Wielkanoc gwiazd

O swoich przygotowaniach do Wielkanocy, rodzinnych tradycjach i ulubionych potrawach opowiedzieli nam Katarzyna Żak, Małgorzata Ostrowska-Królikowska, Adam Zdrójkowski, Joanna Moro i Joanna Kulig.


Katarzyna Żak uwielbia biały barszcz swojej teściowej

Reklama

Katarzyna Żak co roku z niecierpliwością wypatruje Wielkanocy. Święta kojarzą się jej z budzącą się do życia przyrodą, wiosennym słońcem i pysznymi potrawami przygotowywanymi według tradycyjnych receptur oraz z kulinarnymi eksperymentami córek, które przez dwa dni poprzedzające Wielką Niedzielę serwują całej rodzinie oryginalne dania.

- Dziewczyny świetnie gotują, ale trochę się buntują przed tradycyjną kuchnią - mówi serialowa Solejukowa z "Rancza", dodając, że w okresie tuż przed Wielkanocą Aleksandra i Zuzanna podają np. zupę krem z jarmużu albo z marchewki z pomarańczą i imbirem.

- Ale jeśli chodzi o wielkanocny obiad, córki dobrze wiedzą, że musi być po bożemu - żartuje gwiazda.

Katarzyna Żak szczególnie lubi biały barszcz swojej teściowej gotowany na kiełbasie, którą każdego roku na Wielkanoc wyrabia Cezary Żak (podobno jego specjalnością jest też kaczka pieczona z pomarańczami). Poza tym na świątecznym stole w domu aktorskiej pary zawsze są: pieczona szynka, jajka w majonezie i domowej roboty ćwikła. A słodkości?

- Robię mazurki i sernik według przepisu mojej babci, do którego ser trzeba zemleć aż trzy  razy - mówi aktorka.

Katarzyna Żak nie wyobraża sobie, że mogłaby postawić na wielkanocnym stole gotowe dania kupione w sklepie lub w restauracji. Wyniosła z rodzinnego domu zasadę, że wszystkie potrawy świąteczne muszą być przygotowane własnoręcznie.

- Tylko wtedy święta mają prawdziwy smak! - twierdzi i dodaje:

- Poza tym przy wspólnych przygotowaniach jest też czas na ciepłą, nieśpieszną rozmowę z najbliższymi.

Małgorzata Ostrowska-Królikowska w przygotowania do świąt angażuje całą rodzinę...

Święta wielkanocne to święta odrodzenia, więc nie ma nic dziwnego w tym, że Małgorzata Ostrowska-Królikowska stara się spędzać je zawsze w nowych... dekoracjach.

- Zmieniam poduszki na kanapach na kolorowe, wprowadzam dekoracje w domu, a tuż przed Wielkanocą maleńkimi kurczaczkami, świeżymi kwiatami i pisankami ozdabiam jemiołę, która wisi u nad od Bożego Narodzenia - opowiada serialowa Grażynka z "Klanu".

Aktorka przyznaje, że za przygotowywania do świąt zabiera się co roku w ostatniej chwili, w ostatnim tygodniu przed Wielkanocą.

- Ale myślę o świętach znacznie wcześniej, planuję, opracowuję strategię - twierdzi.

W domu Małgorzaty Ostrowskiej-Królikowskiej w przygotowania do Wielkanocy zaangażowana jest cała rodzina - mąż gwiazdy "Klanu" Paweł Królikowski, czyli Kusy z "Rancza", ich dwie córki i trzej synowie (w tym Antoni, który od pewnego czasu nie mieszka już z rodzicami).

- Nie narzekam, że pracy jest za dużo i że nie daję rady, bo przecież mam sztab pomocników - mówi aktorka.

Do Pawła Królikowskiego należy zrobienie zakupów, w czym podobno nie ma sobie równych, do córek - pieczenie ciast oraz dekorowanie mazurków, a do synów - malowanie pisanek z jajek gotowanych wcześniej w cebulniku albo zabarwionych farbkami.

- Antek robi najpiękniejsze pisanki. Jego pisanka zawsze leży na wierzchu! - chwali zdolności swego najstarszego syna Małgorzata Ostrowska-Królikowska.

Aktorka żartuje, że święta w jej domu - ze względu na bardzo dużą rodzinę - zawsze są... wypasione.

- Zastawiony świąteczny stół należy do tradycji, a ja mam do niej wielki szacunek, staram się ją kultywować i przekazywać dzieciom. Tradycja jest niezwykle ważna! - mówi.

Joanna Kulig nie spędzi Wielkanocy w rodzinnym domu w Muszynce...

- Zdecydowaliśmy razem z mężem, że Wielkanoc spędzimy u jego rodziców w Krakowie - powiedziała Joanna Kulig w rozmowie z "Gazetą Krakowską", dodając, że nie znaczy to, iż myślami nie będzie w ukochanej przez nią Muszynce, gdzie wszyscy ją znają i są z niej dumni.

- Na pewno będę myślała, co się dzieje w Muszynce, jak ludzie idą w niedzielę do kościoła i głośno śpiewają, jak kawalerowie malują pannom okna. Ta uważana jest za najładniejszą, która ma najbardziej pomalowane... Myśmy z siostrami nieraz nie mogły się ich domyć - mówi serialowa Iga z "O mnie się nie martw".

Joanna Kulig doskonale pamięta, że zanim opuściła rodzinną miejscowość, co roku musiała suszyć głowę po wielkanocnym śmigusie-dyngusie.

- Śmigus-dyngus... Te wiadra wody wylewane na dziewczyny, które niby nie chcą, wzbraniają się, ale i tak każda na to czeka - śmieje się na wspomnienie lanych poniedziałków w Muszynce.

Kiedy Joanna mieszkała jeszcze w rodzinnym domu, Wielką Niedzielę zawsze spędzała w gronie najbliższych, za to w świąteczny poniedziałek...

- Był zwyczaj palenia ognisk i spotykania się wieczorem z sąsiadami, przyjaciółmi - opowiadała w wywiadzie.

W tym roku Joanna Kulig spędzi Wielkanoc w Krakowie - mieście, do którego ma wielki sentyment, drugim po Muszynce miejscu, które - jak twierdzi - ją ukształtowało. Tu przecież studiowała aktorstwo, tu grała w Teatrze Starym, tu wreszcie poznała swego męża Macieja Bochniaka. 

- Mieszkałam w Krakowie 11 lat! - mówi, dodając, że czasem tęskni za tym miastem bardziej niż za Muszynką.

Joanna Moro na Wielkanoc zawsze jeździ do rodzinnego Wilna

Joanna Moro, choć od wielu lat mieszka w Polsce, nie zapomina o tym, skąd pochodzi. Na Litwie, gdzie się urodziła i wychowała, ma liczną rodzinę. Także jej mąż Mirosław Szpilewski, zanim na stałe osiadł w Warszawie, mieszkał w Wilnie... Nic dziwnego, że aktorka i jej najbliżsi chętnie jeżdżą na Wileńszczyznę i nie wyobrażają sobie, by święta - a zwłaszcza Wielkanoc - mogli spędzać gdzie indziej.

- Wiosna na Litwie jest przepiękna! - mówi Joanna Moro, dodając, że nie może się już doczekać świąt w Wilnie.

Wielkanocne zwyczaje na Litwie niewiele się różnią od tych, jakim hołdują Polacy. Są pisanki, święconka, suto zastawione stoły...

- Do malowania jajek stosuje się tylko naturalne barwniki, na przykład wywar z kory dębowej albo łupin cebuli. Do robienia wzorków na pisankach używa się źdźbeł traw, listków poziomek albo kwiatów przylaszczek - przykłada się je do skorupek jajek, dociska za pomocą pończochy i zanurza w garnku z barwnikiem - opowiada Joanna Moro.

Gwiazda "Talianki" zdradziła w rozmowie z magazynem "Party", że jej synowie uwielbiają tradycyjną wielkanocną zabawę litewską - toczenie jajek.

- Każde dziecko toczy swoje jajko z góry, używając wąskiej rynienki i starając się trafić w leżące na dole jajka innych. Wygrywa ten, kto zbije najwięcej skorupek - tłumaczy.

W rodzinnym domu Joanny Moro na świątecznym stole znaleźć można wyłącznie dania własnej roboty.

- Mama jest strażniczką wszystkich litewskich tradycji. Marynuje mięsa, zagniata ciasto na brioszki, a babcia robi kiełbasy i trze chrzan wykopany z własnego ogródka - mówi.

Adam Zdrójkowski chciałby dostać na zajączka... karabin

- Moi rodzice bardzo dbają o to, by nasza Wielkanoc odbywała się zgodnie z tradycją - zdradza Adam Zdrójkowski, czyli serialowy Kuba, średni syn Natalii (Małgorzata Kożuchowska) i Ludwika Boskich (Tomasz Karolak) w "rodzince.pl".

- W tym roku, podobnie jak w poprzednim, a właściwie odkąd tylko sięgam pamięcią, czyli od mojego urodzenia, jedziemy do babci na stołeczne Stegny, by podzielić się jajkiem, złożyć życzenia całej rodzinie i spędzić czas z najbliższymi w przyjemnej atmosferze - opowiada. 

- Choć moja babcia ma niewielkie mieszkanko w bloku, dla każdego zawsze znajdzie się miejsce. Do tego potrafi stworzyć cudowny świąteczny klimat i wszyscy czujemy się u niej fantastycznie. - Nie liczę na żaden superprezent. Powód? Po prostu nie zasługuję, bo stanowczo za mało przykładam się do nauki - mówi szczerze.

- Ale na pewno dostanę od zająca jakiś drobiazg. Podejrzewam, że coś słodkiego. Jeśli jednak miałbym prawo wyboru, zamówiłbym sobie od zająca karabinek szturmowy ASG. To taka replika broni na kulki. Naprawdę świetna rzecz!

Dowiedz się więcej na temat: Wielkanoc 2015

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje