1920. Wojna i miłość

Ocena
serialu
6,7
Niezły
Ocen: 195
Oceń
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10

Wesołowski w męskim kinie

Kuba Wesołowski, który zagrał jedną z głównych ról w historycznym serialu TVP1 "1920. Wojna i miłość", opowiada o pracy w tej produkcji.

PAP Life: - Znów pojawisz się na ekranie w mundurze.

Reklama

Kuba Wesołowski: - Tak, lecz tym razem to zupełnie inne kino. Męskie, czasem brutalne, odważne. W tytule pojawia się miłość, lecz to nie ona dominuje, tylko wyjątkowość ludzi w tym dramatycznym okresie historii.

Taki temat jest chyba lepszym materiałem na film fabularny, a nie na serial.

- Oczywiście, że to temat na fabułę, ale zrobiliśmy z tego serial, ponieważ takie były wymogi telewizji. Mieliśmy na to określone środki i czas. W fabule można robić wszystko dłużej, tu musieliśmy stworzyć wszystko szybko, ale bardzo się do tego przykładaliśmy. Staraliśmy się uczynić sceny wyjątkowymi. Moim najmilszym wspomnieniem jest praca z takimi aktorami jak: Wojtek Zieliński, Tomek Borkowski, Eryk Lubos czy Michał Żurawski. Bardzo się cieszę, że mogłem pracować z tymi ludźmi.

Czy "1920. Wojna i miłość" może być dla widzów lekcją historii?

- Tło historyczne jest tu bardzo widoczne. Ten okres kryje wiele tajemnic. Wydaje się nam, że trochę wiemy o tych czasach, ale tak naprawdę wiemy bardzo mało. Pokazujemy tu trzech mężczyzn z różnych zaborów. Każdy z nas chce zdefiniować polskość po swojemu. Dla chłopaka ze Śremu w zaborze pruskim, którego gra Wojtek Zieliński, Polska jest czymś innym niż dla mojego bohatera z zaboru rosyjskiego. Wszyscy chcieli Niepodległości, ale każdy widział ją inaczej. To jest bardzo istotne w tamtym okresie.

Aktorzy w serialu grali w pięknych strojach z epoki. Jak kostiumy wpływały na twoją pracę?

- Nawet sama rozmowa dwójki ludzi, która odbywa się w kostiumie i pięknej scenografii, zawsze jest ciekawsza niż wtedy, gdy dookoła jest szaro. Nie uciekniemy od tego. Ważne jest, jak gramy, ale kostium ma wpływ na każdą ze scen. Kostium i tło historyczne daje aurę wyjątkowości, która udziela się także ekipie podczas realizacji zdjęć. Nie często robi się takie projekty. Wszyscy staraliśmy się zrobić to, jak najlepiej.

Twoja postać jest pozytywna?

- Na początku nie, ale z czasem staję się bohaterem.

Czego wymagała od ciebie praca przy serialu?

- Uczyłem się miesiącami jazdy konnej i walki szablą, ale tak naprawdę na koniu siedziałem tylko kilka razy.

Miałeś ostatnio bardzo dobry czas. Jesteś już w stu procentach przekonany do tego, co robisz?

- Faktycznie miałem dużo wyzwań, ale przyjmuję to wszystko z pokorą. Miałem teraz możliwość pracowania z wieloma wspaniałymi aktorami i dawałem z siebie wszystko, co tylko mogłem. Myślę, że to, czy dobry okres w naszym życiu trwa czy nie, zależy w dużej mierze od nas samych.

Z Kubą Wesołowskim rozmawiała Dominika Gwit (PAP Life).

Serial "1920. Wojna i miłość" będziemy oglądać na antenie TVP1 od 2 marca. Serial opowiada o losach ludzi w okresie walki o Niepodległość. Jego akcja rozpoczyna się w 1918 roku w pogrążonej chaosem Rosji, gdzie poznajemy głównych bohaterów - Bronka, Władka i Józefa.

Bronek Jabłoński (Jakub Wesołowski) jest oficerem rosyjskiej armii. Wpada w ręce bolszewickiego oddziału dowodzonego przez okrutnego Tkaczenkę, ale udaje mu się zbiec. Natomiast Władek Jarociński (Wojciech Zieliński) ze Śremu, żołnierz pruskiej armii i Józef Szymański (Tomasz Borkowski), matematyk ze Lwowa, oficer w austro - węgierskiej CK Armii stają naprzeciw siebie w bitwie.

Dowiedz się więcej na temat: Wesołowski Jakub | 1920. Wojna i miłość

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje