BrzydUla

Ocena
serialu
9,9
Super
Ocen: 29503
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Takiego finału jeszcze nie było!

Finał to wielkie emocje, ale i czas podsumowań. Kto okazał się niespodzianką tej edycji, a kto miał największego pecha? I co najważniejsze, kto wygra Kryształową Kulę? Swoimi uwagami podzielili się z nami Dorota Williams i Agustin Egurrola. Oni znają ten program od podszewki.

Oboje są związani z "Tańcem z gwiazdami" od początku. Agustin Egurrola jest głównym choreografem programu, a Dorota Williams odpowiada za stroje. Dla nich to już XI finał, ale oboje przyznają, że nie ma dwóch podobnych do siebie.

Reklama

- Za każdym razem jest to wyjątkowe wydarzenie. Spotyka się innych ludzi, pojawia się wyjątkowa energia, emocje - mówi Dorota.

Pożegnanie i zaproszenie

Finał to dla niej wyzwanie. Pary zawsze chcą zachwycić choreografią, ale i strojem. Zdarza się, że uczestnicy przebierają się podczas tańca.

- W jednej z edycji, podczas finału Ania Guzik wyszła w garniturze, a w czasie tańca przebrała się w wieczorową suknię - opowiada stylistka. Być może w tę niedzielę zobaczymy podobne show... Finałowy odcinek to także spotkanie wszystkich par programu i ich wspólny taniec.

- Jest to swego rodzaju pożegnanie z widownią i zaproszenie do następnej edycji. Próby do tej choreografii należą do ulubionych momentów wszystkich uczestników. To praktycznie spotkania towarzyskie starych znajomych, gdzie taniec spada trochę na drugi plan, a najważniejsze są wspomnienia - mówi Agustin.

Pechowcem tej edycji można nazwać Artura Barcisia. Kontuzja nogi, której nabawił się podczas treningów, wykluczyła go z dalszego udziału w programie. Z pękniętą kością stopy tańczył Rafał Maserak, także Julia Kamińska walczy z bólem w prawej stopie.

Ale zaskoczenie!

Jeżeli zaś chodzi o największe niespodzianki, to według Egurroli są nimi Olga Bołądź i Katarzyna Grochola.

- Na początku nikt nie wróżył Oldze, że zajdzie tak wysoko. Ale ciężką pracą i szczerością, udało jej się zdobyć sympatię telewidzów. Bohaterką tej edycji "Tańca..." jest też na pewno Katarzyna Grochola, która z Janem Klimentem dotarła aż do półfinału.

-To wyjątkowa uczestniczka, która pokazała wszystkim, że w życiu najważniejsza jest miłość i przyjaciele - mówi choreograf.

- Dzięki niej ta edycja była dla pozostałych uczestników przede wszystkim zabawą i przyjemnością - dodaje.

Niedziela bez wątpienia będzie należała do Kasi Glinki i Julii Kamińskiej. Od początku były faworytkami, ciężko pracowały i w pełni zasłużyły na finał.

- Stefano ma sposób na każdą ze swoich tancerek. Bardzo go cenię. Z kolei Rafał ma niesamowitą energię, którą zaraża swoje tancerki. To w dużej mierze, właśnie dzięki tej energii jego uczennice rozkwitają i dochodzą tak wysoko - mówi o tancerzach Dorota Williams.

A o Kasi i Julce mówi - genialne, wartościowe dziewczyny. Mają w sobie to coś.

Emocje górą

- Tańce Stefano i Kasi były zawsze niesamowitymi spektaklami. Natomiast Julka zdobyła sympatię widzów młodością i energią, mimo że często było jej bardzo trudno. Szykuje się naprawdę fantastyczny odcinek finałowy, a walka o głosy widzów będzie trwała do końca. Zobaczymy na pewno niesamowite choreografie i ogromne emocje, czyli to co najpiękniejsze w "Tańcu z gwiazdami"- podsumowuje Agustin Egurrola.

Anna Woźniak

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje