzie jego żona wolała, by zrezygnował z pracy w Kancelarii i wrócił do bardziej opłacalnej adwokatury, ale on ponad pieniądze przedkładał dobro kraju.

Błyskotliwy pijak


Pod koniec roku minie dziesięć lat od premiery kultowego serialu "Pitbull". Cykl stworzony i wyreżyserowany przez Patryka Vegę opowiada o brutalnej codzienności warszawskich policjantów z wydziału zabójstw. Pojawiły się doniesienia, że już wkrótce powstanie kolejna, druga fabularna odsłona losów stróżów prawa. "Pitbull. Pałacowi vs miastowi" ma się pojawić na ekranach kin pod koniec stycznia przyszłego roku. W serialu "Pitbull" Krzysztof Stroiński zagrał postać aspiranta Mirosława Saniewskiego, zwanego przez kolegów "Metyl".

- Mój bohater miał wielki problem - alkoholizm. Był słaby, rozchwiany w swoich emocjach. Ewidentnie po dziesięciu latach służby doświadczył wypalenia, wyczerpała się w nim codzienna gotowość do zderzania się z ludzkimi tragediami - charakteryzował swą postać aktor, dodając: "Metyl" przez większość czasu był pijany albo w jakimś innym ekstremalnym stanie. Ale mimo to sprawnie pracował, był błyskotliwym człowiekiem. Jego charakterystyczna cecha to małomówność. I nie chodzi o to, że nie miał nic do powiedzenia, jego zmęczyło gadanie. Nie wiedział, co począć ze swoim życiem i nie miał odwagi na żadną próbę opisu swoich odczuć.

Rzeczywiście, postać stworzona przez Stroińskiego jest wielowymiarowa. "Metyl" często zaniedbywał zawodowe i prywatne obowiązki, nie mógł zdecydować się, która z kobiet jest dla niego ważniejsza - była żona czy konkubina. Ale mimo tego wszystkiego aktorowi udało się wydobyć ze swojej postaci coś, co sprawia, iż widzowie współczuli zmęczonemu życiem aspirantowi. Krzysztof Stroiński jest człowiekiem powściągliwym i niechętnie opowiada o pracy nad rolą. Pytany o przygotowania do wcielenia się w postać "Metyla", zdradził jedynie, że gros czasu spędził na dyskusjach z Patrykiem Vegą.

- Poszukiwaliśmy niebanalnych psychologicznych rozwiązań. Ale przede wszystkim ta postać napisana była tak dobrze, że spapranie jej byłoby prawdziwym nieszczęściem - podsumował aktor. Jak widać Krzysztof Stroiński nie boi się trudnych, aktorskich wyzwań. - Dynamizm i energia to dominujące cechy we kreowanych przez niego postaciach. Nie zawsze są to sylwetki jednoznaczne, lecz właśnie w swych rozterkach i wątpliwościach bardzo prawdziwe - komplementowali aktorstwo Stroińskiego już w 1985 roku krytycy filmowi.


SID

Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Stroiński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje