Reklama

Kultowe seriale

Ocena
serialu
8,5
Bardzo dobry
Ocen: 3976
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Crime story": Oko za oko

Aż trudno uwierzyć, że mroczna opowieść o poruczniku Torello i lukrowani „policjanci z miami” wyszły spod ręki tego samego producenta.

Michael Mann, rok po debiucie "Policjantów z Miami" wprowadził najpierw do kin dwugodzinnego pilota w reżyserii Abla Ferrary, a potem do piątkowego pasma na NBC serial "Crime story". I żeby było ciekawiej, tuż po kolejnej odsłonie historii nieco dyskotekowych stróżów prawa ze słonecznej Florydy. Mimo pewnych obaw kierownictwa stacji, szybko okazało się, że opowieść znacznie trudniejsza niż "Policjanci z Miami", zdobyła ogromne grono wielbicieli.

Reklama

Akcja "Crime story" toczy się w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku, w chyba najbardziej mafijnym mieście Stanów Zjednoczonych, czyli Chicago. Jej głównym motywem jest bezpardonowy pojedynek porucznika Michaela "Mike’a" Torello (Dennis Farina) z niewahającym się przed żadną zbrodnią mafioso Rayem Lucą (Tony Denison). Oczywiście w międzyczasie funkcjonariusz prowadzi pomniejsze sprawy i ze wszystkich sił, które pozostają mu po ciężkiej służbie, stara się ułożyć sobie życie prywatne. Ale i tak wszystkie drogi zwykle prowadzą do Luki...

Walka, którą toczą, jest krwawa i bezwzględna. Brutalni są zarówno przestępcy, jak i policjanci. W związku z tym trup ściele się gęsto, krew bryzga na wszystkie strony, a widz może to dokładnie śledzić w długich, lekko spowolnionych i fantastycznie dopracowanych ujęciach.

W ogóle trzeba przyznać, że strona wizualna tego serialu była prawdziwym majstersztykiem. Nieco oniryczne obrazy ciemnych chicagowskich zaułków w deszczu, cieszących się złą sławą barów i przestępczych melin, na długo zapadły w pamięci widzów.

To i doskonały scenariusz zapewniły wielkie powodzenie pierwszego sezonu "Crime story". Niestety, druga odsłona serialu nie spotkała się już z tak życzliwym przyjęciem. Wyniki oglądalności zaczęły spadać i nie pomogła nawet zmiana dnia emisji. Dzieło Michaela Manna wyraźnie przegrywało z konkurencją.

Producent postanowił więc, po dwóch sezonach, dość gwałtownie zakończyć swój serial - stąd brak rozwiązania i domknięcia wielu wątków. Ale odtwórca głównej roli, Dennis Farina z perspektywy czasu ocenił, że dobrze się stało, iż "Crime story" nie było kontynuowane.

- Może zakończenie nie było zbyt udane, ale dobrze, że zdecydowaliśmy się na nie w tym momencie - twierdził aktor w jednym z wywiadów. - Dzięki temu ludzie cały czas dobrze myślą o "Crime story" i nigdzie nie pojawiły się komentarze: "To było dobre, ale tylko przez pierwsze dwa lata" - dodał.

Świat Seriali

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje