Reklama

"Barwy szczęścia": Dramat Bożeny!

Bożena (Marieta Żukowska) i Bruno (Lesław Żurek) otrzymają od Matuszewskiej (Magdalena Dębicka) zaświadczenie pozytywnego ukończenia warsztatów przedadopcyjnych, a chwilę później dowiedzą się, że nie mogą zostać rodzicami Tadzia (Józef Trojanowski). Dlaczego?

W 2456. odcinku "Barw szczęścia" (emisja w czwartek 27 maja o godzinie 20.10w TVP2) Bożena wyzna Matuszewskiej, że odlicza już godziny do chwili, gdy oficjalnie zostanie matką adopcyjną i będzie mogła zabrać Tadzia do domu.

- Jeszcze trochę cierpliwości, pani Bożeno, ale jak dotąd wszystko idzie wzorcowo, a nasz psycholog wystawił państwu nie tyle opinię, co prawdziwą laurkę - oznajmi Stańskiej dyrektorka ośrodka adopcyjnego. 

- Jesteście państwo na najlepszej drodze, ale w dokumentacji brakuje jeszcze wywiadu wewnątrzrodzinnego. Ale... to czysta formalność - doda.

Reklama

W tym samym czasie w mieszkaniu Amelii (Stanisława Celińska) i Tomasza (Kazimierz Mazur) zjawi się pracownica opieki społecznej, by przeprowadzić z Wiśniewskimi wywiad środowiskowy na temat Stańskich.

- Proszę się o nic nie martwić, Tadzio będzie u Bożenki i Bruna szczęśliwy. Ja sama nie tylko nie mam nic przeciwko adopcji dziecka z zespołem FAS, ale jestem dumna z mojego syna i z synowej - powie jej Amelia.

Jeszcze tego samego dnia Stańscy dostaną od Matuszewskiej wiadomość, że zaszły nieoczekiwane okoliczności, które muszą omówić... Okaże się, że rodzina zastępcza, która aktualnie opiekuje się Tadziem, nie chce go oddać!

- Jak to nie chce? Są chyba jakieś procedury? - zdenerwuje się Bruno.

- Tak, ale przede wszystkim liczy się dobro dziecka, a ta rodzina pokochała Tadzia - westchnie zrezygnowana Bożena.

- Nikt nas nie uprzedził o takim ryzyku. Jak to jest w ogóle możliwe, że nie chcą go oddać? My nawet nie mogliśmy go widywać, dopóki nie skończymy warsztatów - Stański będzie coraz bardziej wściekły, bo uświadomi sobie, że mogą minąć miesiące, zanim sprawa się wyjaśni.

Bruno postanowi natychmiast rozmówić się z Matuszewską. Pojedzie do ośrodka adopcyjnego razem z Bożeną i od razu zaatakuje dyrektorkę. 

- Nie umiemy się pogodzić z tym, że ktoś nagle może nam zabrać Tadzia. Spełniamy kryteria do pełnej adopcji i jesteśmy na nią zdecydowani - powie i zażąda wyjaśnień.

- Wiem, że to dla państwa trudne, ale dla dziecka najlepiej jest, gdy opiekunowie się nie zmieniają, więc skoro rodzina zastępcza pokochała Tadzia, to nie ma powodu, żeby im go zabierać - usłyszy.

Czy Bożena i Bruno będą musieli pożegnać się z marzeniami o adopcji? Czy zrezygnują z walki o Tadzia?

AIM

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje