Reklama

Klan

Ocena
serialu
7,6
Dobry
Ocen: 10329
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Gotowa na zmiany…

Dorota Naruszewicz znana jest widzom przede wszystkim jako Beata Borecka, którą gra w serialu "Klan". Serdeczna i pogodna, od samego początku wzbudziła sympatię fanów, którzy od 13 lat śledzą losy jej bohaterki. Aktorka zamierza starać się o role kobiet zupełnie odmiennych od Beaty Boreckiej.

Dorota rzadko udziela wywiadów. Nie oznacza to jednak, że nie przepada za dziennikarzami i do mediów ma pozytywny stosunek. Mimo to w tej dziedzinie wyznaje zasadę -im mniej tym lepiej.

Reklama

-Nie jestem szczególnie zamknięta w sobie, o czym świadczą dwie sesje związane z moimi córeczkami i ślubem. Chyba trudno bardziej odsłonić swoją prywatność. Ale uznałam, że już wystarczająco dużo powiedziałam o rodzinie i zdecydowałam, że powinnam dozować przyjemność udzielania wywiadów sobie, a także czytelnikom. Myślę, że wtedy będą bardziej zainteresowani tym, co u mnie słychać, a ja z kolei będę wtedy miała więcej do powiedzenia- wyznaje.

Zaraz po studiach wyjechała do Stanów Zjednoczonych. Nie szukała tam atrakcyjnych propozycji zawodowych, bo tych jej nie brakowało w kraju. Wyjechała za miłością, chciała być blisko ukochanego mężczyzny, który obecnie jest jej mężem.

-Miałam wtedy sporo propozycji m.in. z teatru, już na trzecim roku, ale zrezygnowałam z tego. Cóż, wierzyłam wtedy w młodzieńczą wizję, że wszystko się uda, osiągnę każdy cel, byle być blisko ukochanej osoby. Kiedy zaś wróciłam do Polski, od razu zaangażowano mnie do serialu "Klan".

Serialowa Beata Borecka jest praktycznie Doroty rówieśniczką. Aktorka uważa, że nie kreuje żadnej charakterystycznej roli- począwszy od studentki, a na matce, żonie i kochance skończywszy. Grając Beatę bazuje głównie na swoich doświadczeniach, a także stara się za nią nadążać jeśli chodzi o doświadczenia w życiu kobiety.

-Pamiętam czasy, kiedy grałam z dziećmi, sama jeszcze ich nie mając. Czułam dyskomfort, bo uczucia, które matka żywi wobec dzieci, były mi obce. Musiałam je sobie wyobrazić. Później, gdy zostałam mamą, było to już bardziej naturalne-mówi gwiazda.

Serialowa Beata to stanowcza kobieta, która ma precyzyjnie określone cele. Jednak jej życie prywatne ciągle znajduje się na zakręcie. Po zdradzie Jacka, dla dobra dzieci pozwoliła mu z nimi zamieszkać.

- Myślę, że Beata jest dosyć dumna. Był w jej życiu okres, kiedy rzeczywiście nie chciała się poddać i koniecznie pragnęła decydować o swoim losie. Starała się zdecydowanie i konsekwentnie postępować. W tego typu serialach nie można jednak wszystkiego zamknąć, bo historia musi toczyć się dalej. Można jednak powiedzieć, że z tej patowej sytuacji, w jakiej obecnie się znalazła, uda jej się wybrnąć- wyjaśnia.

Odkąd Jacek rozstał się z kochanką, jest szczery z Beatą. Aktorka nie wie czy ta sytuacja zbliży ich do siebie, bo jej bohaterka jest zagubiona i na razie nie wie, czego chce.

-Jej postawę niektórzy mogą też zinterpretować zgodnie z powiedzeniem "kto się czubi, ten się lubi". Jednak naprawdę nie wiem, jak długo Beata będzie jeszcze, delikatnie mówiąc, taka naburmuszona.

Dorota wierzy, że można wybaczyć ukochanemu mężczyźnie zdradę i starać się poukładać wzajemne relacje. Według niej Beata powinna podejmować więcej zdecydowanych decyzji i wybrać się na terapię małżeńską.

-Beacie trudno to przychodzi. Jej emocjonalne rany długo się goją. Myślę, że zabrnęła w ślepą uliczkę. Z jednej strony, ze względu na dzieci, pozwoliła Jackowi wrócić, a z drugiej strony została zdradzona i czuje nadal głęboki uraz.

Aktorka przyznaje, że od lat serial był jej głównym zajęciem, bo wolała poświęcić się wychowaniu córek: 7-letniej dziś Niny i 4-letniej Nelli.

-Wróciłam do "Klanu", ale to był dosyć prosty powrót. Praca przy serialu nie zajmowała mi zbyt wiele czasu, nie pochłaniała całego tygodnia. Mogłam więc poświęcić się macierzyństwu. Cieszę się, że mogłam być z dziećmi aż do momentu, gdy poszły do przedszkola. To jest coś niezapomnianego i kto to przegapi, już nigdy nie zdoła nadrobić.

Trudno jej było w tamtym czasie angażować się w inne rzeczy.

-Dałam radę powrócić do starych projektów, ale nie miałam zapału, energii ani głowy, żeby myśleć o czymś zupełnie nowym, chodzić na castingi i walczyć o role- wyznaje.

Odkąd córeczki są coraz bardziej samodzielne czuje się na silach, aby znaleźć więcej czasu na sprawy zawodowe. Zmieniło się jej nastawienie do pracy i jest gotowa na zmiany. Przyznaje jednak, że chciałaby zagrać w produkcji, w której ma się więcej czasu na prace nad rolą.

- Jestem otwarta i przyjmę każdą ciekawą propozycję, ale jeśli mówimy o czymś wymarzonym, to chciałabym zagrać w produkcji zupełnie innej niż "Klan".

Właśnie zakończyła zdjęcia do nowej produkcji, w której gra kompletnie inna kobietę niż w serialu "Klan". Aktorka nie zamierza tylko czekać na propozycje nowych ról, ale sama chce ich poszukać.

-Mam kilka pomysłów, które będą wymagały zwrócenia się do ludzi, których mogę nimi zainteresować. Myślę też, że częściej będę pojawiała się na castingach .Zajmę się troszeczkę handlem obnośnym jeśli chodzi o swoją osobę i będę bardziej angażować się w zawodowe propozycje. Związane to jest z pozytywną energią, jaką mam teraz w sobie i z chęcią zrobienia czegoś nowego- wyznaje.

Aktorka jest gotowa na nowe wyzwania, niekoniecznie związane z aktorstwem.

-Jeśli nie powiedzie mi się jako aktorce, to nie będzie to dla mnie oznaczało niewyobrażalnej tragedii i czarnej rozpaczy. Mam przecież wybór. Wiem też, że nie muszę grać w reklamie jakiegoś lekarstwa, choć takich propozycji było wiele. Można przecież robić tysiące innych rzeczy. Nie trzeba koniecznie być aktorem.

W jakiejkolwiek sytuacji by się nie znalazła, zawsze potrafi się do niej dopasować i znaleźć jej pozytywne strony.

-Jestem optymistką i nie wydaje mi się, że w życiu trzeba mieć wszystko. Gdy studiowałam aktorstwo, wydawało mi się ono najważniejszą rzeczą na świecie. Ale to był okres, gdy w większości żyło się wyłącznie dla siebie.

Odkąd ma rodzinę, jej stosunek do aktorstwa bardzo się zmienił.

-Lubię być na scenie, ale też lubię na tę scenę patrzeć. Aktorstwo jest dla mnie pasją, ale nie za każdą cenę. Potrafię we wszystkim znaleźć sobie miejsce- stwierdza.

Aktorka czuje się bardzo zżyta z "Klanem", który przyniósł jej ogromna popularność. Nie przeszkadza jej nawet fakt, że już zawsze będzie postrzegana jako Beata Borecka.

-Czasy się zmieniły, widz jest bardziej dojrzały i myślę, że dla niego nawet ciekawsze jest zobaczenie kogoś, kto kojarzy mu się z jakąś rolą, w zupełnie innym wcieleniu. Kompletnie się tego nie boję. Uważam wręcz, że rola Beaty jest moim atutem, bo jest się od czego odbijać i do czego porównywać.

Według Doroty siła "Klanu" tkwi w tym, że daje widzom ukojenie, uspokaja ich, a także przestrzegane są w nim podstawowe wartości.

- Pokazuje, że są szarzy, normalni ludzie, kochające się rodziny. Uświadamia, że nie trzeba być pięknym, młodym, bogatym i pędzić do kariery, żeby znaleźć trochę szczęścia dla siebie.

Z założenia nadąża za naszym życiem. Jak u nas jest Wigilia to w rodzinie Lubaczów także. Naprawdę jest wielu ludzi, którym ten serial jest potrzebny.

Aktorka przyznaje, że nawet sama czasami jest znużona serialem.

-Jak wszyscy jestem tylko człowiekiem i czasami wątek Beaty nie bardzo mi odpowiada, ale czuję się bardzo zżyta z tym serialem.

Jej mąż jest prawnikiem, a zatem człowiekiem spoza branży filmowej. Aktorka nie sądzi jednak, że jest to gwarancją udanego małżeństwa, gdyż nie ma jednego przepisu dla wszystkich.

-Znam związki, gdzie oboje partnerzy pracują w tej samej branży i są szczęśliwi- podsumowała.

Rozmawiała Renata Olszewska

Tele Tydzień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje