Aż po sufit!

Ocena
serialu
7,4
Dobry
Ocen: 160
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

"Aż po sufit": Edyta Olszówka boi się o swoją przyszłość!

Edyta Olszówka, którą po wakacjach oglądać będziemy jako Joannę Domirską w nowym serialu „Aż po sufit!”, boi się myśleć o przyszłości. - Jest we mnie dużo strachu, że nie będzie dla mnie pracy – mówi.

Edyta Olszówka nie kryje, że praca jest dla niej bardzo ważna. Powiedziała kiedyś, że potrzebuje pracy jak powietrza, że nie umiałaby siedzieć bezczynnie w domu i czekać na propozycje. Na szczęście na razie aktorka nie może narzekać na brak zajęć - gra główną rolę w nowym serialu TVN "Aż po sufit!" i spędza niemal całe dnie na planie, występuje na scenie w aż pięciu warszawskich teatrach. A jednak... boi się o swoją przyszłość.

Reklama

- Wszyscy straszą, że im dalej w las, tym aktorkom jest ciężej. Nie jestem zależna od siebie, jeśli chodzi o pracę, niczego sama sobie nie napiszę, nie wyreżyseruję i nie wyprodukuję. Potrzebuję do tego ludzi, ale zagrać mogę dużo - stwierdziła ostatnio, dodając, że stara się odpędzać od siebie myśl, że może kiedyś zabraknąć dla niej ról i propozycji.

- Wciąż uczę się sprowadzać swoją pracę i swoje życie do chwili, która dzieje się teraz - twierdzi aktorka.

Edyta Olszówka uważa się za kobietę twardo stąpającą po ziemi i bardzo zorganizowaną.

- Od 17. roku życia pracuję na siebie, prowadzę firmę, płacę rachunki, stawiam się punktualnie do pracy i wiem, czego chcę - powiedziała w wywiadzie dla "Urody Życia".

Niezapomniana Pola Madejska z "Przepisu na życie" żartuje, że nigdy nie chciała być... normalna. Marzyła o kolorowym życiu i robieniu tylko tego, co może ją bez reszty pochłonąć. Dziś mówi, że przygnębia ją świadomość, że jedno życie nie wystarczy, by doświadczyć wszystkiego, co oferuje świat.

- Mam przekonanie, że szczęście nie jest dane na zawsze - twierdzi.

Edyta Olszówka nie ma problemu z zaakceptowaniem tego, że jej młodość minęła bezpowrotnie, a wręcz podoba się jej... starzenie. Pytana, czy poddałaby się operacji plastycznej, by oszukać czas, mówi, że zdecydowałaby się na zabieg tylko wtedy, gdyby miała pewność, iż dzięki niemu będzie szczęśliwsza.

- Gdyby operacja plastyczna dawała gwarancję na szczęście, pocięłabym się kawałek po kawałku. Ale nie daje, więc po co mam to robić? - wyznała.

Dowiedz się więcej na temat: Edyta Olszówka | Aż po sufit

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje