Reklama

Kultowe seriale

Ocena
serialu
8,6
Bardzo dobry
Ocen: 3697
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

​Aktorka rzuciła karierę i zastała... zakonnicą

Mówi się, że życie pisze najlepsze scenariusze. Historia aktorki faktycznie nadaje się na film. Była w drodze na szczyt kariery. Niespodziewanie zdecydowała się jednak porzucić aktorstwo. Wybrała przeciwieństwo życia w świetle reflektorów. Nie jest jedyną osobą, która porzuciła aktorstwo, by służyć Bogu.

Edita Majić chciała zostać malarką, studiowała nawet na Akademii Pedagogicznej w Splicie. Porzuciła jednak studia dla aktorstwa. Po nauce na Akademii Sztuki Dramatycznej zaczęła swoją przygodę z aktorstwem. Po występie w sztuce "Salome" na podstawie dramatu Oscara Wilde’a, została okrzyknięta nadzieją aktorstwa. 

Reklama

W 1999 roku została wyróżniona nagrodą dla najlepszej młodej aktorki w kraju. Widzowie i krytycy wróżyli jej wielką karierę. U szczytu popularności podjęła decyzję, która zaszokowała wszystkich. Od tamtej pory znana jest jako siostra Edyta Maria od Krzyża.

Bliscy aktorki nie mogli uwierzyć, że porzuciła wszystko dla życia w zamknięciu i odosobnieniu w zgromadzeniu sióstr karmelitek św. Józefa. 

Plan filmowy, piękne suknie i brylowanie na czerwonych dywanach, zamieniła na skromne życie w ciszy. Była aktorka przebywa teraz w hiszpańskim klasztorze, w którym panują rygorystyczne zasady. Zakonnice z Avilii kontaktują się ze światem zewnętrznym poprzez małe okienko, mają rygorystyczną dietę, nie używają ciepłej wody, ogrzewania czy sprzętów elektronicznych. Podobno śpią na posłaniach ze słomy. Dni spędzają na modlitwach i pracach dla klasztoru.

Gdy Edita Majić zdecydowała się na ten krok, rodzime media zaczęły szukać odpowiedzi na pytanie "co za tym stoi?". Rozpisywano się o powodach, dla których zrezygnowała z popularności i obiecującej kariery. Według niektórych Majić miała przejść załamanie psychiczne lub cierpieć na depresję. Inni przypisywali jej uzależnienie od narkotyków oraz problemy miłosne. Jeszcze przed złożeniem ślubów aktorka zdecydowała się odpowiedzieć na te zarzuty. 

- Gdyby jakakolwiek z tych sugestii dotycząca mojej przeszłości była by prawdziwa, to nie zostałabym zakonnicą, gdyż konstytucje mojego zgromadzenia po prostu zabraniają przyjmowania kandydatek o niestabilnym stanie psychicznym lub dotkniętych uzależnieniami - wyznała w jednej z ostatnich rozmów z mediami. Krótko potem przyrzekła przed Bogiem życie w czystości, posłuszeństwie i ubóstwie. 

swiatseriali.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje