Reklama

Klan

Ocena
serialu
7,6
Dobry
Ocen: 9673
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Ma swojego... Anioła Stróża

Aldona Orman, czyli Barbara Milecka z "Klanu", żartuje czasem, że ma swojego Anioła Stróża, który już wiele razy uchronił ją od niebezpieczeństw, na jakie była narażona.


Reklama

- Im bardziej wierzę w mojego Anioła Stróża, tym więcej miłych i interesujących rzeczy dzieje się w moim życiu - wyznała w jednym z wywiadów Aldona Orman.

Aktorka twierdzi, że wiele razy znalazła się w ogromnym niebezpieczeństwie, ale zawsze jakoś udało się jej pokonać zły los. Raz nawet cudem uniknęła... śmierci!

- Tuż przed rozpoczęciem pracy w "Klanie" trafiłam do szpitala. Okazało się, że miałam sepsę... Przypłaca ja życiem ponad 90 procent ludzi, tylko garstkę daje się uratować. Kiedy wyzdrowiałam, uznałam, że życie zostało mi darowane po raz drugi - mówi.

O mały włos choroba i pobyt w szpitalu uniemożliwiłyby Aldonie Orman zagranie w najpopularniejszym polskim serialu. Na szczęście producent "Klanu" Paweł Karpiński okazał się - jak powiedziała o nim serialowa Barbara Milecka - człowiekiem o wielkim sercu.

- Mógł na mnie nie czekać, mógł moją rolę dać innej aktorce. Ale dał mnie i w dodatku przymykał oko, kiedy w tym czasie bardzo często źle się czułam i często trafiałam do szpitala - wspomina Aldona Orman.

Aktorka jest przekonana, że swojemu Aniołowi Stróżowi zawdzięcza też to, że kiedy po kilkuletniej nieobecności wróciła do Polski, nie załamała się z powodu plotek, jakie zawistnicy rozsiewali na jej temat.

- Kopniaki, które kiedyś dostawałam od losu, bardzo mnie bolały. Kiedy upokarzano mnie i wymyślano na mój temat zawistne plotki, zaciskałam zęby i szłam do przodu. Codziennie prosiłam Boga, żeby wysłał mi na ziemię Anioła Stróża. I moje modlitwy zostały wysłuchane. Mocna wiara w Boga daje mi ogromną moc - mówi.

Agencja W. Impact

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Aldona Orman | seriale | Klan

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje