CSI: NY

CSI: Kryminalne zagadki Nowego Jorku

Ocena
serialu
7,4
Dobry
Ocen: 305
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Rozlicza się z przeszłością

Wszystko ma swój kres, a wkrótce przekona się o tym Mac Taylor (Gary Sinise) z "CSI: Kryminalnych zagadek Nowego Jorku". Jakie wydarzenie wywoła emocjonalną burzę detektywa?

Zacznie się od jednej z antynarkotykowych akcji nowojorskiej policji. Kiedy zespół szturmujący mieszkanie przestępców zajmie się ich złapaniem, Mac Taylor (Gary Sinise) podąży za jednym z nich aż na dach budynku. Wywiąże się ostra walka w strugach deszczu.

Reklama

Dealer przewróci policjanta i wytrąci mu broń z ręki. Mac tak łatwo się nie poddaje, więc obaj będą okładali się pięściami, ale w pewnej chwili przestępca złapie za broń Maca i wyceluje w jego głowę z bliskiej odległości. W tych krytycznych sekundach przyparty do muru Taylor będzie patrzył w lufę pistoletu i czekał na strzał. Oprawca pociągnie za spust...

I nie zdradzimy, co się stanie, ale tych kilka chwil coś zmieni w życiu szefa najlepszego kryminalistycznego laboratorium w Nowym Jorku.

Widmo końca...

Chyba tylko najwierniejsi widzowie pamiętają, że na początku "Kryminalnych zagadek Nowego Jorku" biurko Maca Taylora oblegała dosyć imponująca góra dokumentów. Były to nierozwiązane sprawy, do których został przypisany, gdy już został szefem wspomnianego laboratorium.

Teraz, kiedy o mały włos nie zginął, Mac zacznie głęboko zastanawiać się nad życiem i postanowi rozliczyć się ze sobą.

- Po powrocie sięga po tę ostatnią teczkę. Czuje, że potrzebuje pewnego zamknięcia. Zaczyna intensywnie myśleć o tym, co do tej pory odkładał na bok, o życiu osobistym, o swoich wyborach, o szczęściu...

- To jest prawdziwy policjant, który widział naprawdę wiele: cierpienie, śmierć - przeplatające się z rozpaczą. Mnóstwo okropieństwa, z którym się ludzie stykają w takiej pracy, sprawia, że człowiek zastanawia się, jak wiele jest w stanie jeszcze znieść - wyjaśniał Sinise w wywiadzie dla E!.

Niezaprzeczalnie Mac jest bardzo oddany swojej pracy, a cały zespół, którym zarządza w laboratorium, stał się dla niego rodziną.

- On doskonale wie, że jest bardzo wydajny i osiąga efekty. Problem tkwi gdzie indziej. Kiedy rozliczy się z przeszłością, wtedy zacznie się zastanawiać: co dalej, co na mnie czeka, co osiągnąłem? Czy zdobędzie się na odwagę i odejdzie z zespołu? Nie wiem. Mam nadzieję, że te wątpliwości będziemy mieli szansę dokładniej poznać w kolejnym sezonie. Rok temu byliśmy pewni, że wrócimy.

- Tym razem mieliśmy wątpliwości. Musieliśmy przygotować się na ewentualny koniec. Dlatego ten finał jest poświęcony Taylorowi - powiedział Sinise w wywiadzie dla TV Guide.

Czekając na wyrok

Jeszcze zanim stacja CBS zgodziła się na kolejny sezon "Kryminalnych zagadek...", aktor wyrażał się w samych superlatywach o swojej pracy i kolegach.

- Stworzyliśmy na planie wspaniałą atmosferę. Dogadujemy się bez problemów, nie ma konfliktów. My naprawdę kochamy tę pracę. Z niecierpliwością czekam na decyzję stacji CBS. I... oczywiście chciałbym wrócić po przerwie do pracy - podkreślał Gary.

Wyjście awaryjne

Twórcy serialu byli przygotowani na wszystko.

- Zadaliśmy sobie pytanie: jeśli nie wrócimy, to czy będziemy zadowoleni z tego, co pozostawimy po sobie? - mówiła producentka serialu Pam Veasey.

- Musieliśmy wymyślić taki scenariusz, który zgrabnie zamknie serial, a jednocześnie nie pozbawi nas perspektywy dalszego rozwoju fabuły. Postanowiliśmy zostawić widzów w niepewności co do decyzji Maca - dodała.

nex

Dowiedz się więcej na temat: CSI: Kryminalne zagadki Nowego Jorku | Gary Sinise

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje