Reklama

Aida

Ocena
serialu
6,2
Niezły
Ocen: 100
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Jestem bardziej opanowana

- Bezpieczeństwo finansowe daje spokój. Aida go nie ma. Ale i mój zawód jest pod tym względem ryzykowny - uśmiecha się Sonia Bohosiewicz. Ostatnio jednak na brak pracy aktorka nie może narzekać!

Reklama

Gra tytułową rolę w "Aidzie", zasiada w jury "Bitwy na głosy", a wkrótce po raz drugi zostanie mamą. Sonia Bohosiewicz jest ostatnio bardzo zapracowana.

Są jacyś źli bohaterowie w tym serialu?


  - W zasadzie tu nie ma negatywnych postaci. Wszyscy są sympatyczni, choć czasem konflikt interesów i pomysłów na życie doprowadza do dość dziwnych sytuacji. Moja bohaterka Aida toczy wieczną walkę ze swoją mamą, dokładnie taką samą, jak w czasach, gdy była nastolatką. Wtedy, kiedy uciekła z domu.

Po długim czasie wróciła z dwójką dzieci do matki i okazało się, że ta wojna nigdy nie umarła, ona między nimi wciąż trwa. Kochają się bardzo, ale....

...mama wciąż traktuje ją jak nastolatkę?

- Jest jeszcze bardziej gderliwa wobec Aidy niż dawniej. Z jeszcze większymi pretensjami. Uważa, że Aida zniszczyła jej życie. Oczywiście gdzieś pod spodem jest między nimi wielka miłość i obie są po tej samej stronie barykady. Ale jakby już z przyzwyczajenia wikłają się w kolejne kłótnie.


To chyba zresztą nie jedyne kłopoty Aidy?

- Aida ma wciąż problemy z pieniędzmi. Jest jeszcze dwójka dzieci: dorastająca Aneta [w tej roli Maja Bohosiewicz, prywatnie siostra aktorki - przyp. redakcji], którą interesuje wszystko oprócz nauki. Aneta spędza sen z powiek Aidzie. Dziewczynka odziedziczyła temperament po babci i mamie - to trzecia wybuchowa kobieta w tym domu.

I do tego jest jej młodszy brat Remik [Jakub Wróblewski - przyp. red.], zatopiony w gameboyu i różnych innych grach. To dzieciak z wyobraźnią - raz coś stłucze, raz zepsuje, raz podpali.

Na planie bywa więc gorąco?

- Przede wszystkim śmiesznie. Bo scenariusz jest dość niepoprawny, a przegląd ludzi i ich zachowań bardzo bogaty.

Za co najbardziej lubisz swoją bohaterkę?

- Myślę, że za poczucie humoru. Mamy je zresztą bardzo podobne. Ja jestem jednak bardziej opanowana, ona - może z powodu uwarunkowań materialnych - ciągle balansuje na granicy wybuchu. Jej lont skrócił się do trzech centymetrów, a u mnie ma jakieś... 30 metrów. Dlatego jeśli o mnie chodzi, to trudno by było zdetonować taką bombę.

Bezpieczeństwo finansowe daje spokój. Aida go nie ma. Choć zawód, który wybrałam, też niesie ze sobą spore ryzyko. Jako aktorzy zawsze bazujemy na tym, czy dostaniemy propozycje. Najgorsze, co może nas spotkać, to brak ofert pracy.

Rozm. a.im.


Dowiedz się więcej na temat: Sonia Bohosiewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje