Reklama

Diagnoza

Ocena
serialu
9,1
Super
Ocen: 4557
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Diagnoza": Agnieszka Warchulska uczy synów, jak mądrze korzystać z życia

Agnieszka Warchulska, którą wkrótce oglądać będziemy w nowym sezonie "Diagnozy", lada moment świętować będzie 15. rocznicę ślubu z Przemysławem Sadowskim, czyli niezapomnianym Brodowiczem z "Czasu honoru". Aktorskie małżeństwo uchodzi za jedną z najszczęśliwszych par w polskim show-biznesie.

Miłość połączyła Agnieszkę Warchulską i Przemysława Sadowskiego na planie filmu "Pierwszy milion", w którym grali... kochanków. Filmowa fikcja i rzeczywistość szybko zlały się w jedno.

Reklama

- Jest nam ze sobą bardzo dobrze. Uwielbiam spędzać czas z Agnieszką, nigdy się przy niej nie nudzę. To idealna partnerka i cudowna kobieta - wyznał Przemysław Sadowski, gdy wyszło na jaw, że związał się z koleżanką z serialu.

Choć od realizacji "Pierwszego miliona" minęło już 20 lat, Agnieszka i Przemek nadal stanowią nierozłączną parę. Doczekali się dwóch synów, którzy są dla nich całym światem...

- Pojawienie się na świecie dzieci całkowicie zmieniło mój stosunek do życia. Przestałam się po prostu... napinać. Praca była kiedyś moją wielką miłością, ale dziś zajmuje w moim sercu dalszą pozycję - mówi aktorka.

Zanim Agnieszka Warchulska poznała swego przyszłego męża, mówiła, że czeka na właściwego mężczyznę, przy którym mogłaby czuć się bezpiecznie. Twierdziła, że nie potrafiłaby związać się z facetem, którego trzeba niańczyć, a wzorem męskości jest dla niej tata - silny, mądry i opiekuńczy. I właśnie wtedy na planie "Pierwszego miliona" spotkała Przemysława Sadowskiego. Podobno zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia...

Po kilku latach narzeczeństwa - we wrześniu 2004 roku - pobrali się, a rok później - tuż przed Bożym Narodzeniem - powitali na świecie pierwszego syna, Jana.

- Gdy zostałam mamą, poczułam się tak, jakbym była na innej planecie - powiedziała wtedy w wywiadzie.

Sześć lat później Jan przestał być jedynakiem. Agnieszka Warchulska urodziła drugiego syna, Franciszka.

- Usiłuję znaleźć harmonię pomiędzy macierzyństwem, byciem żoną i byciem aktorką. To trudne, ponieważ doba ma tylko 24 godziny. Kiedyś mieliśmy z Przemkiem siebie i pracę. To nam wystarczało. Gdy pojawili się w naszym domu synowie, wszystko się zmieniło - twierdzi aktorka.

- Chcemy wychować naszych synów na fajnych mężczyzn, którzy będą mieli poczucie wolności i będą potrafili z niej korzystać. Ludzie często nie potrafią tego robić, nie wiedzą, że wolność to przede wszystkim dokonywanie wyborów. Jeśli dokonuje się pewnych wyborów, coś się robi, trzeba być za to odpowiedzialnym. Tego właśnie chcielibyśmy nauczyć synów - mówi.


Agencja W. Impact

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje