Reklama

Galeria

Ocena
serialu
6,9
Niezły
Ocen: 542
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Lekkoduch i obibok zostanie ojcem?

Pasją Łukasza Garlickiego jest robienie zdjęć. Jednak, jak sam przyznaje, ostatnio marzeniem stało się granie: – Mam wilczy apetyt na jakąś dobrą fabułę. Byłoby to nie tylko kolejne zadanie aktorskie, ale również duża frajda – mówi.


Reklama

Lekkoduch i obibok z tego Pańskiego bohatera. Na dodatek wciąż pakuje się w jakieś kłopoty.

- Kłopoty to jego specjalność. Leniwy, nieodpowiedzialny. A już na pewno nie można go zaliczyć do przodowników pracy (śmiech). Starałem się jednak tak poprowadzić tę postać, by mimo wad mojego bohatera, można go było polubić. Mam nadzieję, że dodając tej postaci lekkości i pewnego rodzaju wdzięku, sprawię, iż widzowie wybaczą Waldkowi jego wybryki. Odkąd zacząłem grać bardziej komediowo, scenarzyści podążyli tym tropem.

Ratując Kasię z rąk porywaczy nabił sobie punktów w pracy.

- Pokazał tym samym, że jest odważny i kiedy trzeba, zawsze można na niego liczyć. Nie każdy podjąłby się tego rodzaju zadania. Tym bardziej że nie należało do łatwych. Dzięki inicjatywie Waldka udało się namierzyć porywaczy.

Przed nim kolejne zadanie, któremu będzie musiał sprostać. Niespodziewanie pojawi się jego była dziewczyna i podrzuci mu dziecko.

- To rzeczywiście dla Waldka dość nietypowa sytuacja. Prowadził zabawowy, kawalerski tryb życia. Bez żadnych obciążeń, a tym bardziej obowiązków związanych z wychowywaniem dziecka. Próbuje się odnaleźć w roli ojca. Z różnym skutkiem. Jednego dnia jest lepiej, drugiego gorzej. Jak w życiu. Dzięki tego typu doświadczeniu, mój bohater przejdzie szybszy proces dojrzewania. Zacznie rozumieć, co tak naprawdę oznacza odpowiedzialność za drugiego człowieka.

A miał Pan wcześniej kontakt z dziećmi na planie?

- Tak. Z tą różnicą, że były to dzieci dużo starsze od malucha, z którym przyszło mi grać na planie serialu "Galeria". Tutaj mam do czynienia z niemowlakiem. Jest to nieco utrudnione zadanie. Nigdy nie wiadomo, co się może wydarzyć. Z takim maleństwem należy się obchodzić wyjątkowo delikatnie. Na razie układa się bezkolizyjnie. Mam nadzieję, że tak zostanie.

Jest Pan współautorem "Projektu Warszawiak". Co słychać w temacie?

- Cały czas koncertujemy. Powoli przymierzamy się, żeby wejść do studia i nagrywać materiał na kolejną płytę. Wciąż jednak odkładane jest to w czasie ze względu na to, że każdy z członków zespołu ma jakieś inne zobowiązania zawodowe i trudno nam się wszystkim razem spotkać.

A po pracy pewnie oddaje się Pan swojej pasji, czyli fotografowaniu?

- Z ogromną przyjemnością. Fotografią zajmuję się od liceum. Kiedy miałem 17 lat po raz pierwszy wziąłem do ręki aparat i tak już zostało. Fotografuję wszystko, co mnie zainteresuje, głównie podczas podróży. Nie są to jednak typowo wakacyjne pamiątki. Staram się uwieczniać na swoich fotografiach głównie nastroje, miejsca, takie specyficznie kadrowane wyrywki rzeczywistości. Można powiedzieć, że staram się fotografować ciszę. Ciężko mówić o zdjęciach, lepiej je po prostu oglądać.    

Rozm. MARIA OSTROWSKA  

Dowiedz się więcej na temat: Galeria | seriale | Łukasz Garlicki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje