Reklama

Kultowe seriale

Ocena
serialu
8,4
Bardzo dobry
Ocen: 7256
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

​Aktorka rzuciła karierę i zastała... zakonnicą

Mówi się, że życie pisze najlepsze scenariusze. Historia aktorki faktycznie nadaje się na film. Była w drodze na szczyt kariery. Niespodziewanie zdecydowała się jednak porzucić aktorstwo. Wybrała przeciwieństwo życia w świetle reflektorów. Nie jest jedyną osobą, która porzuciła aktorstwo, by służyć Bogu.

Edita Majić chciała zostać malarką, studiowała nawet na Akademii Pedagogicznej w Splicie. Porzuciła jednak studia dla aktorstwa. Po nauce na Akademii Sztuki Dramatycznej zaczęła swoją przygodę z aktorstwem. Po występie w sztuce "Salome" na podstawie dramatu Oscara Wilde’a, została okrzyknięta nadzieją aktorstwa. 

W 1999 roku została wyróżniona nagrodą dla najlepszej młodej aktorki w kraju. Widzowie i krytycy wróżyli jej wielką karierę. U szczytu popularności podjęła decyzję, która zaszokowała wszystkich. Od tamtej pory znana jest jako siostra Edyta Maria od Krzyża.

Reklama

Bliscy aktorki nie mogli uwierzyć, że porzuciła wszystko dla życia w zamknięciu i odosobnieniu w zgromadzeniu sióstr karmelitek św. Józefa. 

Plan filmowy, piękne suknie i brylowanie na czerwonych dywanach, zamieniła na skromne życie w ciszy. Była aktorka przebywa teraz w hiszpańskim klasztorze, w którym panują rygorystyczne zasady. Zakonnice z Avilii kontaktują się ze światem zewnętrznym poprzez małe okienko, mają rygorystyczną dietę, nie używają ciepłej wody, ogrzewania czy sprzętów elektronicznych. Podobno śpią na posłaniach ze słomy. Dni spędzają na modlitwach i pracach dla klasztoru.

Gdy Edita Majić zdecydowała się na ten krok, rodzime media zaczęły szukać odpowiedzi na pytanie "co za tym stoi?". Rozpisywano się o powodach, dla których zrezygnowała z popularności i obiecującej kariery. Według niektórych Majić miała przejść załamanie psychiczne lub cierpieć na depresję. Inni przypisywali jej uzależnienie od narkotyków oraz problemy miłosne. Jeszcze przed złożeniem ślubów aktorka zdecydowała się odpowiedzieć na te zarzuty. 

- Gdyby jakakolwiek z tych sugestii dotycząca mojej przeszłości była by prawdziwa, to nie zostałabym zakonnicą, gdyż konstytucje mojego zgromadzenia po prostu zabraniają przyjmowania kandydatek o niestabilnym stanie psychicznym lub dotkniętych uzależnieniami - wyznała w jednej z ostatnich rozmów z mediami. Krótko potem przyrzekła przed Bogiem życie w czystości, posłuszeństwie i ubóstwie. 

Decyzja dziwiła o tyle, że nigdy nie uważała się za osobę wierzącą. Była ochrzczona, ale nie praktykowała. Osobą, która regularnie uczęszczała do kościoła, była jej matka. - Jako dziecko i nastolatka w ogóle nie przepadałam za Kościołem i chodzeniem na msze, a do bierzmowania przystąpiłam dopiero po swoim nawróceniu - przytacza jej słowa portal Karmelicibosi.pl. 

Była aktorka przyznała, że czuła się wypalona. Miała dość ludzi, którym zależała jedynie na korzyściach wynikających z jej sławy. Życie i kariera były dla niej pozbawione sensu. Szukała czegoś więcej. 

Odnalazła to w wierze. Coraz częściej chodziła na msze, zaczęła czytać Pismo Święte. Szukała pomocy duchowej u proboszcza jednej z parafii. Systematycznie zmieniała swoje życie. 

Trwało to kilka lat. Najpierw rzuciła palenie, zrezygnowała z suto zakrapianych imprez, odrzucała kolejne propozycje zawodowe. Później zmieniła mieszkanie na mniejsze. W końcu przyjęła sakrament bierzmowania. Zanim wstąpiła do klasztoru, przez dwa lata codziennie chodziła do kościoła. - Ja jestem tylko zwykłą grzesznicą, nad którą zmiłował się Bóg. W tym, że zostałam karmelitanką, nie ma mojej zasługi, żadna ofiara z mojej strony nie jest w stanie zrekompensować miłości, którą żywi do mnie Chrystus - tłumaczyła swoją zaskakującą decyzję. 

Niedawno zdecydowała się na całkowite milczenie. Z rodziną i przyjaciółmi kontaktuje się za pomocą listów. Nie udziela już wywiadów mediom. Jej matka, Jadranka, wyznała, że córka żyje teraz niczym pustelniczka. Wybrała odosobnienie, by być bliżej Boga.

Chorwacka aktorka nie jest jedyną osobą z show-biznesu, która porzuciła swoją karierę dla wiary. W swoim czasie głośno było również o polskim aktorze Jakubie Strzeleckim. O niezapomnianym Sebastianie Żelazku z "Dwóch stron medalu", mówiło się, że ma wszystko, czego potrzebuje młody aktor, żeby zostać gwiazdą: wielki talent, urodę amanta i charyzmę. Tymczasem on - tuż po ukończeniu studiów - postanowił rzucić aktorstwo i wstąpić do zakonu. 

Jeszcze kilka lat temu mówiono, że jest skazany na sukces. Dwa lata przed ukończeniem studiów dostał główną rolę w serialu "Dwie strony medalu". 

Zanim w 2010 roku odebrał dyplom, miał już na swoim koncie kreacje m.in. w "Teraz albo nigdy!", "Czasie honoru", "39 i pół", "Prosto w serce", "Samym życiu", "Na dobre i na złe" i "M jak miłość".

W 2014 roku Kuba Strzelecki na dobre pożegnał się z aktorstwem i wstąpił do zakonu Ojców Bernardynów, a we wrześniu 2016 roku złożył pierwsze śluby zakonne. Od kilku lat posługuje się imieniem Tobiasz. O swojej mówił, że pewnego dnia po prostu poczuł, że musi coś zmienić w swoim życiu. Praca przed kamerą nie dawała mu już radości. Zainspirowała go postać i życie świętego Franciszka. 

Po wstąpieniu do zakonu zastanawiał się, czy nie odejdzie po odbyciu postulatu. Po roku uznał jednak, że wreszcie odnalazł swe powołanie. Brat Tobiasz nie chce dziś mówić o swym poprzednim życiu - tym, które wiódł, zanim przywdział habit. Aktorstwo zostawił za sobą i, choć wspomina je jako cudowną przygodę, nie zamierza już nigdy do niego wracać.

Na długo przed Editą Majić, inna aktorka zdecydowała się na podobny krok. Młodziutka Dolores Hart była rosnącą gwiazdą Hollywood. Rodzicami aktorki byli Harriert i Bert Hicks’owie, początkujący aktorzy. Małżeństwo nastoletnich rodziców nie przetrwało zbyt długo. Dziewczynkę wychowywali dziadkowie, którzy również pracowali w branży filmowej. To właśnie oni zdecydowali o wysłaniu dziewczynki do katolickiej szkoły. 

- Moi rodzice pobrali się, gdy mieli 16 i 17 lat i oboje byli pięknymi ludźmi. Moss Hart zaproponował mojej matce kontrakt, ale wtedy pojawiłam się ja. Mój ojciec, Bert Hicks, w typie Clarka Gable, otrzymał propozycje filmowe, więc przeniósł się z Chicago do Hollywood. Byłam hollywoodzkim smarkaczem. Ojciec mieszkał w Beverly Hills, a ja zwiedzałam z nim wiele miejsc. Zawsze chciałam być częścią tego świata - wspominała po latach. 

Jako nastolatka razem z matką przeprowadziła się do Beverly Hills. W 1947 roku zadebiutowała u boku ojca w filmie "Wieczna Amber". 10 lat później zagrała w produkcji, która zrobiła z niej gwiazdę. Na planie "Kochając Ciebie" partnerował jej sam Elvis Presley. Podobno 19-letnia aktorka nie wiedziała, kim jest legendarny piosenkarz. Do przyjęcia roli przekonała ją matka przełożona w jej szkole. I tak Dolores Hart została dziewczyną, którą Król Rock and Rolla po raz pierwszy pocałował na ekranie. Ta scena przeszła do historii kina, a Hart trafiła do śmietanki towarzyskiej Hollywood. 

Zagrała w kilkunastu filmach i serialach. W 1961 roku wystąpiła w filmie, który na zawsze odmienił jej życie. W produkcji "Franciszek z Asyżu" zagrała arystokratkę Klarę, która zostaje duchową córką świętego - późniejszą współzałożycielkę klarysek, świętą Kościoła katolickiego. Podczas zdjęć w Rzymie poznała samego papieża, Jana XXIII. To on wypowiedział słowa, które zmieniły wszystko. "Jestem Dolores Hart, gram Klarę" - przedstawiła się aktorka. W odpowiedzi usłyszała słowa, które zaważyły na jej przyszłości: "Ty jesteś Klarą". 

Jeszcze przez dwa lata grała i brylowała na czerwonych dywanach. W 1963 roku powiedziała producentom, że chciałaby odwiedzić przyjaciół. Limuzyna z wytwórni podwiozła aktorkę pod bramy Opactwa Regina Laudis w Bethlehem w stanie Connecticut. 24-letnia Hart już tam została. 7 lat później przyjęła ostatnie śluby. W przeciwieństwie do Edity Majić nie odcięła się od świata. 

W 2012 roku wystąpiła w filmie dokumentalnym "Bóg jest większy niż Elvis", który otrzymał nominację do Oscara. Pojawiła się nawet na gali rozdania nagród. Chętnie udziela wywiadów i aktywnie prowadzi swój profil na Facebooku. - W momencie, kiedy decydujesz się być osobą publiczną, zawierasz umowę ze swoimi widzami, która obowiązuje do końca życia. Nawet jeżeli odejdziesz z branży, pewna cząstka duszy nie pozwoli ci powiedzieć, że już nie należysz do tego świata. Zawsze będziesz do niego należeć - powiedziała w jednym z wywiadów. 


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL