Canal+: Seriale
Ocena
serialu
7,5
Dobry
Ocen: 24
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"DNA": Międzynarodowa produkcja, w której najjaśniej świeci... polska gwiazda

"DNA" to duńsko-francuski serial kryminalny, który przenosi widzów również do Polski. Polskich akcentów jest zresztą więcej. W jedną z głównych ról w produkcji twórców takich hitów jak "The killing" i "Most nad Sundem" wcieliła się Zofia Wichłacz. Jak sobie poradziła u boku gwiazd duńskiego i francuskiego kina? Odpowiem krótko: znakomicie! Choćby dla niej warto obejrzeć ten serial.

"DNA": Serial, o którym powinno być głośno

"Powinno" to w tym przypadku słowo klucz, bo w internecie próżno szukać polskich recenzji międzynarodowej koprodukcji, która zachwyca wieloma elementami. Co ciekawe pierwszy sezon serialu zadebiutował na ekranach już 3 lata temu i przeszedł właściwie bez echa. Teraz, gdy w Canal+ można obejrzeć zarówno pierwszą, jak i drugą odsłonę dzieła twórców słynnego "The killing" o produkcji robi się nieco głośniej. 

Akcja "DNA" rozgrywa się w trzech państwach: Danii, Francji i Polsce. Głównym bohaterem serialu jest szanowany policjant Ralf Larsen (Anders W. Berthelsen), który świetnie radzi sobie zarówno z obowiązkami zawodowymi, jak i tymi prywatnymi. Ma żonę i kilka miesięcy temu został tatą. Życie śledczego zdaje się być sielanką do czasu, gdy w jego ręce wpada sprawa porwania małej Miny. Ślady prowadzą do Polski, a konkretnie do miejscowości Tworóg. Larsen nie waha się zaryzykować i razem z małą córeczką, która tego dnia wyjątkowo jest pod jego opieką, wsiada na prom do Polski i próbuje rozwikłać sprawę. Tam dochodzi do wypadku, w którym ginie jego dziecko. Policjant jako jedyny nie wierzy w śmierć małej Andrei...

Reklama

Tymczasem w Polsce młoda dziewczyna, Julita (Zofia Wichłacz) zachodzi w ciążę. Z powodu trudnej sytuacji materialnej znajduje schronienie wśród matek zakonnych. Zgromadzenie pomaga dziewczynom, które z różnych przyczyn nie mogą liczyć na wsparcie. Z ich placówki jednak żadna matka jeszcze nigdy nie wyszła z dzieckiem... 

Ten zarys fabularny to tylko początek mrocznej historii o handlu dziećmi, fanatyzmie religijnym i rodzinnych dramatach. Główni bohaterowie wracają również w drugiej odsłonie, którą od piątku możemy oglądać w Canal+. Tym razem Ralf Larsen skupia się na tropieniu handlarzy ludźmi...

Wciągająca historia, która ma kilka mankamentów

Serial "DNA" zaskoczył mnie na kilku polach. W większości były to jednak zaskoczenia pozytywne. Historia przedstawiona w duńskiej produkcji z każdym odcinkiem wciąga coraz bardziej i sprawia, że trudno oderwać się od ekranu. Ja cały pierwszy sezon obejrzałam w zaledwie... jeden dzień. Serial sprawnie myli tropy, a to, co początkowo uznawaliśmy za pewnik, szybko okazuje się jedynie fabularną pułapką. Zachwyca także atmosfera, mroczna i chłodna, i to nie tylko ze względu na Skandynawię.

Dużą zaletą są bowiem ciągłe zmiany lokacji. Akcja rozgrywa się m.in. w Danii, Polsce, Francji, a w drugim sezonie również w Rumunii. Wszystko to sprawia, że nawet na moment nie pozostajemy znużeni i z każdą minutą chcemy więcej. Sceny skonstruowane są w ten sposób, że niemal przez cały seans czujemy napięcie i dreszczyk emocji. 

Żeby było sprawiedliwie, muszę powiedzieć nieco o wadach "DNA". Zdecydowanie nie jest to serial, w którym wszystkie elementy idealnie współgrają. Irytować może konstrukcja niektórych postaci, szczególnie szefowej Ralfa z pierwszego sezonu. Kobieta wciąż utrudnia śledztwo i wydaje się być wyjątkowo niekompetentna, zwłaszcza w momencie, gdy zestawi się ją z niemal perfekcyjnym Larsenem. 

Razić, a może i nawet bawić może przedstawiony przez twórców obraz Polski i Polaków. Polska w oczach obcokrajowców przedstawiona jest jako kraj dość zaściankowy, który od wielu lat się nie rozwija i mocno tkwi w konserwatyzmie. Z drugiej strony natomiast wszyscy bohaterowie z Polski doskonale posługują się językiem angielskim. Policjanci, zakonnice, a nawet ludzie z prowincji nie mają problemu, by podczas spotkania z duńskim policjantem z łatwością przerzucić się na ten język. 

Wszelkie niedostatki niweluje jednak obsada. Oprócz gwiazd duńskiego kina, wspomnianego Berthelsena oraz Nicolasa Bro, i francuskiego kina (nominowana do Oscara Charlotte Rampling), na ekranie błyszczą polscy aktorzy. 

Zofia Wichłacz zachwyca w "DNA"

W pierwszym sezonie "DNA" w obsadzi znaleźli się m.in. Maciej Musiał, Piotr Polk i Wojciech Błach. Jedną z głównych ról zagrała natomiast Zofia Wichłacz, którą możemy oglądać również w drugim sezonie serialu.

Aktorka, znana polskim widzom m.in. z filmu "Miasto 44", zachwyciła naturalnością i doskonałym przygotowaniem. Jej postać jest bardzo wiarygodna, w żadnym momencie, patrząc na serialową Julitę, nie odczuwamy nawet nutki fałszu. Wichłacz warsztatowo zupełnie nie odstaje od zagranicznej obsady. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że z całej plejady aktorów pojawiających się na ekranie wypada najlepiej. 

Gdybym miała wskazać jedną z największych zalet produkcji, byłby to właśnie występ Polki. Choćby dla nie warto obejrzeć ten serial. Gorąco do tego zachęcam.

Zobacz też: Warszawianka, pierwszy, polski serial oryginalny na SkyShowtime w czerwcu


swiatseriali
Dowiedz się więcej na temat: Zofia Wichłacz
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy