Diagnoza

Ocena
serialu
9,3
Super
Ocen: 3828
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Diagnoza": Cielecka i Ostaszewska - aktorki, sąsiadki i przyjaciółki

Magdalena Cielecka i Maja Ostaszewska poznały się jeszcze w szkole teatralnej. I tak aktorki - choć jak same przyznają, są różne - przyjaźnią się od 20 lat. Dziś nie tylko się wspierają czy inspirują, ale też mieszkają obok siebie i razem jeżdżą na wakacje.


Czym dla pań jest przyjaźń?

Maja Ostaszewska: - Przyjaźń to przede wszystkim akceptacja, również inności; to świadomość, że możemy na sobie nawzajem polegać; to inspirowanie się; to też coś, co jest nienazywalne, tzn. to, że z tym kimś dobrze się czujemy - tak jak w zakochiwaniu się. Po prostu, ktoś jest nam bliski i z tym kimś rozumiemy się bez słów, czujemy się cudownie. My z Magdą właśnie tak mamy. W zeszłym roku pojechałyśmy razem - bez naszych partnerów, którzy akurat pracowali, za to z moimi dziećmi - na ferie i spędziłyśmy cudowny czas - rozmawiałyśmy do późnych godzin nocnych, ale były też chwile, kiedy zwyczajnie cicho sobie razem siedziałyśmy.

Reklama

Magdalena Cielecka: - Dla mnie przyjaźń jest jakąś taką bazą relacji międzyludzkich, czymś innym niż miłość, czymś innym niż związek z mężczyzną, z dziećmi czy z rodziną. To jest coś, na co człowiek się decyduje, bo chce - nikt go do tego nie przymusza, nie ma tutaj więzów krwi, jest tylko czysta sympatia, chęć bycia i dzielenia różnych aspektów życia z drugą osobą. Co ważne, o przyjaźń trzeba dbać. Przyjaźni nie są dane nam raz na zawsze, dlatego trzeba zawsze pielęgnować w sobie te relacje i po prostu być. Przyjaźń też nie jest takim nieustannym byciem razem, trzymaniem się za rękę ani ciągłym dzwonieniem do siebie po kilka razy, tylko taką spokojną świadomością, że ma się kogoś, na kogo można liczyć i że ten ktoś rozumie mnie bez słów - czasem rozumie nawet lepiej niż ja sama. Gdy udziela mi rad albo kiedy mi pomaga, robi to absolutnie dla mojego dobra i nie jest to związane z żadnym interesem.


Czyli przyjaciółka to taka nierodzona siostra.

M.O.: - Tak, choć czuję tu jakby inną energię. Z drugiej strony, jeśli ktoś przyjaźni się z siostrami to ten element, ta płaszczyzna jest do porównania. Ja się z moimi przyjaźnię.

Pamiętają panie wasze pierwsze spotkanie?

M.O.: - To było ponad 20 lat temu. Magda była wtedy związana z moim kolegą z roku - pamiętam, jak kiedyś go odwiedziła i wtedy się poznałyśmy. Od razu zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Później - choć nie byłyśmy na tym samym roku - razem studiowałyśmy w szkole teatralnej i tak przyglądałyśmy się sobie bacznie, z zainteresowaniem. Magda była niesamowicie utalentowana, intrygowało mnie jej aktorstwo. Obserwowałam je, więc zaczęło się najpierw od takiej fascynacji i takiego jakby niepokoju, czy ta osoba okaże się fajna. Jak tylko zaczęłyśmy razem pracować - a to było w Krakowie, w takim jeszcze nieprofesjonalnym, ale bardzo ciekawym spektaklu Grzegorza Jarzyny "Mali lunatycy" - "kliknęło" między nami.

- Jednak taka cudowna przyjaźń rozkwitła, kiedy razem przygotowywałyśmy się do innego spektaklu, do "Magnetyzmu serca" w Warszawie. To było coś fantastycznego! Tak cudownie się razem czułyśmy, śmiałyśmy się, sprzeczałyśmy się o rzeczy merytoryczne. Wówczas dało się wyczuć "tę" energię. I choć każda z nas jest bardzo różna, w sprawach fundamentalnych - jakiejś wrażliwości czy systemu wartości - jesteśmy bardzo podobne.

M.C.: - Po szkole teatralnej nasze drogi trochę się rozeszły, ale my właściwie cały czas byłyśmy gdzieś blisko siebie - czasem spotykałyśmy się w różnych projektach, czasem szłyśmy równolegle. Do dziś jesteśmy razem w teatrze, jesteśmy sąsiadkami, jesteśmy sobie bardzo bliskie, wyjeżdżamy razem na wakacje. To jest przyjaźń prawdziwa i taka relacja, która - mam nadzieję - będzie trwała do końca.

Owocem tej przyjaźni jest wspólna kolekcja biżuterii inspirowana rozmarynem.

M.O.: - Rozmaryn od starożytności symbolizuje przyjaźń. Do tego uwielbiam tę roślinę, bardzo lubię jej zapach - kojarzy mi się z Sycylią, którą kocham. Wspólnie zdecydowanie o tym motywie, on bardzo do nas pasuje. Wydaje mi się też całkowicie naturalny, bezpretensjonalny.


Paulina Persa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje