Reklama

Kultowe seriale

Ocena
serialu
8,3
Bardzo dobry
Ocen: 6991
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Barbara Kwiatkowska-Lass rzuciła Romana Polańskiego dla gwiazdora z Austrii!

Basia Kwiatkowska, córka rolnika z Patrowa koło Gostynina, została pierwszą żoną 26-letniego wówczas Romana Polańskiego wkrótce po swych dziewiętnastych urodzinach. Miała już wtedy na koncie główną rolę w filmie "Ewa chce spać" Tadeusza Chmielowskiego. Zaraz potem wyjechała do Paryża, gdzie zrobiła karierę, o jakiej w tamtych czasach nawet nie śniło się żadnej innej aktorce z Polski. W końcu rzuciła swojego pierwszego męża dla austriackiego aktora Karlheinza Böhma, którego poznała na planie filmu "Rififi w Tokio".

Basia "coś tam, jakaś tam"

Ślub Barbary i starszego od niej o siedem lat Romana odbył się 9 września 1959 roku i był ukoronowaniem ich trwającego od półtora roku związku.

Poznali się tuż po premierze filmu "Ewa chce spać", w którym Basia - siedemnastoletnia uczennica szkoły baletowej - zadebiutowała tak brawurowo, że natychmiast stała się ulubienicą wszystkich Polaków. Polański, świeżo wówczas upieczony absolwent łódzkiej filmówki, przymierzał się właśnie do nakręcenia filmu dyplomowego "Gdy spadają anioły" i szukał dziewczyny, która mogłaby w nim zagrać.

Jeden z przyjaciół, Janusz Morgenstern, zwrócił mu uwagę na to, że w polskim kinie pojawiła się właśnie śliczna, zgrabna, młodziutka i bardzo zdolna Basia "coś tam, jakaś tam", Morgenstern nie pamiętał jej nazwiska, ale wiedział za to, że owa Basia zdążyła już rozkochać w sobie pewnego filmowca i ten rozważa nawet, czy nie zostawić dla niej żony.

Reklama

Wkrótce potem Polański po raz pierwszy zobaczył Barbarę Kwiatkowską... "Była uderzająco piękna, miała olbrzymie oczy i pełne, zmysłowe usta. Jej fantastyczną figurę podkreślała w sposób doskonały prosto skrojona sukienka w pionowe pasy" - wspominał w swojej autobiografii "Roman".  

Zobacz również:

Barbara Kwiatkowska-Lass: Nie tylko żona Polańskiego 

Barbara Kwiatkowska-Lass: Zadarty nosek i jędrne ciało

Dla kariery zmieniła nazwisko! Spłacała długi Polańskiego

Barbara Kwiatkowska i Roman Polański: od przyjaźni do małżeństwa

Romek najpierw został... przyjacielem i powiernikiem Basi, później jej kochankiem, a w końcu mężem. Zanim jednak udało mu się przekonać ją, by za niego wyszła, musiał ostro o nią walczyć. "Barbara w niezwykły sposób fascynowała mężczyzn. Dosłownie uganiali się za nią. Powiedziała mi, że ma romans ze znanym filmowcem - człowiekiem żonatym - ale że prawdopodobnie niewiele z tego wyniknie. Właśnie dlatego, że uczyniła mnie swoim powiernikiem, nie wyglądało na to, bym kiedykolwiek został jej kochankiem" - zdradził Roman Polański na kartach swej autobiografii "Roman".

Barbara Kwiatkowska opierała się jednak Romanowi niezbyt długo. Zanim jeszcze skończyła osiemnaście lat, spędziła z nim pierwszą noc, po której przyszły reżyser marzył już tylko o... kolejnej nocy w jej ramionach. Jak twierdzi w jednej ze swych książek Emilia Padoł, miłość uskrzydliła Polańskiego, dała mu siłę do pracy i działania. "Zaczął sprawować pieczę nad karierą Barbary, angażując ją do filmu "Gdy spadają anioły", a także poniekąd załatwiając jej rolę w komedii "Zezowate szczęście" Andrzeja Munka" - czytamy w książce "Damy PRL-u".

Związek Basi i Romka był na początku dość luźny. Ona flirtowała z każdym godnym według niej uwagi mężczyzną, on zdradzał ją na potęgę, bo - co potwierdził w "Romanie" - pociągały go inne dziewczyny, więc "szedł z nimi do łóżka, jeżeli tylko nadarzyła się okazja". Dopiero latem 1959 roku, gdy Barbara zafascynowała się poznanym w Wiedniu na Międzynarodowym Festiwalu Młodzież grafikiem Lechem Zahorskim, uznał, że nie może pozwolić, by odeszła. Mówił później, że wyszarpał ją z rąk Zahorskiego i był bardzo szczęśliwy, gdy się oświadczył i usłyszał "tak".

Barbara Kwiatkowska i Roman Polański: Pijackie szaleństwo na weselu

Małżeństwo Barbary Kwiatkowskiej i Romana Polańskiego zaczęło się od hucznego weseliska, które jego uczestnicy opisywali później jako zwariowaną imprezę zakończoną interwencją milicji... "Było to istne pijackie szaleństwo. Do dziś wspominam je z niejakim przerażeniem" - napisał sam Polański w książce "Roman".

Pewnego dnia w ręce Polańskiego trafiła francuska gazeta ze zdjęciem Barbary na okładce podpisanym pytaniem "Kim jest ta piękna nieznajoma?". Okazało się, że reżyser Robert Ménégoz zobaczył to zdjęcie w jednej z fotorelacji z jakiegoś festiwalu i zapragnął dać dziewczynie z fotografii rolę w swym nowym filmie. Roman skontaktował się z Ménégozem i wkrótce potem Barbara Kwiatkowska zagrała u boku Jeana-Louisa Trintignanta w "Tysięcznym oknie", a świeżo poślubieni państwo Polańscy pojechali do Paryża, gdzie na młodziutką aktorkę z Polski czekały już kolejne propozycje.

Tymczasem film "Zezowate szczęście" Munka z udziałem Basi zakwalifikował się do konkursu głównego festiwalu w Cannes, podczas którego żona Polańskiego wpadła w oko René Clémentowi i jego najnowszemu "odkryciu" - aktorowi uważanemu wtedy za niewiarygodnie wręcz pięknego - Alainowi Delonowi. Reżyser rozpoczynał akurat pracę nad kolejnym po "W pełnym słońcu" filmie z Delonem i postanowił zaangażować Barbarę, bo uznał, że stworzy z Alainem idealny duet.

Barbara Kwiatkowska propozycję przyjęła, ale musiała - na wyraźne i kategoryczne życzenie Clémenta - zmienić nazwisko. Nazwisko Lass po raz pierwszy pojawiło się na afiszu promującym film "Quelle joie de vivre" ("Co za radość żyć") obok nazwiska Alaina Delona w 1961 roku. Rola Francy Fossati otworzyła przed Basią drzwi do wielkiej międzynarodowej kariery, a jej mężowi, dzięki honorarium, jakie dostała, pozwoliła... spłacić wszystkie długi i kupić wymarzone auto: mercedesa 190 SL.

Barbara Kwiatkowska i Roman Polański: On nie chciał być jedynie mężem swej żony, ona znalazła sobie innego...

Niestety, Romanowi Polańskiemu coraz mniej podobała się rola męża "tej" Barbary Lass. Marzył, by kręcić filmy, więc pewnego dnia - Basia grała akurat we Włoszech główną rolę w horrorze "Licantropus" - wrócił do Polski i rozpoczął pracę nad "Nożem w wodzie".

W dniu, kiedy Roman dowiedział się, że jego debiutancki film dostał nominację do Oscara, jego małżeństwo z piękną aktorką było już historią. Barbara Lass zostawiła swojego pierwszego męża dla austriackiego aktora Karlheinza Böhma, dla którego straciła głowę na planie filmu "Rififi w Tokio".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL