Reklama

Blondynka

Ocena
serialu
7,6
Dobry
Ocen: 736
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Blondynka": To był strzał w dziesiątkę!

Co roku aktor ma 24 grudnia aż dwa powody do radości: jednym jest Wigilia, drugim urodziny. Właśnie skończył 44 lata. Nam opowiada o rolach w „Blondynce” i „Klanie”.

Joanna Moro, odtwórczyni tytułowej roli w serialu "Blondynka", powiedziała, że Sylwia i Marcin są dla siebie stworzeni, tylko jej bohaterka jeszcze o tym nie wie. A pana bohater wie?

Reklama

- Podejrzewam, że nie do końca to do niego dociera, aczkolwiek ich spotkanie, po dłuższym czasie, uświadamia mu z pewnością, że ta kobieta jest dla niego kimś bardzo ważnym. Czuć między nimi wyraźną chemię, przyciąganie dusz i ciał, pokrewieństwo myśli. Wątek prowadzony jest o tyle frapująco, że wszyscy wokół to widzą, poza... samymi zainteresowanymi. Przynajmniej na razie.

Marcin zostanie w Majakach na dłużej?

- Zdaje się, że tak - i to nie tylko w związku z interesami, które go tu przywiodły, czy chorobą stryja (Krzysztof Gosztyła). Główny powód ma niepokorny charakter i nazywa się Sylwia, a on będzie szukał pretekstu, żeby powrócić do tej uroczej miejscowości...

Pana bohater zajmie się turystyką konną?

- Tak, w planach jest też własna stadnina. W tym sezonie mieliśmy z Joanną sporo scen w siodle: trzeba było się podszkolić, co się może przydać na przyszłość, jako że w kolejnej, piątej serii (o ile dojdzie do skutku!), temat "koński" ma być kontynuowany. Ale nie zapeszajmy, dopóki rzecz się nie stanie, wolę mówić o tym, co jest tu i teraz.

Jak pan się czuł na planie?

- Doskonale. "Blondynka" to produkcja, która bardziej przypomina film niż serial. Może dlatego, że od początku zawiaduje nią wyłącznie jeden reżyser, Mirosław Gronowski, który ma stałą wizję kierunku, w jakim dążymy i realny wpływ na scenariusz. Zresztą autorzy scenariusza też należą do pierwszej ligi. Zespół jest świetny - wspaniali wykonawcy i pełnokrwiste postaci. Za każdym razem, ilekroć się tu znajduję, jestem pod wrażeniem tej obsady: to strzał w dziesiątkę!

Gra pan też w "Klanie"...

- Tworzymy z Agnieszką Lubicz (Paulina Holtz) szczęśliwy związek, kupiliśmy niedawno dom. Z tego, co wiem, ma ona tendencję do częstej zmiany partnerów. Żywię nadzieję, że to już przeszłość, bo dobrze się z Pauliną dogadujemy, co chyba "przechodzi przez ekran". I może Janusz okaże się tym jedynym?

Rok dopiero się zaczął. Niedawno mieliśmy święta Bożego Narodzenia z Wigilią, która dla pana jest o tyle szczególna, że to dzień pana urodzin.

- Każdego roku komplet gości na imprezie urodzinowej mam zapewniony. Rodzice zawsze zaznaczali, że jest to dla mnie szczególny dzień. Śmieję się, że rano dostawałem traktor, a wieczorem przyczepę.

I tak został an Michałem, co się nie zmienia, w przeciwieństwie do nazwiska, które poszerzyło się o nowy element: Głowacki...

- Postanowiliśmy z żoną, że przyjmiemy nawzajem swoje nazwiska i od dnia ślubu obydwoje jesteśmy dwojga nazwisk. Oryginalny pomysł, który nam się podoba.

Rozm. JOLANTA MAJEWSKA

Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Michał Lesień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje