"Wojna światów": Widzowie uzyskają odpowiedzi [wywiad z Howardem Overmanem]
Podczas spotkania prasowego razem z dziennikarzami z Anglii, Włoch, Holandii, Hiszpanii i Chorwacji mogłam przepytać Howarda Overmana ("Dopasowani", "Wyklęci", Atlantis") o drugi sezon "Wojny światów".
Howard Overman nie chce za bardzo zmieniać formuły serialu, która zdała egzamin w pierwszym sezonie, jednak zaznacza, iż trzeba trochę "namieszać", żeby historia nie stała się za nudna.
"Zawsze musisz zmienić kilka rzeczy, zadać sobie pytanie, co jest interesujące. Nie możesz jednak zmieniać całej formy, bo wtedy historia nie będzie tą, w którą zaangażował się widz. W jednym z pierwszych odcinków trochę eksperymentujemy, ponieważ chcieliśmy zrobić coś innego".
"Nasi bohaterowie nie mogą cały czas dyskutować o obcych. Musieli się wiele nauczyć oraz zacząć działać - dużo już w końcu przeżyli, a sytuacja dość zmieniła się w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Teraz podejmują walkę; wydarzy się wiele złych rzeczy".
"Ponownie skupiamy się na naszych centralnych bohaterach; dowiemy się, do jakich są zdolni poświęceń. Trochę pozmieniamy, trochę namieszamy, ale to nadal serial, w którego centrum znajduje się człowiek. To produkcja o decyzjach w trudnych sytuacjach, jakie musi podjąć każdy z bohaterów. One dużo zmienią".
Dlaczego widzów tak bardzo interesują opowieści o inwazjach, obcych, zombie i niebezpieczeństwie?
"Ludzi zawsze interesowały historie, kiedy w trudnych sytuacjach mogą przekonać się, kim tak naprawdę są. Nieważne jest to, czy stawiają czoła kosmitom, zombie czy wyzwaniom podczas pandemii. To sposób narracyjny, dzięki któremu można inaczej zadać pytania o podróż bohaterów, o ich wybory. Kiedy przedstawiałem pomysł na serial studiu byłem w Paryżu i zastanawiałem się, co bym zrobił, gdyby Ziemię zaatakowała obca rasa. Jak zadbałbym o rodzinę... To prawdziwe historie o ludziach - bohaterowie w serialu mają pięć minut, żeby uratować swoją rodzinę. Znowu jest to sposób na rozpoczęcie opowieści - co zrobią postacie, kiedy znajdą się w sytuacji bez wyjścia?" - mówił Howard Overman.
Sposobem na opowiedzenie indywidualnych historii bohaterów, punktem wyjścia jest inwazja obcych, ale ważne jest nie tylko przedstawienia akcji, ale odpowiedź samych bohaterów na temat swojej tożsamości oraz podobieństw pomiędzy ludźmi, a kosmitami.
"Emily (Daisy Edgar-Jones) odczuwa pewną więź z obcym, o czym opowiemy szerzej w drugim sezonie. Dość dużą częścią historii bohaterki jest pytanie o jej tożsamość; o to, kim jest; o to, kto jest jej wrogiem. Nasz przeciwnik może wyglądać inaczej niż my, jednak jest do nas trochę podobny - podejmuje takie same decyzje, gdy jest pod presją. Nigdy nie wiesz do końca, jak się zachowasz. Ta dwoistość jest ciekawa - wydaje się nam, że znamy swoje reakcje i wiemy doskonale co zrobilibyśmy w wypadku inwazji albo pierwszego kontaktu z rasą obcych, jednak kiedy to następuje, nie jesteśmy już wszystkiego tacy pewni".
Howard Overman nie wie jeszcze, ile sezonów będzie miał serial. Ma plan, jednak, jak wiadomo, ten może się zmienić w zależności od pomysłów i prowadzonych wątków.
Zapytany o to, co jest najciekawszym elementem serii w drugim sezonie, Howard Overman stwierdził, że... relacje międzyludzkie. Showrunner “Wojny światów" nie może się doczekać, aż widzowie zobaczą wątek Catherine (Lea Drucker) czy Sofii (Emilie de Preissac).
Sezon pierwszy pozostawił wiele pytań bez odpowiedzi. W najnowszych odcinkach z pewnością na część z nich widzowie poznają odpowiedzi. Co nie oznacza, że nie pojawi się więcej innych oraz głębszych pytań.