Reklama

Klan

Ocena
serialu
7,7
Dobry
Ocen: 8856
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Klan": Rafalski nie wzbudzał sympatii widzów

Od niemal osiemnastu lat Jacek Borkowski gra w najstarszej telenoweli, choć jak mówi miał być tam tylko chwilę. Jego postać przeszła długą drogę - od "czarnego charakteru" po człowieka, którego fani "Klanu" darzą sympatią.



Jacek Borkowski poza grą w serialu "Klan" również śpiewa, a na scenie czuje się świetnie. W tym roku ukaże się jego druga płyta.

W przyszłym roku serial "Klan" będzie obchodził "osiemnastkę"! Czy spodziewał się pan, że ta przygoda potrwa tak długo?
 
- Nikt się tego nie spodziewał. Powiem więcej, producent Paweł Karpiński zadzwonił do mnie i zaproponował mi niewielki epizod. Miałem wystąpić w sześciu odcinkach i na tym moja przygoda miała się zakończyć. I tych sześć odcinków trwa już prawie osiemnaście lat! Trzeba powiedzieć, że jak na polskie warunki "Klan" jest niewątpliwym fenomenem. Żaden serial nie utrzymał się tak długo na antenie. Formuła, którą przyjęli scenarzyści, a więc to urealnienie czasu i miejsca, podoba się widzom. Rzecz się dzieje tu i teraz, jeśli są święta, to w "Klanie" też są święta. Poza tym mam wrażenie, że porusza istotne problemy, które nurtują społeczeństwo.

Piotr Rafalski nie wzbudzał sympatii widzów.

- Choć na skutek różnego rodzaju przeżyć i problemów losowych bardzo się zmienił. Myślę, że takich Rafalskich jest bardzo dużo i ta wieloletnia niechęć przerodziła się w końcu w zrozumienie. Cieszę się, że gram Rafalskiego, bo jest postacią krwistą, która wzbudza emocje. Zdradzał, kochał, był zamieszany w morderstwo, zmagał się z chorobą dziecka, był podły. Scenarzyści nie unikali skrajnych, nieoczywistych sytuacji, które sprawiały, że dobrze mi się gra.

Po kilkunastu latach nastąpił zwrot w perypetiach Beaty i Piotra.

- Teraz bardzo się kochamy. Naturalną konsekwencją tej miłości będzie przypieczętowanie tego związku ślubem. Zarówno dla Piotra, jak i Beaty to była jedyna miłość w życiu. Mam nadzieję, że ten happy end będzie skonsumowany. Cieszę się, że producenci zdecydowali się na zatrudnienie nowej Beaty. Kiedy z serialu odchodziła Dorota Naruszewicz, mój wątek w naturalny sposób znalazł się na bocznym torze. Dzięki temu, że do serialu dołączyła Magda Wójcik gramy dalej. Z Magdą doskonale mi się pracuje, zwłaszcza że mieliśmy okazję występować razem w teatrze, co znacznie ułatwia nam pracę na planie.

Reklama


W prywatnym życiu udowodnił pan, że dla miłości można zrobić wszystko.

- I nadal tak uważam. Kilkanaście lat temu poczułem, że moje dotychczasowe życie wcale mnie nie cieszy. Nie mogłem już dłużej okłamywać siebie i udawać, że jest dobrze. Wyjście z domu było dla mnie tak oczywiste, jak zmiana przepoconej koszuli. Trwanie w miejscu, gdzie człowieka wszystko zaczyna parzyć, jest codziennym samobójstwem. Człowiek musi żyć po coś albo dla kogoś.

Marzy pan jeszcze o jakiejś roli?

- Tym różnię się od swoich kolegów aktorów, że trafiłem do tego zawodu przez przypadek. Nigdy nie przeżywałem rozterek zawodowych, być może dlatego, że dużo grałem. Proszę sobie wyobrazić, że udało mi się jeszcze zagrać w Teatrze Sensacji Kobra!


Rozmawiała Ola Siudawska

Dowiedz się więcej na temat: Jacek Borkowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje