Reklama

Czas honoru

Ocena
serialu
8,2
Bardzo dobry
Ocen: 999
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Czas honoru": Trwają zdjęcia. Co zobaczymy w nowych odcinkach?

W Warszawie powstają najtrudniejsze odcinki nowej serii. 160 aktorów, ponad 1000 statystów, liczne grupy rekonstrukcyjne i pirotechnicy odtwarzają sceny z Powstania Warszawskiego.

Zwracamy uwagę na każdy detal, a dzięki ciężkiej pracy naszych scenografów możemy cofnąć się w czasie - mówi reżyser Jan Hryniak na planie serialu. Znajdujemy się na terenie dawnych Zakładów Mechanicznych im. Nowotki na warszawskiej Woli, gdzie przed chwilą nakręcono scenę wybuchu dwupiętrowego budynku.

Reklama

- Akcja rozgrywa się w trakcie Powstania Warszawskiego, wracamy więc do wydarzeń wcześniejszych, między czwartą a piątą serią. Większość dni zdjęciowych to sceny batalistyczne, które zrealizujemy również w Walimiu niedaleko Wałbrzycha - dodaje reżyser. W ekipie jest spora grupa młodych serialowych "powstańców", m.in. Maciej Musiał, Tomasz Ziętek, Stefan Pawłowski, Adam Fidusiewicz, Paweł Janyst, Julia Rosnowska oraz Katarzyna Sawczuk.

Ochrona dowództwa

Zadaniem cichociemnych będzie ochrona Komendy Głównej AK.

- Będziemy mogli wykorzystać nasze umiejętności i doświadczenie na polu walki. Wszyscy rwą się do boju z okupantem - mówi Kuba Wesołowski, którego bohater tuż przed godziną "W" podczas próby zakupu broni zostanie ranny w ramię i trafi do Szpitala Wolskiego.

- Decyzja, że mój bohater ginie okazała się jak widać zbyt pochopna. Teraz z przyjemnością wracam na plan "Czasu honoru", tym bardziej że ten okres naszej historii jest szczególnie mi bliski. Pochodzę z Warszawy, moja rodzina przeżyła piekło Powstania, a mój wujek walczył w nim jako szesnastolatek - dodaje Antoni Pawlicki, serialowy Janek, który jeszcze przed pierwszymi powstańczymi strzałami wda się w potyczkę z niemieckim oddziałem i nie dotrze na miejsce zbiórki.

- Cieszę się, że Powstanie będzie też pokazane z perspektywy kobiet, które odegrały w nim ważną rolę - mówi Agnieszka Więdłocha.

Każdy wybuch inny

 - Nie zależy nam na wyburzaniu budynków, na planie filmowym liczą się przede wszystkim efekty wizualne. Każda eksplozja jest szczegółowo przygotowywana; inaczej robimy wybuchy granatów, które różnią się przecież od ostrzału z moździerzy. Mamy broń specjalnie przystosowaną do ślepej amunicji ze wzmocnionym ogniem i hukiem - zdradza Arkadiusz Rośczak, specjalista od efektów pirotechnicznych.

Zdjęcia potrwają do połowy sierpnia, ekipa pojawi się też w Milanówku, Otwocku i Świebodzicach. Zagrają również Borys Szyc, Edyta Olszówka, Ireneusz Czop i Mariusz Bonaszewski. 

AK

Dowiedz się więcej na temat: Czas honoru

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje