Czas honoru

Ocena
serialu
8,1
Bardzo dobry
Ocen: 919
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Pamięć przekuta na sukces

Dlaczego Polacy tak uwielbiają seriale wojenne? Czy każda produkcja opowiadająca o II wojnie światowej skazana jest w Polsce na sukces? Wiele wskazuje na to, że tak.

Jak się okazuje, młodzi ludzie nie czerpią wiedzy o historii II wojny światowej z podręczników, ale z trzech innych źródeł: "Czterech pancernych i psa", "Stawki większej niż życie" i "Czasu honoru".

Reklama

Jakie seriale najlepiej sprzedają się w Polsce na DVD? "Czterej pancerni i pies" i "Czas honoru". Polskie seriale wojenne nadal odnoszą sukcesy, a klasyczne produkcje, opowiadające o tym okresie, goszczą bez przerwy w pasmach powtórkowych i nic nie zapowiada, abyśmy mieli już dość oglądania Janka Kosa i Hansa Klossa.

45 lat i nadal popularni

Od swojej premiery "Czterej pancerni i pies" odnieśli fenomenalny sukces. W końcu w telewizji (i w kinie, gdyż serial na początku trafił też na duży ekran) historia polskiej walki na frontach II wojny światowej została opowiedziana w sposób lekki i często zabawny. Bohaterowie serialu szturmem zdobyli serca widowni. Stało się to dokładnie 45 lat temu!

Powstawały "Kluby Pancernych", do których zapisywała się młodzież z całej Polski Ludowej. Członków nie musiało być czterech, a roli Szarika nie musiał spełniać pies - wystarczyło każde boże stworzonko, np. rybka lub chomik.

Władza chciała jak najbardziej wykorzystać popularność serialu.

Nie inaczej sprawa się miała ze "Stawką większą niż życie".

Serial najpierw miał formę przedstawienia Teatru Telewizji, ale, spotkawszy się z bardzo dobrym odbiorem widzów, został wyprodukowany jako fabuła.

Widzowie nawet uratowali Hansowi życie, gdyż główny bohater miał zginąć w ostatnim odcinku.

- Klossowi życie uratowali widzowie, którzy zażądali kontynuacji teatralnej wersji serialu. Autorzy do sześciu odcinków dopisali jeszcze osiem, które były emitowane w drugiej połowie 1965 roku, a potem, co dwa, trzy miesiące w 1966 roku. Wiosną 1966 zaczęliśmy zdjęcia do filmowego serialu.

Także serialowa "Stawka...", podobnie jak "Pancerni" od razu odniosła sukces. Polacy (i nie tylko oni, bo serial był emitowany w całym bloku wschodnim) pokochali Mikulskiego jako Klossa.

Najciekawsze jest to, że zarówno "Czterej pancerni i pies", jak i "Stawka większa niż życie" cieszą się nadal wielką popularnością - pomimo że pancerni walczyli ramię w ramię z Armią Czerwoną, a Kloss był podobno radzieckim, a nie polskim, agentem.

Ten trzeci w okopach

W czym tkwi magia seriali wojennych? Dlaczego widzowie kochają je bez zastrzeżeń?

Teraz do tego wojennego duetu dołączył nowy serial - "Czas honoru". To historyczny serial wojenny, przedstawiający losy grupy Cichociemnych, zrzuconych na spadochronach na teren okupowanej Polski.

Powstały już trzy serie "Czasu...", trwają prace nad czwartą i wiele wskazuje na to, że będą kolejne. Znów pokochaliśmy wojennych bohaterów.

- Nie myślałem, że "Czas honoru" doczeka się czterech serii. Ale w przypadku każdego serialu, jaki produkuję, zakładam że będzie miał więcej serii niż jedną. Po prostu zakładałem, że "Czas honoru" doczeka się trzech, a nie czterech serii - przyznał w rozmowie z naszym serwisem Michał Kwieciński, producent i pomysłodawca tego serialu.

Wyniki oglądalności są jednak ostatecznym probierzem sukcesu serialu i nie można zarżnąć kury, która znosi złote jajka. Niedługo więc zobaczymy kolejną serię "Czasu...".

Mało kto wie, że przygody młodych Cichociemnych, które tak lubimy oglądać, miały mieć formułę... telenoweli i opowiadać głównie o wojennych miłościach! Taki był pierwszy zamysł tego serialu. Na szczęście, nie został zrealizowany w ten sposób.

Co ciekawe, wielką popularnością cieszą się właśnie produkcje osadzone w realiach II wojny światowej. Niedawno emitowany serial "1920. Wojna i miłość", dziejący się w okresie wojny polsko-bolszewickiej, nie odniósł aż takiego sukcesu, jak wymienione wcześniej tytuły.

- II wojna światowa ma nadal żywą tradycję w naszych domach. I ta ciągłość historyczna cały czas zbliża do nas taką tematykę - tłumaczy to zjawisko Michał Kwieciński.

- "Czterej pancerni i pies" i "Kolumbowie" to seriale, które mają swoich widzów do dzisiaj. Pomyślałem więc, że warto wrócić do tradycji seriali wojennych - dodaje producent.

Czy w takim razie seriale dziejące się w okresie wojny z III Rzeszą są skazane na sukces? Dlaczego tak celnie trafiają w gusta publiczności?

Polak i szabelka

- II wojna światowa miała szczególne znaczenie. Była "wojną totalną", straszliwie wyniszczającą. Była zupełnie odmienna od Powstania Styczniowego, czy wojny roku 1920. Pozostawiła rany, które wszyscy nadal chcemy podtrzymać w pamięci - mówił serwisowi Światseriali.pl Michał Kwieciński.

- Przygotowujemy teraz film o Powstaniu Warszawskim - zainteresowanie tym filmem wśród młodych ludzi jest wręcz niewiarygodne. Na pierwszy casting przyszło 2000 osób. Tu nie chodzi o występ przed kamerą. Do innych castingów do filmów czy seriali nie zgłasza się taka ilość osób. Do "Pianisty" - wielka produkcja, temat wojenny, reżyseruje Polański - stanęło 900 osób. Sprawdziłem to specjalnie, bo byłem zaszokowany tą ilością. II wojna światowa dotyka też młodych ludzi i właśnie dla nich warto robić seriale wojenne. Trzeba myśleć o młodym widzu. "Czas honoru" także w większości oglądają ludzie przed 45. rokiem życia - dodaje.

W jakimś stopniu II wojna światowa stała się dla nas, tym czym mit wojny w Wietnamie stał się dla Amerykanów. Ze strachem, ale i z podziwem spoglądamy jak kwiat naszego narodu walczy i ginie. O ile jednak interwencja w Wietnamie szybko stała się w społecznej świadomości wstydliwym błędem, czymś, co nie powinno się wydarzyć, o tyle w sercach Polaków nie ma jeszcze potrzeby demitologizacji naszej walki. Głosy wskazujące na bezsensowność zrywu Warszawy 1 sierpnia 1944 trafiają w pustkę. Może to i lepiej - każdy kraj potrzebuje takiego zaczepienia w historii. Zwłaszcza gdy wydarzenia z przeszłości przyjmują powoli formę mitu.

- Na pewno dzięki serialowi, oglądająca go młodzież będzie na nowo te czasy poznawać. Bo jest to edukacyjna produkcja, traktująca o historii - ludzie żyjący sobie tak jak my, nagle tracili wszystko i byli zdani tylko na siebie. Ja sobie nie wyobrażam takiej sytuacji, że ze swoją matką i siostra nie mam kontaktu przez trzy lata. A "Czas... " jest historia o ludzkich tęsknotach, a w tle wojna - mówił nam grający w "Czasie honoru" Władka Konarskiego, Jan Wieczorkowski.

Nawet dziś chcemy odnaleźć w sobie odwagę, jaka płonęła w sercach polskich żołnierzy w czasie II wojny. Dlaczego właśnie młodzi ludzie tak chętnie identyfikują się z, wydawałoby się zapomnianymi, ideałami tego okresu?

- Obecnie jest trochę tak samo, jak wtedy: tak samo kochamy, zdradzamy, wojujemy, a nawet pijemy wódkę. Jednak wartości się zmieniły. Myślę, że takich ludzi jak bohaterowie "Czasu honoru" można by ze świeca szukać. Natomiast jakby jutro rozpoczął się najazd na Polskę, to pewnie byśmy się pozbierali i odnaleźli w takiej rzeczywistości. Lubimy walczyć: Polak i szabelka - opisywał swoje przemyślenia o roli w serialu Jan Wieczorkowski.

swiatseriali.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje