Reklama

True Blood

Czysta krew

Ocena
serialu
7,4
Dobry
Ocen: 331
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Na planie mogę nawet parzyć kawę

Rola seksownego wampira-wikinga otworzyła przed Alexandrem Skarsgardem na oścież bramy Hollywood. O swojej pracy w Kalifornii i w rodzinnej Szwecji aktor opowiedział nam podczas wizyty w Polsce.

Jutro polska premiera trzeciego sezonu "Czystej krwi", w którym poznajemy Erica od innej strony, bardziej ludzkiej:

Reklama

- Grany przeze mnie Eric wiele przeszedł. Tysiąc lat to sporo nawet dla wampira. Ten ogrom doświadczeń miał ogromny wpływ na jego zachowanie i podejście do ludzi. W jego wspomnieniach przeniesiemy się do średniowiecznej Szwecji w czasy wikingów i zobaczymy Erica jako młodego, używającego życia człowieka. Scenarzyści nie mówią po szwedzku, więc tłumaczyłem dialogi i nagrywałem na dyktafon, żeby aktorzy mogli się nauczyć ich na pamięć - mówi aktor.

Alexander Skarsgard i jego ojciec Stellan Skarsgard zagrali w "Melancholii" Larsa von Triera. To był pierwszy aktorki duet rodzinny:

- Najpierw mieliśmy grać ojca i syna, ale sytuacja zmieniła się w czasie produkcji i ostatecznie Stellan został świadkiem pana młodego. Ciekawie byłoby odzwierciedlić nasze rodzinne powiązania, ale myślę, że dobrze się stało, bo przedstawiona relacja między bohaterami jest chyba bardziej interesująca.

Aktor wybierając rolę, przede wszystkim patrzy pod kątem fabularnym:

- Decyduje scenariusz. Następnie studiuję postać, którą gram. Muszę być pewien, że jestem w stanie wczuć się w jej położenie, zrozumieć jej postępowanie. Z drugiej strony, przywiązuję ogromną wagę do twórcy danego projektu, bo gdy dzwoni do mnie ktoś taki, jak Lars von Trier, to zgadzam się bez czytania scenariusza.

- Zrobię dla niego wszystko, bo wiem, że to będzie pouczające doświadczenie. Mogę nawet parzyć kawę na planie, jeśli o to poprosi.

Alexander Skarsgard pochodzi z rodziny aktorskiej, ale nie ma między braćmi rywalizacji:

- Nie ma mowy o konkurencji. Wspieramy się, a ja jestem dumny z ich sukcesów.

Aktor nie mieszka już we Szwecji, ale ma kontakt z rodziną:

- Ostatnio moim domem stało się Los Angeles ze względu na serial i możliwości rozwoju kariery, ale wspaniale było pracować w rodzinnym kraju. Zagranie u mojego ulubionego reżysera to spełnienie marzeń. Wiele się też nauczyłem, obserwując pracę mojego ojca na planie.

- A w każdej wolnej chwili spotykałem starych przyjaciół, kursując w weekendy między Sztokholmem i Göteborgiem. To było sześć niesamowitych tygodni.

Rozmawiała: Karolina Bednarska

Tele Tydzień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje