Reklama

Wielkanocne zwyczaje gwiazd

Anna Dereszowska, Dominika Ostałowska, Katarzyna Glinka, Andrzej Grabowski i Joanna Koroniewska zdradzili nam, jak wyglądają u nich przygotowania i obchody świąt wielkanocnych. Ciekawi? Sprawdźcie sami!


Wielkanoc po śląsku

Reklama

Anna Dereszowska, czyli mecenas Iwona Czerska z "Prawa Agaty", zawsze z dumą podkreśla, że jest rodowitą Ślązaczką. Nic dziwnego, że Wielkanoc obchodzi co roku zgodnie ze śląską tradycją.

Wielkanoc rozpoczyna się na Śląsku już w Niedzielę Palmową, kiedy to w kościołach święci się bogato ustrojone palmy robione zawsze w tym regionie Polski z wierzbowych witek.

- Jedną ze śląskich tradycji jest zjadanie wierzbowych "kotków" zaraz po powrocie z kościoła, bo podobno chronią gardło przed chorobami - mówi Anna Dereszowska.

- W Wielką Sobotę zjeżdża się cała rodzina, święcimy jajka i pieczemy świąteczne smakołyki, a w niedzielę wspólnie zasiadamy do śniadania - opowiada serialowa Iwona z "Prawa Agaty".

Tym, co Anna Dereszowska najbardziej zapamiętała z Wielkanocy swojego dzieciństwa, s są bardzo mokre Lane Poniedziałki.

- Tego dnia główną postacią w domu stawał się wujek Romek z Krakowa, który wstawał o świcie i szykował sobie cały arsenał różnych polewaczek, przy czym przeważały wiadra i butelki napełnione wodą po brzegi - wspomina aktorka.

- Celem wujka Romka były wszystkie kobiety w rodzinie, a największą przyjemność sprawiało mu zastanie nas w łóżkach. Ponieważ wody w domu nie brakowało, zdarzało się, że któraś z kobiet pływała w łóżku niczym w jeziorze - mówi.

Annie Dereszowskiej zazwyczaj udawało się w porę wyskoczyć z pościeli i uchronić przed tą poranną kąpielą.

- Niestety, wujek nie odpuszczał nikomu i gonił mnie do skutku. Najczęściej dopadał mnie na schodach i wylewał na mnie z góry całe wiadro wody. Było to jak przejście pod zimnym wodospadem i utkwiło mi w pamięci na zawsze - opowiada.

Marzy, by nauczyć się piec wielkanocne mazurki

Dominika Ostałowska, czyli Marta Wojciechowska-Budzyńska z "M jak miłość", zawsze przed Wielkanocą obiecuje sobie, że nauczy się wreszcie piec ciasta, by własnoręcznie przygotować świąteczne mazurki, serniki i makowce. 

- Staram się sama przyrządzać wszystkie wielkanocne dania, ale piec po prostu nie potrafię! - powiedziała Dominika Ostałowska w jednym z wywiadów, przyznając, że ciasta to jedyne kupne potrawy, jakie znaleźć można na świątecznym stole w jej domu.

Serialowa Marta z "M jak miłość" po cichu zazdrości wszystkim swoim koleżankom, które nie mają żadnych problemów w wypiekaniem bab, mazurków i makowców. Zawsze, gdy zbliża się Wielkanoc, przegląda przepisy na różne ciasta i obiecuje sobie, że w końcu nauczy się je piec.

Od czasu, gdy Dominika Ostałowska została mamą, stara się z największą starannością przygotowywać każde święta. 14-letni już syn aktorki Hubert (w "M jak miłość" gra Piotrka Bielaka) bardzo chętnie jej w tym pomaga.

- Tydzień przed Wielkanocą rozpoczynamy gigantyczne porządki - sprzątamy mieszkanie od podłogi po sufit... To przecież nieodzowny element każdych świąt! - mówi aktorka.

Na wielkanocnym stole w domu Dominiki Ostałowskiej zawsze jest święconka, rzeżucha i malowane jajka. Aktorka przyrządza też różnego rodzaju sałatki i rybę w warzywach - ulubione dania Huberta.

- W czasie świąt robimy wszystko, by razem z synem nacieszyć się swoim towarzystwem na zapas. W Wielką Niedzielę rano obowiązkowo wyłączamy telefony, by nic nie popsuło nam tego szczególnego wielkanocnego nastroju - opowiada Dominika Ostałowska.

Nauczy synka, jak robić pisanki

Katarzyna Glinka, czyli Kasia Górka z "Barw szczęścia", bardzo chciałaby, aby jej synek Filip wspominał kiedyś święta tak ciepło, jak ona wspomina Wielkanoce, które jako dziecko spędzała w towarzystwie ukochanej babci.

Choć Filip - synek Katarzyny Glinki - ma zaledwie 2 lata, aktorka postanowiła, że już w tym roku nauczy go, jak przygotować pisanki, które potem znajdą się w jego wielkanocnym koszyczku ze święconką.

- Może Filip, kiedy dorośnie, będzie to wspominał ze wzruszeniem, jak ja wspominam robienie pisanek z babcią... Chciałabym, aby święta zawsze kojarzyły mu się z rodzinnym ciepłem, miłością i radością - mówi Katarzyna Glinka.

- Pamiętam, jak razem z babcią barwiłyśmy jajka w łupinach cebuli, a potem wydrapywałyśmy na nich różne wzorki. Malowanie pisanek i wypełnianie koszyczka miało dla mnie ogromne znaczenie - twierdzi gwiazda "Barw szczęścia".

Katarzyna Glinka od lat stara się, by święta w jej domu były przygotowywane i obchodzone zgodnie z tradycją. Na wielkanocnym stole obowiązkowo musi się znaleźć żurek, biała kiełbasa, jajka ugotowane na twardo i domowe baby.

- Baby i mazurki nauczyłam się robić od babci. Wypiekała je w specjalnych formach, więc zawsze były to ciasta w kształcie baranków, które potem się lukrowało i ozdabiało - opowiada.

Aktorce święta wielkanocne kojarzą się przede wszystkim z czasem, kiedy do życia budzi się wiosna, zaczynają kwitnąć kwiaty, a piękna pogoda zachęca do rodzinnych spacerów.

- Rodzące się dookoła życie dodaje mi energii - twierdzi.

Tradycyjnie już, jak co roku, Katarzyna Glinka spędzi Wielkanoc w gronie najbliższych. Bardzo chciałaby, aby Filip zapamiętał święta jako najpiękniejsze chwile swojego dzieciństwa i po latach, gdy będzie już dorosły i samodzielny, chętnie wracał do nich wspomnieniami.

Czego nie może zabraknąć na wielkanocnym stole Andrzeja Grabowskiego?

Andrzej Grabowski, czyli Ferdynand Kiepski ze "Świata według Kiepskich", jest wielkim smakoszem, a przy tym bardzo dobrze radzi sobie w kuchni. Jedną z jego popisowych potraw jest wielkanocna szynka pieczona w miodzie!

- Gdy mam czas, zaraz pędzę do kuchni. Przy gotowaniu najlepiej odpoczywam, mam wtedy czas na zastanowienie. A w dodatku jestem chyba niezłym kucharzem, bo chwalą mnie wytrawni smakosze. Umiem upiec ciasta, a moje pasztety nie mają sobie równych! Poza tym lubię jeść, ale to chyba po mnie widać - żartuje Andrzej Grabowski.

Choć w kuchni w domu serialowego Ferdynanda Kiepskiego ze "Świata według Kiepskich" króluje na co dzień żona aktora, przed Wielkanocą to do niego należy przygotowanie dania, bez którego nie wyobraża sobie żadnych świąt. A jest nim szynka pieczona w miodzie.

- Przed świętami wyganiam żonę znad garnków, bo po prostu gotuję lepiej niż ona - śmieje się Andrzej Grabowski.

Upieczenie pysznej, kruchej i soczystej szynki to nie lada wyczyn. Mięso trzeba najpierw naszpikować goździkami i odpowiednio zamarynować, później - już w trakcie pieczenia - często podlewać bulionem, a na koniec posmarować miodem na kilka chwil przed wyjęciem z piekarnika.

- Na wielkanocnym stole w moim domu nie może również zabraknąć białej kiełbasy, którą uwielbiam, pasztetu własnej roboty oraz mazurków i innych słodkości - mówi aktor.

Największą radość Andrzejowi Grabowskiemu sprawiają w czasie świąt spotkania z córkami. Obie są już dorosłe i mają swoje własne rodziny, ale w Wielkanoc zawsze odwiedzają tatę, by w cudownej atmosferze porozmawiać z nim, podzielić się swoimi radościami i troskami oraz skosztować jego przepysznej szynki pieczonej w miodzie...

Sama robi wielkanocne ozdoby do swego domu

Joanna Koroniewska, która swoją ostatnią dotychczas serialową rolę - gwiazdę filmową Olę Czoper - zagrała w "Komisarzu Aleksie", co rok stara się, by w okresie Wielkanocy jej dom był od stóp do głów udekorowany świątecznymi ozdobami. - Im jestem starsza, tym dekorowanie domu sprawia mi większą przyjemność - mówi.

- W doniczkach rosną krokusy i przebiśniegi, na ścianach wiszą "jajeczne" girlandy z papieru, nawet obrusy i serwety muszą być w określonych kolorach - opowiada Joanna Koroniewska.

Aktorka przyznaje, że w tym roku nie będzie miała czasu na generalne pucowanie domu przed Wielkanocą, bo od początku kwietnia nagrywa nowe odcinki programu "Pogotowie rachunkowe" i uczestniczy w próbach do spektaklu, który wkrótce wejdzie na afisz jednego z warszawskich teatrów.

- Ale na udekorowanie całego domu na pewno znajdę kilka chwil - twierdzi.

Joanna osobiście przygotowuje świąteczne ozdoby. Nauczyła się je robić w dzieciństwie od dziadka, który był zapalonym majsterkowiczem. Z dziadkiem wiążą się też najpiękniejsze wielkanocne wspomnienia niezapomnianej Małgosi Mostowiak z "M jak miłość".

- Uwielbiałam spędzać święta u dziadków! Babcia świetnie gotowała, dziadek jej pomagał, a mnie mówili, żebym... odpoczęła. Dziś trochę żałuję, że sama nie rwałam się do pomocy w kuchni, bo mogłam się wiele nauczyć - mówi.

Jedną z tradycji, której hołdował dziadek aktorki, było delikatne smaganie Joasi po nogach rózgą zrobioną z wierzbowych gałązek pokrytych baziami.

- W Lany Poniedziałek ukrywałam się przed dziadkiem, bo oprócz tego, że oblewał mnie wodą, smagał mnie tymi "baziowymi" witkami. Zawsze było przy tym bardzo dużo śmiechu - opowiada prowadząca program "Pogotowie rachunkowe".

Agencja W. Impact

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje