Reklama

Glee

Ocena
serialu
8,1
Bardzo dobry
Ocen: 245
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

To on uwiedzie Rachel!

Wyobraźcie sobie, że kilka dni temu zajrzeliśmy na plan "Glee" i rozmawialiśmy z absolutnie ujmującym Deanem Geyerem! Nowe bożyszcze pojawi się dopiero w 4. serii, ale Ci, którzy śledzą przecieki w Internecie, wiedzą że grany przez niego Brody Weston namiesza w życiu Rachel (Lea Michele).


Reklama

Ten niebieskooki, 26-latek pochodzi z Australii, a urodził się w Południowej Afryce. Od czterech lat mieszka w Los Angeles i ma nadzieję na zrobienie zawrotnej kariery. Specjalnością Deana Geyera jest śpiew, taniec i sztuki walki. Jak trafił do telewizji? Zgłosił się do australijskiego "Idola" i zajął trzecie miejsce w 2006 r. Wydał płytę, zagrał w serialu "Sąsiedzi", a teraz zamierza rozkochać w sobie fanki "Glee".

Coś więcej niż...

W serialu Dean wciela się w Brody’ego, studenta w najsłynniejszej nowojorskiej szkole teatralnej specjalizującej się w musicalach, do której dostała się Rachel. - Kiedy Berry ma wątpliwości i sobie nie radzi, pojawia się grany przeze mnie chłopak, który próbuje jej pomóc. Jest od niej starszy. Ma doświadczenie i wie, co ona przechodzi. Sądzę, że tworzyliby uroczą parę. Lecz między nimi jest wiele rzeczy, które im przeszkadzają. Oczywiście, głównie Finn (Cory Monteith). To, że jest w nowym mieście, a jej instruktorka tańca Cassandra (Kate Hudson) wyciska z niej siódme poty i daje do zrozumienia, że jeśli chce w ogóle zostać, to musi ciężko pracować. I tu do akcji wkraczam ja, tzn. Brody - opowiada nam z czarującym uśmiechem Geyer.

- Zostanę jej nauczycielem i przyjacielem. Między nami zaiskrzy, ale nie będziemy mogli się zgrać. Raz Brody będzie bardziej uległy, a raz Rachel. Na coś więcej trzeba będzie cierpliwie poczekać. Sezon liczy 22 odcinki. Berry musi pokonać swoje lęki i odkryć, kim naprawdę jest. Kim chciałaby być. Przeprowadziła się do nowego miasta. Tęskni za Finnem. Brody ją rozumie. Właśnie on widzi ją taką, jaka jest, czego potrzebuje i próbuje jej to uświadomić. Poza tym świetnie się dogadują i czują w swoim towarzystwie - zdradził nam w rozmowie.

Pierwsze wrażenia

Geyer z rozbawieniem wspominał pierwsze spotkanie z Kate Hudson. - Nie kręciliśmy wspólnie scen. Patrzyłem, jak tańczy podczas jej spektakularnego występu na początku sezonu. Człowieku, wyglądała fantastycznie. Rozmawiałem z nią kilkakrotnie i jest naturalna, nie gwiazdorzy i bardzo łatwo można złapać z nią kontakt. Rozmawialiśmy o "Muse". Cały czas uczę się od niej, podglądając ją przy pracy - przekonuje Dean. Przy okazji wyznał nam, że podczas castingu do roli Brody’ego czuł się zakłopotany.

- Przesłuchań było kilka. To zabawne uczucie, kiedy śpiewasz, tańczysz i wiesz, że idealnie pasujesz do roli. Jednocześnie nie chciałem robić sobie zbyt dużych nadziei. To taka wielka, słynna produkcja. Podczas jednej z kolejnych rozmów poproszono mnie o zdjęcie koszulki i granie półnago. Przyznaj, poczułbyś się nieco dziwnie? Za to najbardziej ekscytujące było przesłuchanie z Leą. Wtedy po raz pierwszy mogłem naprawdę wczuć się w rolę. Chyba zaimponowałem twórcy serialu Ryanowi Murphy’emu. To moje największe osiągnięcie - dodał z dumą.


nex

Dowiedz się więcej na temat: Glee | seriale | Lea Michele | Dean Greyer

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama