Reklama

Klan

Ocena
serialu
7,6
Dobry
Ocen: 9246
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Jerzy jeszcze go nie znudził!

Choć Andrzej Grabarczyk ma na swoim koncie dziesiątki ról telewizyjnych i kinowych, najbardziej kojarzony jest z postacią Jerzego Chojnickiego z serialu "Klan".

Andrzej Grabarczyk śmieje się, że udział w serialu "Klan" to ponad jedna trzecia jego działalności artystycznej.

Reklama

- Na co dzień człowiek nie zdaje sobie sprawy z upływającego czasu - stwierdza przesympatyczny aktor.

- Dopiero gdy przystanie na chwilę i spojrzy wstecz, dostrzega zmiany. Nie da się ukryć, że na przestrzeni trzynastu lat grania w serialu starsi wiekiem zestarzeli się, a młodsi wyrośli. My, którzy swego czasu byliśmy głównymi bohaterami, zeszliśmy na dalszy plan, a w nasze miejsce weszły młodsze pokolenia. Zupełnie jak w życiu.

Niedawno ekipa "Klanu" nakręciła 2000. odcinek. Jakie refleksje wywołało u aktora to wydarzenie?

- Myślałem wtedy głównie o tych, którzy odeszli z serialu i w ogóle z tego świata - mówi Andrzej Grabarczyk.

- Boli świadomość, że już nigdy nie staną u naszego boku, by zagrać jak za starych dobrych czasów.

Andrzej Grabarczyk doskonale pamięta swoje pierwsze dni w serialu.

- Współpraca z twórcami "Klanu" nie była dla mnie czymś nowym, bo spotkaliśmy się przy okazji "Labiryntu" oraz "Fitness Clubu" - wspomina.

- Nikt z nas nie wiedział, na jak długo zwiążemy się z produkcją. Jedno było pewne - nie spodziewaliśmy się, że będziemy gościli na ekranach ponad trzynaście lat!

Zdaniem aktora, wątek jego postaci z "Klanu" od początku po dziś jest ciekawie prowadzony.

- Jerzy ma za sobą wiele wewnętrznych zmian - zauważa.

- Z nieodpowiedzialnego lekkoducha stał się statecznym mężem, ojcem i dziadkiem. Przewartościowało się nieco w jego życiu. Nigdy nie nudziłem się z moim bohaterem. Lubię w nim to, że to taki typ w gorącej wodzie kąpany, który - co prawda - posiada swoje zasady, ale nie zawsze potrafi być im wierny. Dzięki temu właśnie mam co grać. Mogę się zmieniać - raz budzić sympatię i rozbawienie, innym razem oburzenie i dezaprobatę.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama