Reklama

Aż po sufit!

Ocena
serialu
7,4
Dobry
Ocen: 170
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Aż po sufit": Nie potrzebuję pomocy kaskaderów!

Nie brałem udziału w zdjęciach próbnych – mówi aktor Tadeusz Borowski. – Chyba od razu widać, że mam coś w sobie z Dziadka vel Kapitana! – żartuje. Przed nami finałowy odcinek pierwszej serii, ale będzie kontynuacja.


Reklama


Jako Tadeusz, nestor rodu z serialu "Aż po sufit!", mimo wieku jest pan bardzo aktywnym człowiekiem...

- Mówię o nim żartem Kapitan Tadeusz, pseudonim Dziadek albo na odwrót. W australijskiej wersji Tadeusz był farmerem, z lekka już niedomagającym. My odeszliśmy od pierwowzoru w kierunku zażywnego marynarza, człowieka, który owszem, ma swoje lata, ale... jeszcze może.

Raczej mógł. Miał wiele planów do zrealizowania, ale po śmierci ukochanej żony (Małgorzata Niemirska) załamał się i chciał nawet rzucić się ze skały!

- Zapomniał jednak przy tym, że umie pływać. Człowiek ma przecież instynkt samozachowawczy i prawdopodobnie nic by mu się nie stało, gdyby skoczył do wody, chyba że rozbiłby się po drodze. Swoją drogą klif, na którym kręciliśmy te sceny, zawalił się następnego dnia. Byłem ostatnim człowiekiem, który na nim stał! Powiało grozą! Nie do końca, zostałem zabezpieczony specjalnymi linami, a wcześniej pytano mnie, czy nie chcę kaskadera. Odmówiłem - nigdy dotąd nie korzystałem z takiej pomocy i nadal nie potrzebuję. Podobnie jak mój bohater, pozostaję w dobrej kondycji fizycznej! (śmiech).

Tadeusz ma wielkie wsparcie w serialowej córce Joannie i jej rodzinie.

- Na tym polega pozytywne przesłanie tego serialu, że jest nas pełno pod jednym dachem - aż po sufit - i każdy ma swoje problemy, a dzięki temu, że trzymamy razem, jesteśmy zwarci i solidarni, dlatego zwyciężamy!

"Aż po sufit!" ma swoich sympatyków, ale i przeciwników - jest ich tak wielu, że pod znakiem zapytania stanęła jego kontynuacja...

- W Australii serial był emitowany przez kilka lat i zbierał nagrody. Być może ci, którzy są u nas na "nie", szukają mocniejszych doznań na ekranie, żeby było pif-paf, trup w szafie etc. Być może nie dorośliśmy jeszcze do takiej normalności? Czas pokaże.

Rozm. JOLANTA MAJEWSKA-MACHAJ

Tele Tydzień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje