Reklama

Blondynka

Ocena
serialu
7,7
Dobry
Ocen: 660
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Pierwsza przygoda z aktorstwem

Lisa Ngefah Suh ma rękę do zwierząt. Rola Bogusi to jej pierwsza przygoda z aktorstwem. - To była dla mnie praca, ale i dobra zabawa - mówi 11-letnia Lisa. Na planie najbardziej podobały jej się zwierzęta, a najmniej to, że ciągle musiała na coś czekać.

Możesz zdradzić, jak trafiłaś do serialu?

Reklama

- Z koleżanką Oliwią wracałyśmy od jej koleżanki Marty i pewna pani zaczepiła nas mówiąc, żebyśmy przesłały swoje zdjęcia do agencji. Moje zdjęcie się spodobało i poszłam z mamą na casting. Mama uważała, że go nie przejdę (śmiech). Jednak po dwóch tygodniach zadzwonił telefon i okazało się, że dostałam rolę.

W serialu jeździsz konno. Jak się do tego przygotowywałaś?

- Latem wyjeżdżałam i uczyłam się jeździć konno z kaskaderami. Było bardzo fajnie.

W "Blondynce" pojawiają się też inne zwierzaki. Zawsze słuchają się ludzi?

- To zależy, czy są przyzwyczajone. W scenie, kiedy pies musiał gdzieś za mną biec, zawsze trzymałam parówkę w ręce.

A znasz sposób, jak sprawić, aby konie robiły to, co zechcesz?

- O, to niełatwe. Tak naprawdę, to do końca jeszcze nie nauczyłam się jeździć. Podczas zdjęć zawsze ktoś mi pomagał. Raz kręciliśmy scenę, w której znajdujemy martwego konia. Miał on leżeć i był polany sokiem malinowym, żeby wyglądało to jak krew. Bardzo długo nie mogliśmy nagrać tej sceny, bo koń cały czas się podnosił i zlizywał sok.

Jesteś podobna do Bogusi?

- Trochę tak. Tak jak ona strasznie lubię uprawiać różne sporty. Biegam, gram w badmintona, a najbardziej lubię grać w piłkę nożną.

Z chłopakami grasz w piłkę?

- Z chłopakami i z dziewczynami.

Dużo masz koleżanek, które kopią piłkę?

- Tak, trzy przyjaciółki - Marysię, Olę i Alę. Zawsze po lekcjach gramy na boisku w piłkę nożną.

- Podczas gry chłopcy są dla Was wyrozumiali, czy traktują jak równych sobie?

- Jak równych, czasem nawet nieźle dajemy im w kość.

Jakie były reakcje znajomych, gdy zobaczyli Cię w telewizji?

- Koledzy w szkole bardzo się śmiali.

Dlaczego?

- Śmiali się z tego, jak mówiłam. Trochę tam zaciągam.

A co najmilszego usłyszałaś o swojej roli?

- Moja koleżanka Agata powiedziała, że jak oglądała pierwszy odcinek, to ciągle się złościła, że mnie w nim nie było.

Co Ci się najbardziej podobało w przygodzie aktorskiej?

Chyba to, że pracowałam z różnymi zwierzakami.

A jest coś, co Ci się nie podobało?

- Może to, że na planie ciągle się na coś czeka? Czasami były bardzo długie przerwy i wtedy zazwyczaj czytałam książkę.

Jaka to była książka??

- "Gone. Zniknęli" - to raczej powieść dla nastolatków, bo ja nie lubię czytać książek dla dzieci.

Masz niepolskie nazwisko. Zdradź, skąd pochodzi Twój tata.

- Z Kamerunu. Odwiedziłam ten kraj i bardzo mi się podobał.


Rozmawiała Anna Woźniak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje