Reklama

Klan

Ocena
serialu
7,6
Dobry
Ocen: 9240
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Aktorstwo ma w sobie coś ze schizofrenii

Jakub Świderski właśnie wrócił z miesiąca miodowego w Weronie - miasta Romea i Julii, gdzie zachwycił się pizzą i zakochał w... ferrari. Czy jego bohatera też czekają równie szczęśliwe chwile?

Od czerwca jesteś szczęśliwym mężem. Była już podróż poślubna?

Reklama

- Właśnie wróciliśmy z Włoch, gdzie odwiedziliśmy miasto Romea i Julii - Werona nas urzekła. Jestem też zachwycony włoską pizzą, która naprawdę jest nie do podrobienia. A odkąd poznałem moją żonę, ciężko oczarować mnie kulinarnie, bo ona gotuje naprawdę dobrze (śmiech). Poza podziwianiem widoków miałem też możliwość przetestowania ich cudów motoryzacji. Zrobiłem przejażdżkę ferrari i teraz wsiadając do mojego "oldmobilu" będę się wzruszał na samo wspomnienie tamtej chwili (śmiech).

Jadąc "oldmobilem" kontemplujesz ciszę czy słuchasz muzyki?

- W samochodzie zazwyczaj ćwiczę struny głosowe, więc osoby przejeżdżające obok mnie muszą mieć z tego niezły ubaw. Ale, gdy chcę się odprężyć, słucham Michaela Buble, Chrisa Cornella i genialnego wokalisty jazzowego, Kurta Ellinga.

Sporo zmian w Twoim życiu prywatnym, a co szykuje się u Norberta z "Klanu"?

- Norbert podejmuje starania, aby przyzwyczaić Olę do myśli o ślubie. Ona wprawdzie nie ucieka już przed tym tematem, ale wciąż stwarza atmosferę niedopowiedzenia. Swoją drogą, małżeństwo to dobra sprawa (śmiech).

Ale związek z osobą cierpiącą na schizofrenię to już wyzwanie. Dla Ciebie zagranie takiej postaci jest trudne?

- Możliwość odejścia od swojej mentalności i przyzwyczajeń to dla aktora ogromna frajda. Samo tworzenie zupełnie innej rzeczywistości, w której można się zapomnieć, ma coś ze schizofrenii. Na szczęście mam opcję powrotu do mojego prywatnego świata. Wtedy na przykład uczę się grać na pianinie.

Rozmawiała Agnieszka Tomczak

Dowiedz się więcej na temat: Klan | Jakub Świderski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje