Reklama

Heather Locklear: Dawna skandalistka wraca na szklany ekran!

Heather Locklear podbiła serca widzów rolą Samanthy Josephine w serialu "Dynastia". Choć zyskała popularność, nie zdołała zrobić wielkiej filmowej kariery, o której zawsze marzyła. Jej filmowe role nie były dobrze oceniane przez krytyków i za jedną z nich Heather Locklear zdobyła nawet Złotą Malinę. Brak sukcesów zawodowych sprowadził ją na dno. Aktorka zaczęła szukać pocieszenie na dnie butelki, co sprawiło, że jej kariera prawie legła w gruzach. Wygląda jednak na to, że w końcu Locklear zdołała stanąć na nogi i jest gotowa na nowo zaistnieć na srebrnym ekranie.

Początki kariery Heather Locklear

Amerykańska aktorka urodziła się 25 września 1961 roku. Niewiele osób pamięta, że na początku młoda Locklear nie myślała o związaniu się na stałe ze światem show-biznesu.

Postanowiła studiować psychologię i dostała się na Uniwersytet Kalifornijski w Los Angeles. Po zakończeniu nauki podjęła jednak pracę jako modelka, dzięki czemu zaczęła grać w reklamach telewizyjnych. Zdecydowała więc, że warto spróbować swoich sił i na małym ekranie.

Drogę do międzynarodowej kariery otworzył aktorce Aaron Spelling - Locklear pokonała ponad 450 rywalek i otrzymała rolę Samanthy Josephine w sztandarowym serialu amerykańskiego producenta, czyli "Dynastii".

Reklama

Widzowie z zapartym tchem śledzili losy Sam - manipulantki, która próbowała wykorzystać rodzinę Carringtonów. Z biegiem czasu bohaterka dojrzała i stała się kochającą oraz czułą matką.

Kolejną rolą Heather Locklear była Stacy Sheridan, główna bohaterka serii "T.J. Hooker", za którą również odpowiadał Spelling. Przez pewien czas grała w tym samym czasie w dwóch produkcjach - wspomnianej wcześniej "Dynastii" oraz "T.J. Hooker".

Aktorka i popularny producent kontynuowali współpracę jeszcze przy okazji "Melrose Place".

W tym serialu Locklear wcieliła się w Amandę Woodward, kobietę, która uwielbiała mieszać się w cudze życie i za wszelką cenę osiągała to, czego pragnęła. Za tę rolę aktorka została nominowana do Złotego Globu aż cztery razy.

Heather Locklear nie odniosła sukcesu na wielkim ekranie

Niestety, oszałamiający sukces na małym ekranie nie zaowocował karierą filmową. Heather Locklear wystąpiła na przestrzeni lat w kilkunastu filmach ("Podpalaczka", "Idealny facet", "Mija czas", "Straszny film") jednak żaden z nich nie przyniósł jej uznania widzów czy krytyków. Ba, za rolę w obrazie "Powrót potwora z bagien" otrzymała Złotą Malinę.

Aktorka stoczyła się na dno

Brak sukcesów zawodowych i ciekawych ofert odbił się negatywnie na życiu aktorki. Kiedy kariera Heather stanęła w miejscu gwiazda zaczęła szukać ukojenia w alkoholu. Trafiła na dwutygodniową terapię. Stało się to po kolejnej kłótni z jej partnerem. Magazyn People informował, że gwiazda nie chciała przyjąć od nikogo pomocy, dodatkowo, poza jej rodzicami, nikt nie posiadał mocy prawnej, by próbować zmusić ją do zachowania trzeźwości.

Aktorka od lat trafia na łamy czasopism i czołówki serwisów plotkarskich, ponieważ przez długi czas zmagała się z uzależnieniem od narkotyków. Locklear była na odwyku kilkadziesiąt razy, została zatrzymana za prowadzenie samochodu pod wpływem substancji odurzających, a także za napaść na trzech policjantów. 

Na szczęście, wygląda na to, że w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy zdaje się wychodzić na prostą. Dzięki pomocy rodziny już rok pozostaje w trzeźwości!

Mało tego, okazało się, że odnalazła szczęście również w miłości. W czerwcu 2020 roku media informowały, że Locklear uporała się z nałogiem i zaręczyła ze swoim ukochanym z czasów szkolnych. Jej wybrankiem jest Chris Heisser.


Heather Locklear wraca na mały ekran

Wygląda na to, że Heather Locklear uporała się ze swoimi demonami i w końcu udało jej się wyjść na prostą. Aktorka, która w tym miesiącu skończy 60 lat, pojawi się w roli Kristine Carlson w nowym filmie telewizyjnym "Don't Sweat the Small Stuff: The Kristine Carlson Story", który opowiada historię kobiety, która przeżywa śmierć swojego współmałżonka.

Heather Locklear pojawila się na planie zdjęciowym po raz ostatni w 2017 roku. Grała wówczas w serialu "Too Close to Home". Od tamtej pory nie miała okazji wystąpić przed kamerami. To sprawiło, że zaczęła wątpić w swoje aktorskie umiejętności. Aktorka wyjawiła reporterom, że powrót na plan zdjęciowy był dla niej sporym wyzwaniem. Nie stara się ukryć faktu, że bała się powrotu na szklany ekran. 

Okazuje się, że Heather Locklear musiała zagrać jedną z najbardziej wymagających scen już na początku pracy nad filmem. Aktorka przyznała, że początkowo bała się, że nie uda jej się oddać wszystkich emocji w tak kluczowym dla produkcji momencie. W końcu jednak pokonała swój lęk i "poczuła się na planie bezpiecznie".

Inną rzeczą, która napawała ją lękiem był sam powrót do aktorstwa. Heather Locklear bała się, że po tak długiej przerwie będzie miała problem z zapamiętywaniem kwestii.

Gwiazda poradziła sobie z tremą i strachem dzięki pomocy swojej przyjaciółki i koleżanki po fachu Valerie Bertinelli. Aktorka w rozmowie z magazynem "People" powiedziała, że fakt, że Bertinelli również się stresowała sprawił, że poczuła się dużo pewniej.

swiatseriali
Dowiedz się więcej na temat: Heather Locklear

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje