Reklama

Game of Thrones

Gra o tron

Ocena
serialu
8,7
Bardzo dobry
Ocen: 1535
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Ród smoka": Jeden z odcinków "Gry o tron" kluczem do serialu?

"Ród smoka" jest nową produkcją HBO Max, na którą wyczekują fani "Gry o tron". Okazuje się, że jeden z odcinków tej ostatniej produkcji może być dobrym wstępem do serialu, którego bohaterami są Targarenowie.

Przez osiem sezonów fani "Gry o tron" czekali, aby zobaczyć jak jeden z Targaryenów zasiada na Żelaznym Tronie w Królewskiej Przystani, ale kiedy ten moment w końcu nadszedł, był bardziej wybuchowy, niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Bo chociaż grana przez Emilę Clarke Daenerys była pod wieloma względami postacią pozytywną przez większą część produkcji - dochodząc do władzy, gromadząc siły i próbując dowiedzieć się, jak być uczciwym władcą - kiedy wróciła do Westeros, szybko stała się tyranem.

W jednym z najbardziej kontrowersyjnych epizodów serialu - przedostatnim odcinku "Gry o tron" zatytułowanym "Dzwony" - spustoszyła Królewską Przystań z pomocą ziejącego ogniem Drogona, paląc żywcem jego mieszkańców i obracając w popiół połowę miasta.

Reklama

Dla niektórych widzów przejście Daenerys Targaryen na "ciemną stronę mocy" było trudną do przełknięcia pigułką. Nie było to jednak całkowicie nieoczekiwane, ponieważ Targaryenowie mają długą historię przekraczania granicy między wielkością a szaleństwem, czyli pojęciami, które będą odgrywać istotną rolę w produkcji "Ród smoka".

Przypomnijmy, że prequel, którego akcja rozgrywa się 200 lat przed "Grą o tron", przedstawia czasy, w których Targaryenowie (i ich smoki) rządzili w Westeros. "Daenerys wskrzesiła ten pomysł, że jeśli jesteś jedyną osobą na świecie z 'bronią jądrową', możesz być albo siłą na rzecz pokoju, albo tyranem" - powiedział show-runner "Domu smoka" Ryan J. Condal, nawiązując do wydarzeń w "Dzwonach".

"Granica między nimi jest bardzo cienka. I o tym właśnie opowie nasz serial - dodał. "Ród smoka" zaczyna się od rządów Targaryenów, ale przedstawi wojnę domową, która doprowadziła do ich upadku.

W przypadku współtwórcy nowego serialu, Miguela Sapochnika - który wyreżyserował "Dzwony", a także wiele innych docenianych odcinków "Gry o tron" - zróżnicowana reakcja widzów i sprzeciw wobec dewastacji królestwa przez Daenerys, nie wpłynęły na sposób, w jaki podeszli do "Rodu smoka". Tym razem również nie będzie bezpiecznych rozwiązań i łatwych zakończeń.

"Życie nie kończy się tak, jak chcesz!" - zapewnił Sapochnik. - "Myślę, że bardzo chcieliśmy zwrócić na to uwagę". "Myślę, że w chwili, gdy jako twórca zaczynasz stosować półśrodki, tracisz grunt pod nogami. To wielkie szczęście, że mamy tak dużą i pełną pasji grupę fanów, którzy dyskutują o naszym projekcie! Myślę, że już to jest oznaką sukcesu" - uzupełnił Condal.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL