Reklama

Kate Winslet wyznała, że granie w nowym serialu HBO zaszkodziło jej psychice

Gwiazdę takich filmów, jak „Titanic”, „Marzyciel” czy „Lektor”, zobaczymy wkrótce w najnowszej produkcji HBO. W serialu „Mare z Easttown” Winslet wcieliła się w detektyw z małego miasteczka w Pensylwanii, która prowadzi skomplikowane śledztwo w sprawie morderstwa. Jednocześnie starając się ocalić własne, rozpadające się na kawałki życie. Jak ujawniła w najnowszym wywiadzie aktorka, rola ta odcisnęła wyraźne piętno na jej zdrowiu psychicznym. „To było bardziej bolesne niż granie wszystkich moich wcześniejszych bohaterek” – zdradziła.

Fani aktorskiego talentu Kate Winslet mogą już zacierać ręce - za kilka dni do katalogu platformy streamingowej HBO GO trafi długo wyczekiwany serial z udziałem gwiazdy "Titanica". "Mare z Easttown" to opowieść o zdeterminowanej policjantce z prowincjonalnego miasteczka w Pensylwanii, która prowadzi dochodzenie w sprawie miejscowego morderstwa, mierząc się jednocześnie z poważnymi kłopotami w życiu prywatnym. Dzięki roli zmęczonej życiem detektyw Mare Sheenan Winslet po latach wróciła do telewizji. Ostatnią telewizyjną produkcją gwiazdy "Marzyciela" i "Lektora" był obsypany nagrodami miniserial "Mildred Pierce" z 2011 roku. Za swoją kreację Winslet otrzymała m.in. Złoty Glob, Satelitę, statuetkę Emmy oraz nagrodę Amerykańskiej Gildii Aktorów Filmowych.

Reklama

Znając aktorski kunszt laureatki Oscara oraz jej intuicję w kwestii wybierania interesujących projektów, można spodziewać się, że "Mare z Easttown" dostarczy widzom nie lada emocji. Udział w serialu był skądinąd bardzo emocjonujący dla samej Winslet, która, jak ujawniła w rozmowie z magazynem "Radio Times", na tyle mocno utożsamiła się ze swoją postacią, że ucierpiało na tym jej zdrowie psychiczne. "Na potrzeby wykreowania tej postaci przeżywałam wymyśloną traumę. Wciąż przechodzę przez proces zdrowienia. Byłam Mare przez półtora roku, nie da się tego tak po prostu wyłączyć. To było bardziej bolesne niż granie wszystkich moich wcześniejszych bohaterek" - wyznała Winslet.

Aktorka zaznaczyła, że wcielając się w doświadczoną przez los policjantkę musiała zmierzyć się z własnymi demonami. Tym, co odcisnęło szczególnie wyraźne piętno na jej psychice, była skomplikowana relacja bohaterki z nieobecnym synem. "Ta rola wywołała u mnie coś na kształt poczucia winy. Jako matka jestem wyczulona na pewne kwestie związane z wychowywaniem dzieci i relacją z nimi. Nie chodzi o to, że miałam podobnie traumatyczne doświadczenia czy powody ku temu, by czuć się winną. Mam jednak świadomość, że jako mama mogłam zrobić niektóre rzeczy inaczej, lepiej" - wyznała Winslet.

I dodała, że wiele wątków poruszanych w serialu postrzega jako niezwykle istotne dla współczesnego widza. "Kiedy myślę o problemach, z jakimi borykają się obecnie dzieciaki, o liczbie młodych osób, które się samookaleczają, mają myśli samobójcze, depresję, dochodzę do wniosku, że niesamowicie trudno jest rodzicom dostrzec te problemy i w porę podjąć działania. Zwłaszcza że dzieci większość czasu spędzają w wirtualnym świecie. Uderzyło mnie to, jak bardzo aktualne są poruszane w naszym serialu tematy" - podkreśliła gwiazda.

Winslet nie tylko zagrała w serialu główną rolę, ale także pełniła funkcję producentki wykonawczej. Na ekranie partnerują jej Julianne Nicholson, Jean Smart, Angourie Rice i Evan Peters. Showrunnerem liczącej siedem odcinków serii jest Brad Ingelsby, scenarzysta takich produkcji, jak "Zrodzony w ogniu", "Siła nadziei" czy "Droga powrotna". Za reżyserię odpowiada Gavin O’Connor, twórca filmów "Księgowy", "Niepokonana Jane" i "W cieniu chwały". Serial "Mare z Easttown" trafi do katalogu HBO GO 19 kwietnia. (PAP Life)

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje