Klan

Ocena
serialu
7,3
Dobry
Ocen: 6530
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Klan": Jerzy Kamas myślał o zmianie zawodu!

Wybitny aktor Jerzy Kamas, który zmarł 23 sierpnia w wieku 77 lat, swoją ostatnią rolę – Stefana Zięteckiego – zagrał w serialu TVP1 pt. “Klan” (w 2521., świątecznym odcinku, kręconym 26 listopada 2013 roku). Lecz dla widzów na zawsze pozostanie Stanisławem Wokulskim z “Lalki”.

Jerzy Kamas słynął ze swojej uczciwości, naturalności i niesłychanej wręcz jak na aktora skromności. Oto co sam mówił o sobie:

Miał być marynarzem

Reklama


Zupełnie inaczej wyobrażałem sobie aktorstwo w wieku 18-19 lat, gdy zdawałem do szkoły teatralnej niż po spędzonych na scenie latach. Za młodu przez przypadek zafascynowałem się teatrem.

W Koźlu zobaczyłem sztukę Ostrowskiego "Niewinni winowajcy".

Co ciekawe, wtedy teatr przyjeżdżał do mojego miasta co najwyżej raz na pół roku i traf sprawił, że poszedłem ze szkołą na to przedstawienie. Spektakl wywarł na mnie na tyle duże wrażenie, że postanowiłem zostać aktorem. Miałem wtenczas 16 lat.

Wcześniej marzyłem o tym, żeby zostać marynarzem. Zdawałem nawet do Wyższej Szkoły Morskiej, ale zmieniłem swoje zainteresowania.

Zdawało mi się, że aktorstwo to jakiś tajemniczy świat. Taki, którego nie można było dotknąć. Prawdę mówiąc, myślałem, że to jednak dużo łatwiejszy zawód niż w rzeczywistości. Ale już w szkole teatralnej miałem okazję przekonać się, że nie jest to takie proste, jak sobie wyobrażałem.

Nigdy nie miałem myślenia: film czy teatr? Zawsze uważałem się za aktora teatralnego. To nie znaczy jednak, że gardzę filmem czy telewizją. Przyznam też, że sporadycznie zdarzało mi się myśleć o zmianie zawodu.

Między życiem a sztuką

Na szczęście nigdy nie znalazłem się w sytuacji, w której musiałbym wybierać między sztuką a życiem. Jednak pewnego ranka dowiedziałem się, że zmarła mi matka, a musiałem zagrać jeszcze dwa przedstawienia. Na pogrzeb pojechałem więc dopiero trzeciego dnia.

To jedyny przypadek, kiedy przyszło mi dokonać wyboru między teatrem a życiem prywatnym. Zawsze starałem się to godzić i w pewnym sensie udało mi się to.

Nigdy nie byłem zakładnikiem swoich ról. Kończę spektakl, idę się umyć i wszystko ze mnie spływa. Bez najmniejszego problemu. Jeśli zatem w sztuce zostaję zdradzony jako mąż, w domu nie przerzucam tego ciężaru na swoją żonę.

Pamięć i czas

My, aktorzy, mamy pamięć selektywną. To, że ja nauczę się czegoś na pamięć, wcale nie znaczy, że ja to długo pamiętam. Ja to pamiętam do momentu, kiedy jest mi to potrzebne. Kiedy to gram i mam to w repertuarze. Gdy słyszę: "od jutra tego nie gramy", natychmiast wyrzucam swoją rolę z pamięci. Na trzeci dzień już nic mi z niej nie zostaje. To zabawne, ale prawdziwe.

Natomiast nie znoszę marnować czasu. Ostatnio mam kłopoty ze snem. Budzę się o trzeciej w nocy. Wtedy wstaję i uczę się tekstu, co mi wychodzi tylko na dobre.

Przyklejona "Lalka"

Spośród wszystkich ról, jakie w życiu zagrałem, najbardziej przykleiła się do mnie postać Stanisława Wokulskiego z serialu "Lalka". Ludzie, którzy oglądali ten film, na każdym kroku dawali mi to odczuć. Traktowali mnie jak Wokulskiego i czułem się tym zażenowany. Nie jestem aż tak szlachetny jak Wokulski. Naprawdę nie jestem aniołem!

Kłopot z trawą

Wolny czas najchętniej spędzam na swojej działce nad morzem. Najlepiej relaksuję się przy ścinaniu trawy.

Choć prawdę mówiąc, nie jestem w tym mistrzem. Poza tym uwielbiam czytać. Najbardziej interesują mnie książki historyczne oraz biografie. Beletrystyka już zdecydowanie mniej. Nie unikam też telewizji, w której najchętniej oglądam mecze piłkarskie i tenisowe.

Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Kamas

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje