Reklama

Elementary

Elementary

Ocena
serialu
6,1
Niezły
Ocen: 93
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Gdyby Watson był kobietą

Zapraszamy do lektury wywiadu z odtwórcami głównych ról w serialu "Elementary"- Lucy Liu i Jonnym Lee Millerem.

Serial "Elementary" to historia nieco ekscentrycznego detektywa, Sherlocka Holmesa (w tej roli Jonny Lee Miller), który w wyniku błędów młodości oraz z konieczności zerwania z nałogiem alkoholowym opuszcza Londyn i rozpoczyna nowe życie na Manhattanie.

Zawodowo zajmuje się pomocą nowojorskiej policji w rozwiązywaniu kryminalnych spraw. Tymczasem wpływowy i nadopiekuńczy ojciec przysyła mu "anioła stróża". Jest nim Jane Watson (w tej roli Lucy Liu), inteligentna i bystra psychoterapeutka, która jeszcze trzy lata temu pracowała jako chirurg, ale w wyniku śmierci pacjenta została pozbawiona prawa do wykonywania zawodu.

Układ z Holmesem traktuje jako rodzaj pokuty. Choć wymykający się wszelkim schematom Sherlock w żaden sposób nie przypomina jej dotychczasowych pacjentów. 

Reklama

Zapraszamy do lektury wywiadu z odtwórcami głównych ról w serialu - Lucy Liu i Jonnym Lee Millerem.

Jak się czujesz w roli Kobiety-Watsona?

- Lucy Liu: - Świetnie! To fantastyczne móc stworzyć coś nowego, postawić jakiś koncept na głowie. W tę rolę wcielało się wielu mężczyzn, ale miło móc spróbować i odkryć coś na nowo, zachowując jednak esencję tej postaci.
 
Jest sporo tematów do rozmowy - twoje postacie mają sporo kłopotów.
Lucy Liu: - Tak.
 
Jak zareagowałaś, gdy przeczytałaś scenariusz i okazało się, że jednym z tematów serialu będzie uzależnienie? 

- Jonny Lee Miller: - To bardzo ciekawy element. Uważam, że postacie, które mają problemy, to ciekawsze wyzwanie, zwłaszcza jeśli stanowi to przeciwwagę dla geniuszu. Mroczna strona. W tym przypadku jest to powiązane z relacjami między Holmesem a Watson. Dla mnie to plus, że wprowadzamy tu mroczny wątek, poruszamy problemy, które rzadko pojawiają się w telewizjach sieciowych. Bardzo mnie to cieszy.

Lucy Liu: - W postaciach, które mają problemy, jest coś tajemniczego - telewizja CBS ryzykuje, pozwalając na coś takiego, na tę przeszłość związaną z narkotykami. Jednak ten mroczny wątek daje nam wiele możliwości. Watson kryje się za tym, czym powinna się zająć, za swoją przeszłością i zwolnieniem z pracy.

- Straciła szacunek innych i pewność siebie. Nie daje tego po sobie poznać, ale Holmes to widzi. Ona stara się pomóc jemu, lecz tak naprawdę robi to, by nie musieć stawiać czoła własnym problemom. Jonny (Lee Miller) wspominał, że to element serii, który był tam od początku - twórcy zdecydowali się po prostu położyć na niego większy nacisk. Wiele osób nie wie, że Holmes z książek i opowiadań zażywał opium - to wcale nie był nasz pomysł.

Jonny Lee Miller: - Widzowie lubią się identyfikować z osobami, które choć zmagają się z problemami, starają się być jak najlepszymi ludźmi. W tym przypadku jest jeszcze ciekawiej, bo mamy do czynienia z człowiekiem, który ma być mistrzem detektywistycznym.

Lucy Liu: - Pomysł z powrotem do nałogu jest doskonały, bo daje możliwość pokazania upadku, a to coś bardzo ludzkiego - widzowie chcą patrzeć na to, jak postać znowu się podnosi. To ciekawy aspekt.
 
Sherlock Holmes jest bardzo inteligentny. Czy trudno to zagrać?

Jonny Lee Miller: - Na szczęście nie ja piszę scenariusz. Uwielbiam twórczość Roba (Doherty’ego - scenarzysty serialu) i w pełni mu ufam. Dobrze jest mieć oparcie w scenariuszu - wiedzieć, że dialogi są świetne. To miłe uczucie. Miło udawać kogoś inteligentnego.
 
Czy myślicie, że osadzenie akcji w Nowym Jorku coś zmienia?

Lucy Liu: - Tak. To ciekawa zmiana. Widzowie chyba ją akceptują. Znają Nowy Jork - jest w nim energia, żywotność, oryginalność. Ponadto Holmesa gra Jonny, czyli prawdziwy Brytyjczyk w Nowym Jorku.

Jonny Lee Miller: - Holmes nie jest tu chyba w swoim żywiole, ale to postać, która łatwo się adaptuje - nie wpływa to na niego. Chodzi raczej o to, jak reagują na niego inni. Ponadto Nowy Jork ma wiele wspólnego z XIX-wiecznym Londynem - egzystuje tu obok siebie wiele kultur, co jest zgodne z duchem powieści.
 
Czy między waszymi postaciami narodzi się w końcu romans?

Lucy Liu: - Kiedy kręciliśmy odcinek pilotowy, nie było tego w scenariuszu - iskrzenie między postaciami pojawiło się w sposób naturalny. To, co tworzymy, jest czasem nieprzewidywalne nawet dla nas. Powstanie jakiegoś związku zawsze przyciąga widzów. Nie chodzi tu już tylko o zbrodnie. Widzowie zżywają się z postaciami, nie przyciągają ich tylko nowe zagadki. Nie wiem, czy przerodzi się to w romans, ale między naszymi bohaterami coś jest - jakieś napięcie, a to zawsze daje interesujące rezultaty, niezależnie od tego, czy się dogadują, czy nie.

Jonny Lee Miller: - W pierwszym odcinku bardzo się spierają. To chyba dobry punkt wyjścia dla postaci.

Lucy Liu: - Wiem, że producenci nie chcieli się skupiać na wątku miłosnym - wielu fanów będzie zawiedzionych, jeśli Holmes i Watson się zejdą. To dziwne - nieprzewidywalność jest ważnym elementem telewizji, ale między tymi postaciami jest coś ciekawego, niezależnie, czy grają ich mężczyźni, czy mężczyzna i kobieta. To chemia niezależna od płci. Chyba jednak nie stworzymy tu wątku miłosnego.
 
Są więc bardziej jak Robin i Batman? Watson uczy się od Holmesa?

Jonny Lee Miller: - W książkach Watson z radością uczy się od Holmesa, a ten lubi się dzielić wiedzą. Tak jest w "Psie Baskerville’ów". Watson działa tam w pojedynkę - Sherlock wysyła go do Dartmoor, gdzie ten spędza pierwszą część powieści. To było ciekawe, gdyż działali na równych prawach. Holmes potrzebował jego wiedzy medycznej, a Watson nie był tylko pomagierem. 

Lucy Liu: - Dokładnie. Często bierze się postać taką jak Watson i robi z niej pomocnika, kogoś, kto boi się odpowiedzialności - a on wcale taki nie był. Wówczas powstaje karykatura. Na szczęście w naszym przypadku tak nie jest. Moja bohaterka ma swoje wady i problemy, ale nie jest jedynie pomocnikiem Holmesa. Cieszę się, że nie stworzyliśmy takiej postaci, bo to byłoby zbyt proste.
 
Czy jesteście fanami powieści o Sherlocku Holmesie?

Jonny Lee Miller: - Tak, uwielbiam te książki. Kiedy zanurzyłem się w powieściach, odkryłem, że Conan Doyle tworzył świetne postacie - nawet drugoplanowi bohaterowie są wyraziści. Chciałbym, by udało nam się stworzyć coś choć w połowie tak dobrego.

Lucy Liu: - Nie czytałam tych powieści, kiedy byłam młodsza, ale uważam, że nawet dziś są bardzo ciekawe. Są tak fantastyczne, że nie można ich po prostu odłożyć. Wściekłam się na rodziców, że nie pokazali mi ich, kiedy byłam młodsza.
 
Czy kiedy czytacie je teraz, znajdujecie elementy, które chcielibyście zobaczyć w serialu?

Lucy Liu: - Chciałam zachować inteligencję i ciekawość postaci. Wiele produkcji bazuje na uproszczeniach, a widzowie tego nie lubią - uwielbiają rozgryzać, co dokładnie dzieje się w serialu. Cieszę się, że biorę udział w takim projekcie.
 
Czy marzysz, by gościnnie zagrał z wami jakiś szczególny aktor?

Lucy Liu: - Jest wiele osób, które chętnie byśmy zobaczyli, ale twórcy chcą chyba najpierw rozwinąć postacie głównych bohaterów - dopiero wtedy pojawią się ciekawe postacie poboczne i aktorzy... Chwilowo gra z nami Aidan Quinn, który jest fenomenalny - cieszymy się, że jest z nami. Oczywiście jest miejsce na większą liczbę gości.
 
Czy Benedict Cumberbach rozmawiał z tobą o roli Sherlocka?

Jonny Lee Miller: - Oczywiście, chciałem go zapewnić, że nasze postacie będą się różnić. Był bardzo zaciekawiony, wspierał mnie. Nie podjąłbym się tej roli, gdybym nie uważał, że jest zupełnie inna. Celujemy też w inną publiczność. Ostatnio jednak nie mieliśmy okazji rozmawiać. Chciał mi przekazać, że to wspaniała rola do zagrania. To dziwne.
 
Mieliście tę samą rolę we "Frankensteinie". Opowiedz, jak przygotowywałeś się do tych dwóch, tak klasycznych, lecz zupełnie innych ról?

Jonny Lee Miller: - Zajęłoby nam to całe popołudnie. To było jedno z najlepszych doświadczeń w moim życiu. Uwielbiam teatr i pracę w teatrze. Dobre w tej roli było to, że pojawiała się w całej sztuce. Można było współpracować z innym aktorem i realizować wspólne pomysły.

- To rzadkość, bo nie było tam miejsca na ego, stwierdzenia: "To mój pomysł" czy "Nie podoba mi się kierunek, w jakim to zmierza". Chodziło o wymianę poglądów. Bez skrępowania opieraliśmy się na pomysłach drugiego. Trudno o coś takiego podczas pracy z innymi aktorami. Można się z nimi dogadywać, ale nie ma prawdziwego współdziałania.

Nowe odcinki serialu "Elementary" w każdy poniedziałek o godz. 22.00 w AXN. 


swiatseriali.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Elementary | seriale

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje