CSI: NY

CSI: Kryminalne zagadki Nowego Jorku

Ocena
serialu
7,5
Dobry
Ocen: 312
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Sekrety nowojorskiego laboratorium

Nowy Jork, który widzimy w serialu "CSI: NY", jest fascynujący, pełen energii i bardzo prawdziwy. Trudno uwierzyć, że tylko część zdjęć powstaje w tej metropolii.

Kręcenie zdjęć na ulicach Nowego Jorku, który żyje we własnym, gorączkowym rytmie, to wyzwanie. Ekipa serialu musi je czasem podjąć.

Reklama

- Atmosfera miasta jest dla nas bardzo ważna - mówi producentka Pam Veasey.

- To ona sprawiła, że zmieniliśmy pierwotną kolorystykę zdjęć z dosyć posępnej, na jasną, naturalną. Przecież turyści, który przyjeżdżają do Nowego Jorku, odkrywają miasto pełne kolorów, życia i niezwykłej energii, a nie jakieś przygnębiające miejsce. Nie ma jednak co kryć: pod Statuą Wolności, na Broadwayu czy na Times Square nie ma warunków do normalnej pracy.

Dlatego ujęcia plenerowe są planowane z taką precyzją, jak desant komandosów. Ekipa pojawia się od 4 do 6 razy w czasie kręcenia jednej serii, pracuje szybko i... znika. Przenosi się na przeciwległy kraniec Ameryki, do Los Angeles. Laboratoria detektywów znajdują się w ogromnym kompleksie CBS Studio Center, oddzielonym od centralnych dzielnic Los Angeles przez pasmo wzgórz (jedno z nich jest zwieńczone słynnym napisem Hollywood). Droga wije się przez wąwozy, wydaje się, że już za chwilę miasto się skończy, a nagle mija się wzniesienia i odkrywa kolejną część bezkresnej aglomeracji. Widok studiów CBS uświadamia skalę tutejszego przemysłu filmowego. Zajmują ponad dwadzieścia hektarów!

Osiemnaście ogromnych hal zdjęciowych, biura, garderoby (ponad 200) i garaże tworzą całą dzielnicę. Kiedy w przerwach między ujęciami gwiazdy CSI spotykają się z dziennikarzami w budynku niedaleko głównej bramy, docierają tam specjalnymi elektrycznymi pojazdami. - Droga z planu i z powrotem ma sporo ponad milę (blisko 2 km - red.). Trudno, żeby aktorzy marnowali czas na spacery. A gdyby któryś po drodze potknął się o jakiś kabel i skręcił nogę, to strach pomyśleć, jakie byłyby straty - mówi kierowca wózka.

Laboratoria dochodzeniowców znajdują się w wielkiej hali, oddzielone od reszty drewnianymi ścianami. Wewnątrz złudzenie rzeczywistości jest doskonałe, zwłaszcza gdy aparatura badawcza zaczyna pulsować kolorowymi światłami. Trudno nie wzdrygnąć się na widok metalowego stołu do sekcji i chłodniczych szuflad na ciała w prosektorium. To nie koniec niespodzianek. Niektóre sceny rozgrywają się na zewnątrz, na ulicy, która jest wierną kopią nowojorskiej, albo w zakątku identycznym jak w Central Parku.

Technicy mogą odtworzyć fragment dowolnego nowojorskiego zabytku. Jeśli więc w serialu zobaczymy sceny pod Statuą Wolności czy iglicą Empire State Building, nie domyślimy się nawet, którą ich część nakręcono w Nowym Jorku, a którą w Los Angeles.

Igor Paja

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje