Navy NCIS: Naval Criminal Investigative Service

Agenci NCIS

Ocena
serialu
8,1
Bardzo dobry
Ocen: 454
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Perfekcyjny numer 2

Energetyczny i zawsze wygadany Michael Weatherly przyznaje, że lubi podkręcać sceny, nad którymi pracuje na planie "Agentów NCIS", czym bawi kolegów do łez. Aż trudno uwierzyć, że ten przystojniak nie jest rozchwytywany.

Nie ukrywa, że rzucił szkołę dla kariery aktorskiej, którą zaczynał grając w serialu "Bill Cosby Show".

Reklama

- Miałem do powiedzenia tylko kilka linijek, ale zupełnie nie wiedziałem, co robić. Nieustannie musiałem powtarzać dialogi. Szło mi fatalnie - przyznaje Michael Weatherly w wywiadzie dla TV Guide.

Zaakceptować siebie

Potem pojawiły się epizody w soap operach, m.in. "Guiding Light". Przełom nastąpił pod koniec lat 90.

- Wtedy zrozumiałem, że chcę grać do końca mych dni i ta myśl mnie uspokoiła - stwierdził aktor. W 2001 roku James Cameron zaproponował mu rolę Logana Cale'a, cybernetycznego geniusza, w "Cieniu anioła" - u boku Jessici Alby.

Gwiazdor przyznał, że najbardziej zależało mu na udowodnieniu innym, że nie jest gorszy. Był przekonany, że ludzie uważają go za głupka, bo nie skończył szkoły.

- Sądziłem, że muszę imponować ludziom błyskotliwością. Wybierając role podobne do Logana, pragnąłem nadrobić moje braki. Chciałem być traktowany poważnie - zwierza się Michael.

Wreszcie stabilizacja

Tak naprawdę odetchnął, kiedy dostał angaż w "Agentach NCIS".

- Tony bywa irytujący, a jednocześnie szczery i zabawny, ale dopiero teraz, po kilku latach, widzę między nami podobieństwa - zdradza aktor.

- Obaj dobrze się czujemy grając drugie skrzypce. Nawet mój syn to zauważył i powiedział, że zawsze jestem tuż obok. Chciałby, żebym zagrał główną rolę, ale ja sądzę, że stałem się perfekcyjnym numerem 2. Przestałem się tym przejmować. Cieszę się z tego, jak wysoko zaszedłem. Jestem szczęśliwy - stwierdził na koniec wywiadu.

nex

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje