Barwy szczęścia

Ocena
serialu
8,4
Bardzo dobry
Ocen: 14473
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Historia jak z filmu

Królowa polskich seriali Ilona Łepkowska ogłosiła, że rezygnuje z funkcji kierownika literackiego "Barw szczęścia". Co za tym stoi?

Po wakacjach Ilona Łepkowska funkcję kierownika literackiego przekaże koleżance, którą przygotowuje do tego od kilku miesięcy.

Reklama

- Chodzi o to, by przebiegło to w sposób łagodny, bezkolizyjny, a przede wszystkim bez szkody dla projektu i dla zespołu - wyjaśnia scenarzystka.

- Ja nadal zostanę współproducentem i będę trzymać pieczę nad serialem, ale żegnam się z rolą szefa literackiego. Mam nadzieję, że to sprawi, iż czasem będę mogła mieć wolny weekend.

Nie jest tajemnicą, że od jakiegoś czasu Ilona Łepkowska jest w udanym związku z architektem i pisarzem Czesławem Bieleckim. Czy to on miał wpływ na podjęcie przez scenarzystkę decyzji o zwolnieniu tempa pracy?

- On na mnie nie wpływa, natomiast bardzo mi współczuje - twierdzi Ilona Łepkowska.

- Też wykonuje wolny zawód, ale mimo wszystko może pozwolić sobie czasem na to, żeby nie pracować w weekend.

Historia znajomości Ilony Łepkowskiej i Czesława Bieleckiego jest jak z filmu.

- Jednak na całe szczęście jest to życie, a nie film - śmieje się królowa polskich seriali.

- Poznaliśmy się 51 lat temu. Ja miałam wtedy pięć lat. Byliśmy sąsiadami - mieszkaliśmy drzwi w drzwi na tym samym piętrze w tym samym domu. Nasi rodzice się przyjaźnili, tak więc znam Sławka od zawsze i zawsze byliśmy w bliższym czy dalszym, ale jednak, kontakcie. Dwa lata temu zadzwonił do mnie z prośbą o przeczytanie i zrecenzowanie książki "Scenarzysta", którą wtedy napisał. To wyjątkowy mężczyzna, bo umie słuchać nawet krytycznych uwag na temat swojej pracy.

Co ciekawe, tę miłość scenarzystce wywróżyła wróżka.

- Zgadza się - potwierdza Ilona Łepkowska.

- Moja koleżanka Małgosia zaprosiła mnie na swoje 50. urodziny i zapowiedziała, że atrakcją będzie wróżka. Byłam wtedy samotną osobą i absolutnie nie spodziewałam się, że to się zmieni. W ramach żartu podeszłam do tej wróżki. Ona - wpatrując się w swoje karty - stwierdziła, że wkrótce czeka mnie trwały związek ze starszym ode mnie parę lat mężczyzną, który ma dom na wsi. Że będziemy razem podróżować i będzie się to wiązało między innymi z jego działalnością publiczną. Że za trzy lata weźmiemy ślub. Bardzo się wtedy uśmiałam.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje