Hannibal

Hannibal

Ocena
serialu
7,3
Dobry
Ocen: 73
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Hannibal": Oswajanie potworów

Twórcy "Hannibala" stają na rzęsach, by zaskoczyć widza makabrycznymi obrazami wymyślnych zbrodni. Jak z tymi niepokojącymi widokami radzą sobie gwiazdy serialu?


Reklama

Trzeba mieć nerwy ze stali i wytrzymały żołądek, by należeć do "Fannibali", czyli wielbicieli telewizyjnej opowieści o Hannibalu Lecterze. Jeśli ktoś nie oglądał jeszcze tego serialu, to może spodziewać się m.in. ludzkiej farmy grzybów, anielskich skrzydeł z płatów skóry wyciętych na plecach ofiary, totemu zbudowanego z ciał, częstego widoku niezbyt apetycznie wyglądających szczątków ludzi i krwi tryskającej z tętnic. Brzmi, jak soczysty horror. I taki jest "Hannibal". Twórcy wkładają wiele pracy w znakomicie skonstruowane sceny, które olśniewają artyzmem, nawet jeśli za chwilę zamykamy oczy z odrazy i przerażenia.

Pierwsze wrażenie

Niełatwo jest grać w serialu takim, jak "Hannibal". Wcielający się w główną postać Mads Mikkelsen przyznaje, że niezbędny jest mocny żołądek, by wytrzymać niektóre inscenizacje miejsc zbrodni przygotowywane przez speców od efektów specjalnych. - Spędziłem mnóstwo czasu pokryty sztuczną krwią - mówi aktor.

- Protezy, jakimi się posługujemy na planie, potrafią wyglądać odrażająco realistycznie - dodaje z wyraźnym grymasem na twarzy. - Widok ciała doktora Sutcliffe’a, przyprawił mnie o prawdziwe dreszcze, bo grał go mój przyjaciel John Benjamin Hickey. Gdy zobaczyłem jego rozpłataną czaszkę, było mi niedobrze - przyznaje Mads. Ta sama scena wytrąciła z równowagi również Hugha Dancy’ego (serialowy Will Graham). 

- Dzień wcześniej miałem zdjęcia z Johnem, a potem niechcący zobaczyłem go z otwartą głową. Ten widok mnie zaskoczył. Tak poza tym, wszystko, co przygotowują technicy, uważam za bardzo "cool" i lubię podglądać ich pracę. Po kilku miesiącach przyzwyczaiłem się i protezy części ciała przestały robić na mnie wrażenie. Raz zdarzyło się, że musiałem wyjść ze studia i zaczerpnąć świeżego powietrza. Trudne były też sceny z finału 2. serii. Kręciliśmy je chyba 20 godzin. W jednym z ujęć miałem podciąć komuś gardło. Powtarzaliśmy je 27 razy, bo targały nami emocje. Mads poradził sobie lepiej niż ja. Pomagają rozmowy z reżyserem. Dzięki nim nie mam koszmarów, chociaż wracam czasem do domu poplamiony sztuczną krwią - mówi Dancy.

W skórze diabła

Jak Mikkelsen ocenia granego przez siebie kanibala? - Hannibal potrafi wywołać ciarki samą obecnością. Muszę ze wstydem przy-znać, że jestem dobrze zaznajomiony z tematem seryjnych morderców. Przestudiowałem wiele publikacji, bo uważam, że to fascynujące. Lubię też czytać biografie np. Stalina, Hitlera, Czyngis-chana - mówi aktor z uśmiechem i dodaje: - Nie mam wątpliwości, że w przypadku Lectera mamy do czynienia z diabłem w ludzkiej skórze. Kiedy wyrywa język pielęgniarce, jego puls utrzymuje się poniżej 60 uderzeń na minutę. To nie osoba, lecz wcielenie zła.

Mroczny umysł

W pokoju scenarzystów trwają mrożące w żyłach dyskusje, np. czy można rzeczywiście połknąć swój język lub ile czasu upłynie, zanim ciało zacznie się rozkładać. - Ludzie pochłaniają tak dużo konserwantów w posiłkach i napojach, że proces gnicia zwłok widać dopiero po trzech dniach od śmierci- tłumaczy Bryan Fuller, twórca serialu. - Jestem pod wrażeniem, że po pierwszym sezonie ekipa nadal dzielnie je mięso i nie przeszła na weganizm - żartuje twórca. Każda scena jest dopracowana. W drugim sezonie sfilmowano walkę Hannibala z Crawfordem. Kręcenie rzutów nożami, okładania pięściami i duszenia trwało blisko 20 godzin.

- Serial jest mroczny. Specjalnie używamy ciemnych kolorów, fioletów, purpury, granatu. Krew jest brunatna, bo w dziennym świetle te obrazy byłyby nieznośne. Nie mógłbym na nie patrzeć. Dlatego "Hannibal" to trochę serial fantasy- wyjaśnia scenarzysta. - Często zmieniamy coś w scenariuszu. Śledcza Beverly Katz miała zginąć w 1. sezonie. Will miał zwymiotować jej ucho, ale postanowiliśmy uśmiercić inną postać - dodaje Bryan.

Fuller ma też swoje ulubione mordercze inscenizacje. Szalenie podoba mi się człowiek-wiolonczela z odcinka "Fromage". Ten instrument trafia do mnie. Mam wrażenie, że wibruje z taką samą częstotliwością, jak moje serce. Dźwięki wiolonczeli wnikają prosto do mojego wnętrza i silnie na mnie oddziałują. Człowiek zmieniony w instrument w tym odcinku, to obraz tego, jak rozmawiamy o życiu i naszym ciele. W tym serialu jest wiele nawiązań do Davida Cronenberga i deformacji ciała- wyjaśnia Fuller. 

Wydaje się, że twórca serialu karmi się okropnościami, które wymyśla i nic nie jest w stanie go przestraszyć. Po 2 sezonach zdradził, że obejrzał odcinek, w którym morderca komponował ogromną mozaikę złożoną ze starannie wyselekcjonowanych ludzkich ciał. - Przeżyłem szok. To naprawdę wyglądało okropnie. Jako twórca byłem po stronie opowiadanej przez nas historii, ale sądziłem, że stacja NBC nas ocenzuruje. Jednak odcinek pokazano. Upiekło się nam. Chyba nic mnie już nie zdziwi - przyznaje scenarzysta.

nex

Dowiedz się więcej na temat: Hannibal

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje