Reklama

Deep State

Deep State

Ocena
serialu
9
Super
Ocen: 10
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Joe Dempsie: Skoki spadochronowe, wino i "Gra o tron" [wywiad]

Niedawno wzięliśmy udział w konferencji z udziałem Joe Dempsiego, aktora grającego jedną z głównych ról w serialu "Deep State: Tajny układ". Aktor opowiedział nam o tym, dlaczego uważa Maroko za najpiękniejsze miejsce na Ziemi, nowych odcinkach "Deep State", finałowym sezonie "Gry o tron", tajnych organizacjach i szalonej fance, która starała się zaprosić go na randkę i wysłała mu dość oryginalne wideo.

Katarzyna Ulman, Interia: Po zagraniu w "Grze o tron" możesz zapewne wybierać spośród wielu ofert. Co zainteresowało cię w serialu "Deep State: Tajny układ" i sprawiło, że przyjąłeś rolę Harry’ego Clarke’a?

Reklama

- Wydaje mi się, że przez te wszystkie lata miałem wielkie szczęście. Od dłuższego czasu mogę wybierać najlepsze, według mnie, seriale bądź filmy, i nie był to wyłącznie wpływ "Gry o tron". Moim celem zawsze była praca przy projektach, dzięki którym mogłem mieć zabezpieczenie finansowe; dzięki którym nie musiałem grać w pewnego typu produkcjach tylko po to, żeby opłacić rachunki.  Lubię mieć możliwość wybrania seriali, w których zagram, w momencie kiedy jestem jeszcze młody i nie mam za dużo obowiązków.

- Przy "Deep State: Tajny układ", podobnie jak przy większości projektów, zaczynam od scenariusza. W tej pracy czytasz naprawdę wiele - to zdumiewające, jak rzadko można trafić na scenariusz, który naprawdę cię zaciekawi, ale tak właśnie stało się w przypadku "Deep State". Producenci przesłali mi trzy, może cztery pierwsze odcinki. Przeczytałem całość w jeden dzień, a nie zdarza mi się to często. Matthew Parkhill [twórca serialu - przyp. red.] to świetny pisarz, który potrafi połączyć ze sobą przeróżne wątki bez żadnego problemu w niezwykle satysfakcjonujący sposób.

- Oprócz tego, Harry jest typem bohatera, w jakiego nigdy wcześniej się nie wcieliłem. Zafascynował mnie też wątek polityczny, czyli próba przedstawienia, jak interesy wielkich korporacji wpływają na politykę USA. No i Mark Strong [w pierwszym sezonie wcielił się w postać Maksa Eastona, ojca Harry’ego - przyp. red.], aktor, którego podziwiałem od zawsze, podpisał kontrakt przede mną, więc tak naprawdę nie musiałem się długo zastanawiać.

Jak przygotowywałeś się do tej roli?

Szczerze mówiąc nie miałem za wiele czasu na przygotowania. Byłem ostatnim aktorem, który został przyjęty; ostatnim elementem układanki, więc w zasadzie od razu leciałem do Maroka. Pomiędzy próbami miałem trochę czasu na trening z byłymi oficerami tajnych służb, ale dość krótki. Kwestie praktyczne - dotyczące treningu i scen akcji - na początku mnie zaniepokoiły. Rozumiałem bohatera, jego motywy, ale bałem się trochę "technicznej strony" mojej roli.

- Potrzebowałem pomocy - czasami rolę mogą położyć szczegóły, jeżeli nie postarasz się ich właściwie zaprezentować. Dlatego tak ważny był trening oraz wskazówki naszych kaskaderów - chciałem wiedzieć, jak mam się poruszać, jak załadować i przeładować broń, aby jak najlepiej zagrać Harry’ego. Mam nadzieję, że widać to na ekranie.

Jak członkowie obsady "Deep State" spędzali wolny czas i relaksowali się po wzięciu udziału w strzelaninach i rozwiązaniu spraw światowej polityki?

- Zdjęcia do pierwszej serii kręciliśmy w Casablance i Maroku. Casablanca to niesamowite miejsce i wydaje mi się, że wielu romantyków wyobraża sobie, iż to miasto jest dokładnie takie jak w filmie. A to nieprawda. To pracujące, biedne miasto; pełno w nim różnych kultur. Znaleźliśmy bar w jednym z zakątków i tam spędzaliśmy wolny czas. Przy okazji drugiego sezonu pojechaliśmy do Kapsztadu, gdzie naprawdę wiele się działo.

- Jedną z bardziej niebezpiecznych cech takich miast jak Kapsztad jest to, że można tam tak wiele zobaczyć. Kręciliśmy w jednym z najpiękniejszych miejsc na Ziemi, więc nigdy się nie nudziliśmy. Skakałem nawet na spadochronie, czego nie powinienem był robić podczas zdjęć do serialu telewizyjnego. Bywam niegrzeczny. Podczas pobytu w Kapsztadzie czułem się trochę jak rozpuszczone dziecko - natura, treningi, skoki spadochronowe, jedzenie, wino. To był cudowny czas. 

Określenie "deep state" sugeruje, że istnieje władza, która działa w ukryciu i wpływa na najważniejsze decyzje światowej polityki. Czy uważasz, że ludzie podejmujący te decyzje, to nie ci, na których zagłosowaliśmy w wyborach?

- Przez ostatnie lata ten temat zainteresował mnie trochę bardziej i zacząłem zagłębiać się w te kwestie. Sądzę, że wielki biznes, korporacje mają wpływ na kilka zachodnich demokracji. Trudno stwierdzić w jakim stopniu, ale wydaje mi się, że jest on większy niż powinien być. Dla mnie szokujące jest to, że w kraju takim jak Stany Zjednoczone istnieje lobbing polityczny; fakt, że nie ma limitów jeżeli chodzi o finansowanie kandydatów politycznych. Firmy wspierają konkretnych kandydatów, więc jakim cudem ci kandydaci mogą być od nich niezależni?

- W ogóle nie rozumiem, jak coś takiego może być dozwolone. W Anglii polityka, biznes i media cały czas się przenikają; to niepokojące. Jako społeczeństwo powinniśmy przynajmniej zdawać sobie z tego sprawę. Czy możemy coś z tym zrobić? Czas odpowie. Musimy się uczyć, żeby zrozumieć, dlaczego niektóre decyzje na szczycie są podejmowane.

Jak przekonałbyś widzów, którzy nie oglądali "Deep State" do obejrzenia nowych odcinków?

- W "Deep State: Tajny układ" próbujemy spojrzeć za kulisy działania służb specjalnych; polityki. Przedstawić mechanizmy społeczne, jak odróżnić zło od dobra, i miejmy nadzieję, pokazać trochę prawdy o rzeczywistości, w jakiej teraz żyjemy.

Akcja nowego sezonu rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Jak przygotowałeś się do zaprezentowania właściwie dwóch różnych postaci - Harry’ego z przeszłości i Harry’ego z przyszłości?

- To pewnego rodzaju wyzwanie dla aktora, ale nie w kwestii przygotowania, ale raczej zrozumienia motywacji bohatera z dwóch różnych okresów jego życia. Na początku drugiego sezonu Harry jest strasznie przygnębiony oraz nieufny, stara się ukryć przed światem. To kontrastuje z Harrym z pierwszej serii - pełnym entuzjazmu i energii wyluzowanym żółtodziobem. Przeskakiwanie pomiędzy w zasadzie dwiema postaciami, przedstawienie tego kontrastu to dla aktora spełnienie marzeń. Często taka przemiana zostałaby przedstawiona w sposób linearny.

- Przedstawienie dwóch płaszczyzn czasowych dało nam też możliwość ukazania relacji Harry’ego i Leyli [Karima McAdams], co wzbogaciło serial. W pierwszym sezonie śledziliśmy losy postaci w określonej sytuacji, teraz mogliśmy przedstawić ich nieco inaczej, wprowadzić nieco humoru. Dwie płaszczyzny czasowe właśnie na to nam pozwoliły.

Jak to jest - rozstać się z takim przedsięwzięciem jak "Gra o tron"?  

- Przez parę lat nie było mnie w serialu - moja postać przeżywała przygody poza ekranem, więc musiałem wziąć udział w innych projektach i przyzwyczaić się do tego. Oczywiście pomiędzy "Grą o tron" a "Deep State: Tajny układ" są wielkie różnice. Nigdy wcześniej nie pracowałem przy takim projekcie jak "Gra...". Budżet, czas zdjęć, dbałość o szczegóły - ta seria to coś, czego wcześniej nie widzieliśmy w telewizji.

- Kręcąc "Grę..." mogliśmy jedną scenę kręcić przez cały dzień lub nawet dwa. Przy "Deep State..." nie mieliśmy takiej możliwości - brak relatywnie dużego budżetu [w porównaniu  z produkcją HBO - przyp. red], a czas na planie serialu jest niezmiernie ważny. Nasz grafik jest wypełniony po brzegi, moja postać - dynamiczna. W "Grze o tron" mój bohater był raczej na peryferiach serialu, poznaliśmy tylko fragmenty z jego życia. W "Deep..." mogę naprawdę poznać mojego bohatera, pokazać wszystkie jego strony, zdobyć inne doświadczenie. To dwa kompletnie różne seriale, ale równie wspaniałe.

Jeżeli ktoś chciałby cię zrekrutować do tajnej organizacji, to zgodziłbyś się, czy raczej uciekł w innym kierunku?

- Nie mam pojęcia, ale wydaje mi się, w tym momencie, że wstąpiłbym do takiej organizacji. Pytanie tylko, do jakiej - od tego wiele zależy. Ludzie w dzisiejszych czasach są trochę apatyczni, melancholijni. Na świecie dzieje się teraz wiele rzeczy, z którymi się nie zgadzamy, ale realnie nie możemy nic zrobić. Możemy podzielić się w mediach społecznościowych spostrzeżeniami na temat artykułu, który nas zainteresował.

- Czujemy wtedy, że mieliśmy na coś jakikolwiek wpływ. To różnica pomiędzy byciem świadomym na tematy polityczne, a braniem aktywnego udziału w polityce. Dołączenie do takiej organizacji byłoby dla mnie ekscytujące właśnie z tego powodu - znalazłbym ludzi o podobnych do moich poglądach politycznych, którzy starają się coś zmienić.

Dzięki udziałowi w "Grze o tron" zyskałeś ogromną popularność wśród różnych grup fanowskich. Czy spotkałeś się kiedyś z jakimś niespodziewanym zachowaniem ze strony fana "Gry..." czy "Deep State" bądź znalazłeś się w niezręcznej sytuacji?

- Maren, dziewczyna z Danii, najbardziej zapadła mi w pamięć. Na początku wysłała mojemu agentowi email, który później otrzymałem. To było nagranie video, w którym ta dziewczyna zapraszała mnie na randkę, co w sumie bardzo mi pochlebiło i było nawet zabawne. Nie wiedziałem jednak, jak na to zareagować. Po tygodniu dowiedziałem się, że Maren odkryła, że mam konto na Twitterze i wysłała to nagranie do wszystkich osób, z którymi kiedykolwiek konwersowałem, oraz do lokalnej gazety z mojej rodzinnej miejscowości, która opublikowała artykuł o dziewczynie z Danii. Wtedy stwierdziłem, że sprawy zaszły za daleko.

- W międzyczasie otrzymałem drugie wideo. W tym Maren grała na pianinie patrząc w kamerę i mówiąc: "Joe, nie bój się. To wszytko wyrazy miłości". Później zaczęła śpiewać, a za nią pojawił się chór męski, który wymawiał moje imię. Nie powiem, zrobiło to na mnie wrażenie.

- Występ Maren widzieli również niemal wszyscy członkowie obsady "Gry o tron" i gorąco jej kibicowali. Pewnego dnia po zakrapianym obiedzie jeden z kolegów z planu puścił wszystkim to popularne wideo i stwierdził, że muszę jakoś odpowiedzieć na zaczepki dziewczyny. Zatrzymaliśmy więc wideo i zrobiliśmy zdjęcie, na którym udaję, że ją całuję. To było fajne rozwiązanie całej sytuacji. Wideo Maren stało się hitem sieci, jednak dziewczyna je skasowała. Ktoś wrzucił je na nowo, możecie obejrzeć na You Tubie, jest zatytułowane "Ode to Joe". Nie pożałujecie.

"Gra o tron" już się zakończyła. Czy jesteś zadowolony z finału? Kto był twoim faworytem do objęcia Żelaznego Tronu?

- Byłem zadowolony. Myślę, że David [Benioff - przyp. red.] i Dan [Weiss - przyp. red.] stanęli przed niesłychanie trudnym zadaniem - musieli zamknąć wszystkie wątki w sposób, który byłby satysfakcjonujący dla większości widzów, ale i zaskakujący oraz nieprzypominający teorii, jakie wymyślili fani. Kiedy pierwszy raz przeczytałem scenariusz ostatniego odcinka byłem pewny, że epizod wywoła kontrowersje; że znajdą się widzowie, którzy będą rozczarowani, że historia nie skończyła się tak, jak oni sobie wyobrażali.

- Wydaje mi się, że finałowy sezon przedstawia opowieść o tym, jak bohaterowie stawiają czoła wspólnemu wrogowi, a potem, od razu, zaczynają walczyć ze sobą. To przesłanie, iż największym wrogiem ludzkości nie jest "wielki zły zza Muru", nie jakiś obcy, ale my sami. Dlatego też finałowy odcinek jest tak przejmujący.

- "Gra o tron" była wspaniałym serialem, bycie jego częścią również. Sprawił mi też ogromną radość fakt, iż do ostatniej chwili mogłem udawać, że to ja zasiądę na Żelaznym Tronie. W serialu jest pełno skomplikowanych, barwnych postaci, ale moją ulubioną zawsze będzie Ogar.

Masz jakieś wspólne cechy z Harrym? Czy chciałbyś być taki, jak on?

- Harry w wielu kwestiach jest moralnym kompasem serialu. Chciałbym wierzyć, że mam jego poczucie sprawiedliwości, który w niesprawiedliwym świecie stara się być fair. Harry sądzi, iż dołączenie do MI6 pozwoli mu na naprawę tej sytuacji, przywrócenie równowagi. Mój bohater jest bardziej aktywny niż ja, podejmuje potrzebne działania, jest odważny - gotowy poświęcić swoje życie, za to, w co wierzy. To cecha, jaką chciałbym mieć.

Serial "Deep State": Tajny układ" można oglądać na kanale FOX Polska.

Joe Dempsie - angielski aktor, który największą sławę zyskał dzięki roli Gendry'ego w "Grze o tron". Zagrał również Chrisa Milesa w serialu "Kumple". Obecnie możemy go oglądać w najnowszych odcinkach serii "Deep State" jako Harry'ego Clarke'a.

Zapraszamy również do przeczytania naszych wywiadów z Alistairem PetrieWaltonem Gogginsem.

Jesteś fanem amerykańskich seriali? Zalajkuj nasz fan page "Zjednoczone Stany Seriali", czytaj najświeższe newsy zza oceanu oglądaj trailery, galerie, komentuj i czytaj opisy odcinków już dwa tygodnie przed emisją w Polsce.


swiatseriali.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje