Reklama

Barbara Bursztynowicz ukarała męża! Co zrobiła?!

Barbara Bursztynowicz od lat jest jedną z najpopularniejszych polskich aktorek telewizyjnych.

W swojej karierze grała na scenie stołecznego Teatru Ateneum, przedstawieniach w Teatrze Komedia, chętnie przyjmowała zaproszenia do udziału w serialach.

Pamiętamy ją m.in. jako Różę Barańską z "Sióstr", Julię Krzyżanowską z "Na dobre i na złe", Grażynę z "Apetytu na życie" i Romę Górską z "Ojca Mateusza".

Dla wielu widzów pozostaje jednak Elżbietą Chojnicką w "Klanie". W jedną z bohaterek najdłużej emitowanej produkcji TVP1 wciela się już od 24 lat.

Barbara Bursztynowicz może pochwalić się także długim stażem w swoim małżeństwie. Prywatnie od ponad 40 lat jest żoną Jacka Bursztynowicza, również aktora.

Reklama

W wywiadach mówiła: "Miłość, która trwa całe życie, to ogromny przywilej".

Barbara Bursztynowicz i jej mąż są jedną z najszczęśliwszych par polskiego show-biznesu.

Pytani, jaka jest recepta na udany związek, twierdzą, że... nie mają takiej recepty.

"Wśród bliższych i dalszych znajomych stanowimy pewien ewenement. To cud, że dwie indywidualności - takie jak my - potrafią się do siebie dopasować, uzupełniać się, że umieją razem przezwyciężać trudności i cieszą się nawzajem ze swoich sukcesów" - przyznawała Barbara Bursztynowicz.

Barbara Bursztynowicz uważa, że fakt, iż jej mąż uprawia ten sam zawód co ona, bardzo służy ich małżeństwu.

To dla mnie komfortowa sytuacja. Jacek mnie rozumie, nie denerwuje się, gdy godzinami krążę po domu i kombinuję, jak zagrać rolę. Sam gra w teatrze, reżyseruje, pisze teksty. Potrafi mi mądrze doradzić. Potem ocenia to, jak zagrałam".

W ich małżeństwie nie brakowało jednak problemów.

W jednym z odcinków programu "Dzień dobry TVN" Barbara Bursztynowicz wyznała, że jej mąż lubił rozmawiać z pięknymi kobietami.

Podobno czasami tak bardzo angażował się w rozmowy, że zapominał, iż w konwersacji uczestniczy również jego żona.

W programie TVN powiedziała, jak raz go ukarała.

"Byliśmy na wakacjach pod namiotem. Zgubiłam się wtedy na plaży i kiedy w końcu udało mi się wrócić, okazało się, że Jacek w ogóle nie zauważył mojego zniknięcia. Aby go ukarać, udałam nad ranem, że umieram".

Sądząc po tym, jak szczęśliwa jest para, i takie zabawne sposoby czasami przynoszą oczekiwane (i dobre) skutki.

swiatseriali

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje