Miała zagrać epizod, została 12 lat
Joanna Żółkowska od 12 lat wciela się w postać charyzmatycznej Anny Surmacz-Koziełło w "Klanie". Jak zapewnia aktorka, w ogóle nie czuje znużenia swoją postacią.
Co nowego spotka Annę Surmacz-Koziełło w kolejnym sezonie serialu "Klan"?
- Tego nawet ja nie wiem - mówi Joanna Żółkowska.
- Liczę, że scenarzyści wymyślą coś ciekawego i typowego dla silnego charakteru mojej bohaterki. Mimo że już tyle lat używam swojej twarzy Surmaczowej, w ogóle mi się ona nie nudzi. Cieszę się, że jest nietuzinkową postacią w "Klanie" o charakterze komediowym, która swoim zachowaniem wzbudza śmiech u widzów.
Co więcej, moja bohaterka jest uwielbiana przez kobiety w średnim wieku. Uosabia wszystko to, co każda z nich chciałaby mieć - jest czynna zawodowo, pewna siebie, energiczna, majętna, z mężem robi to, co jej się podoba.
Choć dziś trudno byłoby sobie wyobrazić "Klan" bez charakternej pani Surmacz-Koziełło, na początku miała być tylko postacią epizodyczną.
- Zgodziłam się zagrać w serialu, bo moja postać była świetnie napisana, na dodatek z dużą dozą poczucia humoru - wspomina Joanna Żółkowska.
- Pojawiłam się jako matka koleżanki Agnieszki Lubicz (Paulina Holtz). Musiałam się spodobać na tyle, że postanowiono zatrzymać mnie w serialu na dłużej.
Gdy Joanna Żółkowska nie pracuje na planie serialu, występuje na deskach warszawskiego Teatru Powszechnego.
- Właśnie zakończył się remont naszego teatru - mówi aktorka.
- Od jesieni ruszamy ze starym i nowym repertuarem. Serdecznie wszystkich zapraszam.